06.12.2022, 08:18 ✶
Pierwszym, co Fernah mogła zobaczyć, była pustka za dębową ladą. Obecność Silasa zdradzało tylko jego krzątanie się w poszukiwaniu czegoś, przy czym nie darował sobie ani sekundy narzekania pod nosem na pogodę, na sytuację jego ulubionej drużyny sportowej, na wymiar swojego etatu, na głód na świecie...
- Mam! Maaaam! - Zawył, podnosząc się do góry, a zaraz po tym przygrsmocił łbem o deskę, która znajdowała się do tej pory nad jego głową. - Jezu Chryste, ałaaaaa... - pisnął wręcz, łapiąc się za skroń, a potem spojrzał na pannę Slughorn. - Cześć Fernah, dobrze cię widzieć - przywitał się od razu, ze skwaszoną miną, ale oczywistym było, że powodem nie była obecność kobiety, a promieniujący ból. - Zaraz do ciebie przyjdę, tylko... - wysunął się zza lady, ruszając w stronę jednego ze stolików - pani Binggs, znalazłem pani ulubiony kubek. - Rozmawiał ze staruszką jeszcze chwilę, przelewając jej napój z normalnej szklanki do ceramicznego naczynia z bałwankiem. Najwyraźniej nie wszyscy poczuli jeszcze wiosnę. Kiedy odchodził, staruszka spojrzała na niego z wdzięcznością i zadowoleniem. On jednak był już całkowicie skupiony na Paprotce.
- Mam się wspaniale, może z wyjątkiem tego, że przygrzmociłem o ten blat tak, jak szukająca Harpii o pętlę. U ciebie wszystko dobrze? Co ci podać? Mamy na kuchni takie cieplutkie ciasto faszerowane warzywami, polecam do niego kubek herbaty i uśmiech barmana. - To powiedziawszy uniósł w górę jedną z brwi, uśmiechając się przy tym dziwacznie.
- Mam! Maaaam! - Zawył, podnosząc się do góry, a zaraz po tym przygrsmocił łbem o deskę, która znajdowała się do tej pory nad jego głową. - Jezu Chryste, ałaaaaa... - pisnął wręcz, łapiąc się za skroń, a potem spojrzał na pannę Slughorn. - Cześć Fernah, dobrze cię widzieć - przywitał się od razu, ze skwaszoną miną, ale oczywistym było, że powodem nie była obecność kobiety, a promieniujący ból. - Zaraz do ciebie przyjdę, tylko... - wysunął się zza lady, ruszając w stronę jednego ze stolików - pani Binggs, znalazłem pani ulubiony kubek. - Rozmawiał ze staruszką jeszcze chwilę, przelewając jej napój z normalnej szklanki do ceramicznego naczynia z bałwankiem. Najwyraźniej nie wszyscy poczuli jeszcze wiosnę. Kiedy odchodził, staruszka spojrzała na niego z wdzięcznością i zadowoleniem. On jednak był już całkowicie skupiony na Paprotce.
- Mam się wspaniale, może z wyjątkiem tego, że przygrzmociłem o ten blat tak, jak szukająca Harpii o pętlę. U ciebie wszystko dobrze? Co ci podać? Mamy na kuchni takie cieplutkie ciasto faszerowane warzywami, polecam do niego kubek herbaty i uśmiech barmana. - To powiedziawszy uniósł w górę jedną z brwi, uśmiechając się przy tym dziwacznie.