• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 16 Dalej »
[28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora

[28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora
Czarodziej
“People will forget what you said and what you did, but people will never forget how you made them feel.”
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Wiecznie uśmiechnięta dziewczyna o dużych, czekoladowych oczach i dołeczkach w polikach. Ma niecały metr siedemdziesiąt wzrostu oraz szczupłą, względnie wysportowaną sylwetkę. Wyróżnia się charakterystyczną dla Turcji urodą na Londyńskich ulicach — ciemniejszą karnacją, długimi i gęstymi włosami, ciemnymi rzęsami. Zwykle odstaje ubiorem i zachowaniem od typowo angielskich dziewcząt. Mówi dużo i wyraźnie, ale gdy wpada w słowotoki, czasem przebija się odrobina akcentu. Jest bardzo bezpośrednia, uwielbia się śmiać.

Pandora Prewett
#2
26.02.2024, 19:55  ✶  
Dni uciekały szybko, przemykały pomiędzy palcami i Pandora bardzo często traciła poczucie czasu. Jak to ona, robiła wszystko i nic. Znajdowała czas na swoje zlecenia, uczyła się, popołudnia poświęcała znajomym i oczywiście, gdy tylko miała możliwość, starała się również widywać z Hjalmarem, co przy natłoku jego obowiązków i ilości zleceń w kuźni, było trudne. Czasem więc wpadała na chwilę z kawą, byle go tylko zobaczyć, a czasem udało się jej wyciągnąć go na jakiś spacer. Dużo lepiej zdawał się czuć w Dolinie, niż w stolicy Wielkiej Brytanii, chociaż w razie potrzeby wciąż dysponował otrzymanymi od niej kluczami. Była przekonana, że wciąż jednak serce wyrywało mu się w stronę Islandii, gdzie miał swoich najbliższych przyjaciół i ulubione miejsca.
Nim się obejrzała, nastał maj i zbliżały się jej urodziny. Pandora nigdy ich nie lubiła, wbrew jej osobowości, wcale nie była fanką niespodzianek (chyba że to ona je organizowała) i tkwienia w centrum wydarzeń. Dzień ten kojarzył się również z jej matką, która z racji posiadania tylko jednej córki, przesadzała z przepychem i ludźmi na przyjęciu, które wydawała dla niej każdego roku. Było okropne, nudne i przepełnione intrygami, głównie matrymonialnymi, bo Ayday bardzo chciała wyprawić wesele — chyba bardziej dla siebie, niż dla Pandory. Odmówić jednak nie mogła, głównie przez ojca, bo tyle o ile zwykle umiała zdobyć jego wsparcie, gdy tego najbardziej potrzebowała, to jej urodziny lubił obchodzić. Z nieba spadła jej Akane z jakimś bardzo ważnym projektem, kwestia życia i śmierci, dzięki czemu Turcję odwiedziła na godzinę lub dwie — chciała zabrać ze sobą Islandczyka, jej kuzynki by się ucieszyły i sama jubilatka by się lepiej bawiła, ale miał już jakieś plany, co przyjęła z drobnym grymasem niezadowolenia. Wciąż nie bardzo rozumiała tego, na jakich zasadach działa ich relacja, ale w ostatnie prawie pół roku, stała się dla niej bardzo ważna. Niezastąpiona? Wolałaby ten wieczór spędzić przed książką lub nawet przy teleskopie i z myślą tą tkwiła w niebotycznie wysokich szpilkach oraz drogiej sukience, przytakując kolejnym ludziom, których nie znała, a którzy składali jej życzenia, zerkając co jakiś czas tęsknie w stronę wiszącego na ścianie zegara.

Oparła się o ścianę domu pod adresem, który wysłała jej przyjaciółka, zaciskając w dłoni zużyty świstoklik. Po teleportacji zawsze pozostawało przez kilka sekund to nieprzyjemne uczucie wirowania, drobne zawroty głowy. Odchyliła głowę do tyłu, przesuwając dłonią po ciemnych pasmach włosów, wywiniętych w subtelne fale i z niezadowoleniem stwierdziła, że niebo było zachmurzone, więc na próżno szukać gwiazd. Znała Kanę na tyle, aby w głowie mieć świadomość, że mały gremlin mógł przygotować coś okropnego, więc mentalnie była przygotowana do “prawdziwej” radości z ewentualnej niespodzianki, bo Azjatka nigdy nie zapominała o jej urodzinach. Sięgnęła do torebki, grzebiąc chwilę w magicznie powiększonym przedmiocie, wyjmując małą fiolkę, w której zostało jeszcze trochę eliksiru na pobudzenie. Niewiele myśląc, wypiła ją, a potem poprawiła szminkę na ustach, wygładziła tę nieznośną sukienkę i z promiennym uśmiechem wyszła zza muru, ruszając w stronę schodów.

Posiadłość była duża, nie miała pojęcia, czy należała do rodziny dziewczyny, czy może ją wynajęła, czy należała do któregoś z jej starszych i bogatych kochanków, będących w dużej mierze sponsorami jej wystaw, o ile te dochodziły do skutku. Dom miał piętro, wielkie okna w brązowych ramach i wykonany był z czerwonej cegły. Brukowana ścieżka prowadziła do kamiennych schodów, otoczonych kwiatami i drzewkami, a dróżka biegnąca pod oknami i na tyły sugerowała, że miał również basen oraz inne atrakcje. Miała tylko nadzieję, że Akane nie utknęła w jakiejś niezręcznej sytuacji z żonatym facetem w sypialni, która wymagała jej nagłej interwencji. Złapała za klamkę, łapiąc głęboki oddech, bo żadne światło nie paliło się w środku.

Chwilę wcześniej, czarnowłosa dziewczyna ubrana w czerwoną sukienkę — krótko ścięta, wymalowana, potwornie zgrabna i o atrakcyjnej buzi dostrzegła blondyna, przeciskając się do niego przez tłum, co oznajmiał stukot obcasów na drewnianej podłodze. Przywitała go na powitanie, dając również buziaka w obydwa policzki, a potem zlustrowała wzrokiem i zagwizdała.- Dobrze Cię widzieć, przystojniaku! Ale się wystroiłeś, Pandzia będzie zachwycona — przerwała na chwilę, unosząc ręce w obronnym geście, wywracając oczami. - Wiem, wiem, to nic takiego. Hmmm, tam jest stolik na prezenty, ale jeśli chcesz, możesz jej później sam dać.- wskazała palcem na jeden ze stołów pod ścianą, gdzie było kilka pakunków i torebek.
Wnętrze było dość eleganckie, ale też nowoczesne, nie było tu typowo londyńskich kwiatów i z łatwością można było zauważyć, że zamieszkujący je człowiek nie pochodził z tego kraju.Akane postawiła na jak największą ilość przestrzeni, meble odsunęła na bok, a pod ścianami tkwiły właśnie stoły z przekąskami, alkoholem oraz słodyczami, gdzie widniała karteczka, że niektóre mogą wywołać niespodziewane efekty. Podwójne drzwi na ogród tkwiły otwarte, dobiegał z niego blask podświetlanego błękitnymi diodami basenu oraz jacuzzi. Było miejsce dla osoby zajmującej się muzyką, łatwy dostęp do toalet, a na gorze było kilka udostępnionych pokoi, bo dziewczyna uznała, że może komuś się przydadzą. Zaprosiła mnóstwo ludzi, ale z zaskoczeniem stwierdziła, że cześć z nich nawet dla niej była obca, jakieś osoby towarzyszące, czy co. Uciszyła wszystkich, a tłum posłuchał, jakby była stworzona do roli charyzmatycznego przywódcy. Rozdano szampana, ale kieliszek, który dostał Hjalmar, podała mu Akane, puszczając oczko. Oczywiście żadne z nich nie miało pojęcia o jej diabelskim planie i o tym, że poniekąd to blondyn miał być prezentem dla jej przyjaciółki. Udzieliła mu krótkich instrukcji, a potem wyciągnęła go na przód, bo zdawała sobie sprawę, że obydwoje byli ważni dla Prewettówny na tyle, aby mogła ich pierwszych zobaczyć.

