— Przepraszam! Bardzo przepraszam!
Pierwsze słowo wymsknęło mi się po polsku, ale później już poprawiłam się na angielski. Nawet nie zwracałam uwagi na to, że leżę na podłodze — w pierwszej kolejności umierałam z zażenowania, że się przewróciłam i to na kogoś.
Już wstając rzuciłam jeszcze kilka słów przeprosin w stronę zaatakowanej przeze mnie pary, jednocześnie cofając się. Najchętniej przesunęłabym się pod ścianę i uciekła. Jak mogłam zrobić coś takiego! Okulary tylko przesunęły mi się na nosie, co łatwo poprawiłam, ale brak beretu dostrzegłam, gdy spojrzałam na niego leżącego obok Sama.
Sam!
— O rety, jak to się stało!? Przepraszam... — jęknęłam w bólu zawstydzenia. Podałam mu pomocną dłoń i jeśli z niej skorzystał, ze zdziwieniem odkryliśmy, że podniosłabym go całego bez żadnego wysiłku. A nawet jeśli wstał sam to otrzepuję jego plecy i ramiona z wszelkich paprochów podłogowych. Cóż za tragedia!
Na końcu podniosłam berecik i zaczęłam go miąć w dłoniach jak zabawkę antystresową.
— Przepraszam, naprawdę nie chciałam. Na ogół to się nie zdarza, ale czasem się zdarza... Nic ci się nie stało?
Cały czas, półświadomie, odsuwałam się od parkietu na spokojniejszą część sali. Nie chciałam robić zamieszania wśród tańczących, nie chciałam być widoczna. Sam pewnie powie, że nic się nie stało, ale na pewno się trochę poobijał... A ja? Ze zdziwieniem mogłam przyznać, że nic mi nie było. Dotknęłam tył głowy, ramiona, pupę... Nic nie bolało przy dotyku. Co za dziwy! I czy mi się dobrze wydawało, że pociągnęłam Sama przy upadku? Przecież taki chłopak bez problemu by mnie złapał w takiej sytuacji.
— Nie powinnam była pić tego drinka. Chyba mi coś pomieszał w głowie... I ciele...
Poczułam coś nieprzyjemnego w dłoniach i spojrzałam na nie. Jakimś sposobem rozdarłam materiał przy szwie.
— Ale jak to... — Mruknęłam do siebie, przyglądając się temu. Ile siły bym musiała użyć, żeby zrobić coś takiego! A tutaj samo się to stało jak tylko obracałam beret w rękach. — No popatrz, ten napój zwiększył moje siły najwidoczniej. Szkoda, że podają go do tańca, a nie farmerom do pracy... Muszę podpytać tego barmana, co to za specyfik i czy dostanę go w aptece. Przecież jak to by ułatwiło pracę! Nawet przy mugolskich ogródkach, chociaż tam to oczywiście bym się musiała pilnować z tak podkręconymi rękoma, ale przynajmniej nie byłabym tak zmęczona...