• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent

[23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#34
25.02.2024, 13:53  ✶  

Bo tak naprawdę nikt nie chciał być samotny. Nikt tak naprawdę nie chciał iść przez życie całkiem sam, by w ostateczności żyć bez drugiej osoby. Niekoniecznie musiało chodzić o wspólne mieszkanie, codzienne poranki i wieczory wspólnie – bo ileż to było małżeństw, które wolało się mijać, nie mając ze sobą nic wspólnego. Ale mieć to poczucie emocjonalnej więzi z drugą osobą… Nawet jeśli prowadzi się swoje życie, swoją pracę i spotyka co kilka dni, by wrócić do tych swoich pasji przeżywanych na co dzień. Czy to nie było pełniejsze niż te czystokrwiste wymuszenia małżeństw pomiędzy ludźmi, którzy często sobą gardzili, nienawidzili się? Ginewra sama chciała w którymś punkcie założyć rodzinę, ale wiedziała, że nie byłaby w stanie zrezygnować z wykopalisk i tego dreszczu emocji i podniecenia, które się z nimi wiązało. Z zagadkami, szyframi, pułapkami… I nie wyobrażała sobie, że miałaby drugą osobę obedrzeć z własnych pasji i potrzeb. Księcia więc nie szukała, księżniczki też nie; żeby ktoś za nią coś robił, dookoła niej, jakby sama nie miała rąk, albo własnej woli, by wyciągnąć rękę po to, czego potrzebowała. Ale daleka była od tego, by zmuszać drugą osobę do tego, czego by nie chciała. W końcu każdy miał swoje potrzeby. Większe, mniejsze, takie, siakie. I to było w tym świecie właśnie piękne – że wszyscy byli różni. Że byli tak barwni. To ludzie sami nauczyli się tego nie dostrzegać, odwracać oczy, nazywać innością wszystko, co dobiegało od „norm”, które ktoś tam ustalił i zaczął wpajać w ludzkie głowy. A czy to nie ta różnorodność właśnie była najpiękniejsza? Kolory, te ostre, i te pastelowe, a nie ciągła monochromatyczność otoczenia, gdzie każdy w ten sam sposób schyla głowę i w ten sam sposób stawia krok?

To była prawda, dużo gadała, i jak już mu kiedyś powiedziała – lubiła błyszczeć, ale nie w ten przesadny sposób, by przyćmić drugą osobę. Może i rozpraszała… i pewnie ktoś, kto miał nieczyste zamiary chętnie by to wykorzystał, ale McGonagall naprawdę takich nie miała; chciała dla wszystkich jak najlepiej, ale zdawała sobie też przy tym sprawę, że nie do końca jest to możliwe, że to utopia, że tam gdzie jest światło, jest również cień. Ale nie tutaj i nie teraz. Jedynymi cieniami były te ich własne, rzucane na trawę, gdy oświetlani byli promieniami słońca.

– Nie tylko piękny uśmiech – odpowiedziała mu, wciąż unosząc głowę do góry, choć teraz zamiast gapić się na jego tyłek, to patrzyła mu w oczy. Nie, nie wyczytała w nim żartu, raczej… brzmiało to jak ciche badanie gruntu i jak… całkiem śmiała obietnica. I ona też teraz nie żartowała, chociaż się uśmiechała, w ten sam sposób co wcześniej. Nie, to nie była groźba i Laurent miał rację, że to wywołałoby jej uśmiech… Ale nie tylko. Byłaby też reakcja zwrotna. Całkiem przyjemna dla obojga z nich. To też mogła być obietnica, chociaż bardzo w tym momencie niewerbalna. – Hahaha – roześmiała się już w głos i przymrużyła oczy. Nie, to nie był kpiący śmiech, to było bardzo miłe co mówił, jak nadal ciągnął ten flirt, choć weszli na temat absurdu, w którym to Laurent „opowiadał” jej o Uagadou, którego nigdy w życiu nie widział na oczy. A tak naprawdę to nadal ją bajerował. I czy działało? Oczywiście, że działało. – Widziałeś tam prawdziwe piękno. Powiedziałabym też, że ten Hibiskus musiał ci przysłonić oczy na inne rzeczy – i gdyby nie stał na tej drabinie, to by się już chyba nawet nie powstrzymała i wyciągnęłaby dłoń do jego twarzy. Ale było to niemożliwe, bo to ona trzymała drabinę, by się Prewettowi żadna krzywda nie stała, choć i ją kusiło, by przejechać dłonią po jego nodze, dokładnie tak, jak wcześniej robił to on – nienachalnie, a jednak z odpowiednią intencją. Na razie jednak wystarczał ten kontakt wzrokowy. Ale tylko przez chwilę, bo Laurent w końcu się odwrócił i powrócił do zrywania czereśni, przy okazji mówiąc o tym, że wybrała sobie ten brzydszy kawałek… Nie uważała tak. To znaczy może był brzydszy, ale składał się na całość, jaką był Laurent. Na to, co go budowało, co sprawiało, że był kim był.

