25.02.2024, 13:14 ✶
Zgodnie z przewidywaniami Flynna wyraz twarzy Berga pozostawał niewzruszony i nie zmienił tego ani dość słaby żart, ani wzmianka o ich siostrze. Jednak wypowiedź bruneta zmieniła coś w podejściu wielkoluda do nowego przybysza. Jeszcze chwilę temu gotów był faktycznie zapomnieć o całej sprawie, a nawet faktycznie się z nim napić, teraz wszelkie chęci odeszły.
P s y c h i a t r a. Harvin pałał niechęcią do wszystkich, którzy próbowali wchodzić innym ludziom do głów. Legilimenci, psycholodzy, psychiatrzy, terapeuci — poza tymi pierwszymi, wszystkich postrzegał jako szarlatanów pasożytujących na ludziach z problemami. Nie, żeby cyrkowcy nie uciekali się do takich występków, jak kradzież, manipulacje czy też innych machlojek. Jednak Bellowie stanowili margines, robiący co mogliby przetrwać, a o ile Berg się orientował, do zostania takim oszustem trzeba skończyć studia, na które też jednak potrzeba pieniędzy. To wszystko wyglądało mu bardzo podejrzanie.
Ponownie odsunął od siebie Perseusa, tym razem delikatniej, ale jakby z obrzydzeniem. Sam również zrobił krok w tył, pragnąc uniknąć kolejnego zderzenia z psychiatrą. Chciał, żeby nieznajomy już sobie poszedł, ale z drugiej strony wymiana zdań między tą dwójką zaczynała zyskiwać zainteresowanie wielkoluda.
— Fiery poradzi sobie sama — odezwał się po raz pierwszy w tej rozmowie, rozwiewając w ten sposób podejrzenia Blacka na temat jego milczenia. — Nie wiem, co zaszło między wami, być może nie chcę wiedzieć, ale nikt tu nie potrzebuje żadnego psychola — osiemnaście słów na w jednym zdaniu, zdawało się, że Harvin szedł po rekord w długości własnych wypowiedzi do obcych. Co więcej, był bardzo pewien tego, co mówił.
Przeniósł spojrzenie na brata, jakby pytając, czy mogą się już intruza pozbyć. Obowiązki dnia dzisiejszego bynajmniej nie kończyły się na prysznicu i Berg wolałby do nich wrócić szybciej niż później. Podobnie jak Edge nie należał do największych fanów mycia się, chociaż samą wodę uwielbiał. Dzisiejsza sytuacja na pewno nie sprawi, że jego nastawienie do prysznicy się poprawią.
P s y c h i a t r a. Harvin pałał niechęcią do wszystkich, którzy próbowali wchodzić innym ludziom do głów. Legilimenci, psycholodzy, psychiatrzy, terapeuci — poza tymi pierwszymi, wszystkich postrzegał jako szarlatanów pasożytujących na ludziach z problemami. Nie, żeby cyrkowcy nie uciekali się do takich występków, jak kradzież, manipulacje czy też innych machlojek. Jednak Bellowie stanowili margines, robiący co mogliby przetrwać, a o ile Berg się orientował, do zostania takim oszustem trzeba skończyć studia, na które też jednak potrzeba pieniędzy. To wszystko wyglądało mu bardzo podejrzanie.
Ponownie odsunął od siebie Perseusa, tym razem delikatniej, ale jakby z obrzydzeniem. Sam również zrobił krok w tył, pragnąc uniknąć kolejnego zderzenia z psychiatrą. Chciał, żeby nieznajomy już sobie poszedł, ale z drugiej strony wymiana zdań między tą dwójką zaczynała zyskiwać zainteresowanie wielkoluda.
— Fiery poradzi sobie sama — odezwał się po raz pierwszy w tej rozmowie, rozwiewając w ten sposób podejrzenia Blacka na temat jego milczenia. — Nie wiem, co zaszło między wami, być może nie chcę wiedzieć, ale nikt tu nie potrzebuje żadnego psychola — osiemnaście słów na w jednym zdaniu, zdawało się, że Harvin szedł po rekord w długości własnych wypowiedzi do obcych. Co więcej, był bardzo pewien tego, co mówił.
Przeniósł spojrzenie na brata, jakby pytając, czy mogą się już intruza pozbyć. Obowiązki dnia dzisiejszego bynajmniej nie kończyły się na prysznicu i Berg wolałby do nich wrócić szybciej niż później. Podobnie jak Edge nie należał do największych fanów mycia się, chociaż samą wodę uwielbiał. Dzisiejsza sytuacja na pewno nie sprawi, że jego nastawienie do prysznicy się poprawią.