26.02.2024, 19:59 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.02.2024, 20:14 przez Septima Ollivander.)
gadam z Morphem i Neilem, którego mi przedstawia, piję drina
Dobra dziewczynka.
Powiedział Morph, a w głowie Septimy zagrzmiało – czy przez ten cały czas uważał ją za dziecko? Zmarszczyła czoło, próbując zakotwiczyć sierp spojrzenia na jakiejkolwiek lustrzanej powierzchni, przyjrzeć się własnej facjacie i ocenić jak bardzo w tej chwili przypominała małolatę. To ta krótka sukienka? Spinka, która pofrunęła ku jej skroni?
A może gorzej — było to coś czego nie mogła zmienić. Jej cholerna osobowość.
Powiodła za przedstawianymi przez mężczyznę postaciami, niektórych z nich w istocie nawet rozpoznając z widzenia. Sama zauważyła nawet Effie oraz Alastora brylujących w potańcówkowej brei. Gdy dotarli do baru, wyrosła przed nią postać szczupłego młodzieńca o miłej aparycji.
— Miło cię poznać, Neil — powiedziała, miarowo rozpromieniona, na fakt, że Morpheus również przyjaźnił się z młodszymi od siebie ludźmi. Może jednak nie miał jej za dzieciaka?
— Skąd się znacie?— zagaiła pogodnie, modląc się w duchu, aby Longbottom nie odparł bezwiednie, że był jego opiekunką. Wychyliła pierwszy napój tego wieczoru, niepewna skutków i efektów jakie kryć się mogły w płynnej substancji. Liczyła na coś dodającego odwagę, ujmującego towarzyskiego upośledzenia. Mogłaby wtedy mówić aksamitem czarujących głosek, spojrzenia iskrzyć elegancją i wdziękiem. Ach, jak wiele by za to dała!
Wzrokiem zawędrowała ku BUMowcom, a na komentarz o groźnym wyglądzie, nawet się zaśmiała. Oni wyglądali groźnie? Może i tak.
Ona zaś wyglądała jak owieczka, a przecież miała dużo za uszami.
!magicznydrink
Melodia wygrywana przez instrumenty wygasała powoli, a srebrzysty pył unoszący się w powietrzu zanikł, klamrując zakończenie jednej piosenki i rozpoczęcie kolejnej. W tle wybrzmiał nawet jakiś wyjec, ale Ollivanderówna skłamałaby przyznając, że przysłuchiwała się jego treści. Przyznać za to musiała, że goszczący się w gardle drink, wyjątkowo jej zasmakował, ewidentnie znacząc jej ciało świeżo nadchodzącą energią oraz witalnością.
Dobra dziewczynka.
Powiedział Morph, a w głowie Septimy zagrzmiało – czy przez ten cały czas uważał ją za dziecko? Zmarszczyła czoło, próbując zakotwiczyć sierp spojrzenia na jakiejkolwiek lustrzanej powierzchni, przyjrzeć się własnej facjacie i ocenić jak bardzo w tej chwili przypominała małolatę. To ta krótka sukienka? Spinka, która pofrunęła ku jej skroni?
A może gorzej — było to coś czego nie mogła zmienić. Jej cholerna osobowość.
Powiodła za przedstawianymi przez mężczyznę postaciami, niektórych z nich w istocie nawet rozpoznając z widzenia. Sama zauważyła nawet Effie oraz Alastora brylujących w potańcówkowej brei. Gdy dotarli do baru, wyrosła przed nią postać szczupłego młodzieńca o miłej aparycji.
— Miło cię poznać, Neil — powiedziała, miarowo rozpromieniona, na fakt, że Morpheus również przyjaźnił się z młodszymi od siebie ludźmi. Może jednak nie miał jej za dzieciaka?
— Skąd się znacie?— zagaiła pogodnie, modląc się w duchu, aby Longbottom nie odparł bezwiednie, że był jego opiekunką. Wychyliła pierwszy napój tego wieczoru, niepewna skutków i efektów jakie kryć się mogły w płynnej substancji. Liczyła na coś dodającego odwagę, ujmującego towarzyskiego upośledzenia. Mogłaby wtedy mówić aksamitem czarujących głosek, spojrzenia iskrzyć elegancją i wdziękiem. Ach, jak wiele by za to dała!
Wzrokiem zawędrowała ku BUMowcom, a na komentarz o groźnym wyglądzie, nawet się zaśmiała. Oni wyglądali groźnie? Może i tak.
Ona zaś wyglądała jak owieczka, a przecież miała dużo za uszami.
!magicznydrink
Melodia wygrywana przez instrumenty wygasała powoli, a srebrzysty pył unoszący się w powietrzu zanikł, klamrując zakończenie jednej piosenki i rozpoczęcie kolejnej. W tle wybrzmiał nawet jakiś wyjec, ale Ollivanderówna skłamałaby przyznając, że przysłuchiwała się jego treści. Przyznać za to musiała, że goszczący się w gardle drink, wyjątkowo jej zasmakował, ewidentnie znacząc jej ciało świeżo nadchodzącą energią oraz witalnością.