Miał rację, te słowa mówiły wszystko. Że źle czuł się w szkole, że źle wspominał tamten czas. Przez nauczycieli? Kolegów? Przez siebie…? Te myśli przebiegły przez głowę Ginewry, ale nie zostały tam na długo, bo mężczyzna o urodzie anioła zaczął mówić i rozwiewać te wątpliwości. Ale Ginny nie potrafiłaby go za to potępić, bo dzieciaki… ach, no dopiero się kształtowały. Do pewnego momentu siedziały z rodzicami tylko i wyłącznie, a dopiero w szkole mogły rozwinąć skrzydła i to często było zderzenie z szybą. Kobieta westchnęła cichutko i już się nie powstrzymała, przejechała delikatnie palcami po jego łydce, chociaż był to dotyk bardziej uspokajający, mający dodać otuchy. Nie pomyślała sobie wcale, że był manipulacyjną kurwą. Ot… Wykorzystywał sytuację, po prostu. Jak to dzieciaki. Miał do tego odwagę, więc to robił. Nie pochwalała tego, ale… kto nigdy nie popełnił błędu, zwłaszcza, gdy był dzieckiem, niech rzuci kamieniem. A rzuci tylko ktoś, kto nadal pozostał nadęty i ślepy.

– Żadne dziecko nie jest idealne. Ja też byłam w szkole nieznośna – odparła po chwili, chcąc… trochę mu pokazać, że to, jaka była przeszłość, nie definiowała od razu tego, jaką wartość miało się teraz. Ale ona też nosiła głowę wysoko. Nie dlatego, że była panienką z czystokrwistej rodziny, śpiącej na całych kopcach galeonów, a dlatego, że potrafiła rzeczy, które się wielu dzieciakom nie śniły, a które były w Uagadou pochwalane i nagradzane. Bywała zarozumiała, psotliwa, ogrywała dzieciaki w karty i przede wszystkim szczyciła się tym, że szybko zdała trudny egzamin, co pozwoliło jej podjąć nauczanie indywidualne. Ależ wtedy obrosła w piórka… Dosłownie. A czy teraz ktoś by powiedział, że była taką paskudną osobą? Chyba… niekoniecznie? – Hmm… Słyszałam o Marcie? Tej nastolatce? Opowiadał mi o niej Cathal – Cathal – znaczy Cathal Shafiq, szef grupy archeologicznej. – Że umarła w łazience – dodała. Cathal całkiem wyraźnie zarysował jej historię o tej dziewczynie, zresztą trochę o tym porozmawiali. O śmierci ze strachu, być może zawale, bo zobaczyła parę wielkich oczu, usłyszała męski głos… Ginny strzelała, że dziewczyna musiała się czegoś wystraszyć. Ale to były tylko niewiele warte przypuszczenia. – Być może jest zbyt sprytny, uparty i silny, by go egzorcyzmować i wyrzucić. Niektóre poltergeisty takie są. A może jest w jakiś sposób potrzebny w szkole? Chyba ciocia Minerwa kiedyś mi o nim opowiadała – mruknęła i zmarszczyła brwi, przeszukując pamięć. Pamiętała, że po pierwszym roku przyjechali na miesiąc na wakacje do Anglii i widziała się wtedy z siostrą dziadka, więc rozmawiały o różnych rzeczach związanych z nauką. A że w Uagadou dużo uczono o duchach, duszach, poltergeistach, spirytystach i tak dalej, to siłą rzeczy musiało zejść na te tematy. – Czekaj, on miał takie śmieszne imię. Wkurzacz? Eee... Nie. Złośnik? – oczywiście, że coś tam jej dzwoniło, tylko nie w tej świątyni, w której trzeba. – Nie no, pozwalano. Ale nie było gdzie robić zapasy, a słyszałam, że w pociągu do Hogwartu można było kupić słodycze od takiej pani z wózeczkiem – ktoś jej o tym mówił… Może właśnie Cathal? Albo ciotka? Albo Avelina? Już sama nie pamiętała.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Guinevere McGonagall (18323), Laurent Prewett (16327)




Wiadomości w tym wątku
[23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 11.01.2024, 00:34
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 12.01.2024, 11:34
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 13.01.2024, 17:30
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 13.01.2024, 21:54
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 15.01.2024, 21:05
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 16.01.2024, 20:55
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 18.01.2024, 12:44
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 18.01.2024, 16:12
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 20.01.2024, 21:38
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 22.01.2024, 01:49
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 25.01.2024, 01:14
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 25.01.2024, 15:14
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 28.01.2024, 22:57
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 29.01.2024, 01:07
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 30.01.2024, 16:39
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 30.01.2024, 23:24
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 01.02.2024, 01:42
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 01.02.2024, 19:36
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 02.02.2024, 23:46
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 04.02.2024, 04:05
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 05.02.2024, 15:12
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 05.02.2024, 21:38
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 08.02.2024, 01:25
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 08.02.2024, 20:27
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 09.02.2024, 17:28
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 11.02.2024, 13:12
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 12.02.2024, 15:43
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 13.02.2024, 22:59
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 14.02.2024, 19:05
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 14.02.2024, 23:58
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 20.02.2024, 20:19
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 21.02.2024, 23:16
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 24.02.2024, 17:30
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 25.02.2024, 13:53
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Laurent Prewett - 29.02.2024, 21:35
RE: [23.07.1972] Jaka jest przyszłość? | Guinevere & Laurent - przez Guinevere McGonagall - 01.03.2024, 20:32

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa