26.02.2024, 09:05 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.08.2024, 15:52 przez Król Likaon.)
adnotacja moderatora
Rozliczono - Brenna Longbottom - osiągnięcie Badacz tajemnic IV
adnotacja moderatora
Rozliczono - Thomas Figg - osiągnięcie Piszę, więc jestem
Scenariusz Thomasa: Pierwsze ataki śmierciożerców.
Mróz szczypał w nosy i policzki, a zimowy krajobraz niewielkiej miejscowości w gwieździstą nos przedstawiał się prawie jak sceneria z jakiejś baśni: nietknięta biel, migocąca w świetle Księżyca i gwiazd.
Rzecz w tym, że te pierwotne wersję baśni były pełne ciemności, strachu i krwi, i tej nocy krew też mogła popłynąć.
- Mąż Lydii Roberts przepadł w listopadzie. Nie ma dowodów, że to śmierciożercy, a ona jest mugolką. Brakuje ludzi, więc nie przyznano jest ochrony z Ministerstwa - relacjonowała bardzo cicho Brenna, gdy przedzierali się przez niedawno osiadły śnieg ku niewielkiemu domkowi, jednemu z niewielu w pobliżu. Cicha okolica, idealną na dokonanie szybkiego ataku. - Jej dzieci przyjechały do domu na ferie. Najstarszy syn jest na ostatnim roku Hogwartu. Jego ojciec miał kontak do mojego ojca. Chłopak skontaktował się z nami, że ktoś obserwuje dom - mruknęła.
Spod kaptura wymykały się włosy, długie i czarne, zupełnie niepodobne do włosów Brenny. Szalik przysłaniał twarz, a w zniszczonej kurtce, kryjącej sylwetkę, nigdy dotąd nikt jej nie widział i nie miał już zobaczyć.
Jeśli dom był faktycznie obserwowany, nikt nie powinien wiedzieć, kto odwiedził Robertsów i pomógł im rozpłynąć się im w powietrzu pewnej ciemnej, zimowej nocy. Młody czarodziej mógł się mylić, ale zniknięcie jego ojca było na tyle niepokojące, że zbagatelizowanie tej informacji nie wchodziło w grę. Musieli się tu pojawić i musieli zadbać o to, aby nikt ich nie rozpoznał.
- Przerzucamy ich do ciotki Robertsa. To czarownica, jej dom jest dobrze chroniony, zgodziła się na razie przyjąć do siebie Lydię. Dom sprzeda się przez pośrednika, więc kobieta będzie miała pieniądze, by zacząć gdzieś indziej, dzieci wrócą do Hogwartu, a my poobserwujemy okolicę, może uda się dorwać drani.
W tej chwili jednak nie było o tym mowy: priorytet stanowiło wyciągnięcie stąd pani Roberts i jej trójki dzieciaków. A musieli działać i zorganizować wszystko szybko.
Thomas pojawił się tutaj, ponieważ mógł przetransportować dzieci oraz mugolkę. Szybko, na długi dystans - zanim ktokolwiek się zorientuje, co się stało.
Brenna zerknęła na niego - z powodu szalika i kaptura widać było tylko ciemne oczy - czekając na uwagi czy pytania. A potem podeszła do drzwi, na których wciąż wisiał świąteczny wieniec i zapukała.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.