Oczywiście, że nie mogła odpuścić. Zacisnęła tylko na chwilę oczy, gdy usłyszała huk i poczuła na ramieniu chyba balona oraz konfetti, któremu wtórowały jakieś krzyki z życzeniami urodzinowymi. Nie mogła ludzi zawieść, rozczarować, zwłaszcza że Akane od razu wzniosła toast. Roześmiała się, kręcąc z niedowierzaniem głową i zamykając za sobą drzwi, oparła jedną dłoń na biodrze. Miała długą sukienkę z rozcięciem na udzie, które ułatwiało jej chodzenie.
- Ty wariatko! Mówiłam Ci, żebyś nie robiła sobie kłopotu! - rzuciła w jej stronę, gdy Azjatka kilkanaście sekund później rzuciła się jej na szyję, składając życzenia i całując ją po policzkach, kącikach ust i chyba nawet w same usta, wyznając miłość z charakterystyczną dla niej dramaturgią. Brązowe ślepia Pandory, okraszone ciemnym makijażem wędrowały jednak w stronę wysokiego blondyna, który był właściwie pierwszą osobą, którą zauważyła. Nie mogła stłumić nieco innego uśmiechu, niż dla pozostałych, czując ulgę, że jego plany wcale nie były tym, czym czasem malowały się w jej głowie, odkąd napisał, że nie ma czasu. Nie pamiętała większości imion, ludzie przytulali ją i całowali, czasem gładzili po plecach czy w okolicy bioder, dusząc jak sardynkę. A ona po prostu dziękowała, uśmiechała się i starała się nie zemdleć, tym razem od ciepła i ilości damskich perfum.
- A więc to były te Twoje plany? - zapytała, gdy udało się jej odzyskać nieco przestrzeni i znaleźć obok niego, łapiąc w palce wciśnięty przez kogoś kieliszek. Zlustrowała go wzrokiem, koszula podkreślała jego ramiona, ale przede wszystkim oczy, na których ostatecznie zatrzymała swoje spojrzenie. - Nie spodziewałam się, że dasz się wciągnąć w intrygę tego małego potwora!
- Umiem być przekonywująca. - stwierdziła czarnowłosa, pojawiając się obok i obejmując ją w talii, musnęła wargami jej ramię. Była trochę wstawiona, Pandora podejrzewała też, że skorzystała również z innych środków, ten typ tak miał. - Prezent ode mnie masz w różowej torebce, jestem przekonana, że Hjalmar też będzie z niego zadowolony, ale powinniście go obejrzeć i przetestować, jak będziecie sami. Zaufaj mi, ja się znam.
Dodała dumnie, puszczając oczko Islandczykowi. Nie miała pojęcia, czego po dziewczynie mogłaby się spodziewać, ale przeczucie jej mówiło, że to nic przyzwoitego. Ktoś ją zawołał, więc powiedziała tylko ruchem warg w ich stronę, że przeprasza, ale to jej chłopak i zniknęła w tłumie. Prewettówna pokręciła głową z niedowierzaniem, mimowolnie zerkając w stronę mężczyzny — starszego od nich, ubranego w elegancki golf, który zaraz zgarnął Kanę na kolana na jednym z foteli. Znów ją ktoś zaczepił, ucałował w policzek i zamienił z nią kilka słów, ale już wcale nie oddalała się od niego, mając nadzieję, że uda im się trochę porozmawiać.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hjalmar Nordgersim (6038), Pandora Prewett (8490)




Wiadomości w tym wątku
[28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 12.02.2024, 22:22
RE: [28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 26.02.2024, 19:55
RE: [28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 28.02.2024, 23:40
RE: [28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 04.03.2024, 22:05
RE: [28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 14.04.2024, 23:35
RE: [28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 26.05.2024, 19:36
RE: [28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 03.06.2024, 18:48
RE: [28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 11.02.2025, 23:13
RE: [28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 12.02.2025, 20:10
RE: [28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 04.05.2025, 20:44
RE: [28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora - przez Hjalmar Nordgersim - 05.05.2025, 16:01
RE: [28 maja 1970, Londyn] Przyjęcie z (nie)spodzianką || Hjalmar & Pandora - przez Pandora Prewett - 12.11.2025, 21:42

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa