27.02.2024, 18:20 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.02.2024, 18:21 przez Erik Longbottom.)
Rozmawiam z Perseuszem, Elliotem i Norą.
Piję zaczarowanego drinka i ''zione'' ogniem na Elliota.
Nieźle to znoszą, biorąc pod uwagę rodzinne dramaty, pomyślał ze skonsternowaną miną, gdy Perseusz zaczął żartować na temat swojego poprzedniego kawalerskiego. Czy to nie było lekkim... afrontem? Z drugiej strony, ta dwójka znała się ze sobą tak dogłębnie, że może nawet kwestia poprzedniego narzeczeństwa Blacka nie była tak dużym problemem? Erik nie miał pojęcia, jak miałby traktować byłego narzeczonego swojej siostry. Nawet nie przedstawiła mu do tej pory żadnego ze swoich chłopaków, to nawet nie miał na kim poćwiczyć. Może nawet nigdy nie zyska takiej szansy.
— Nie zapędzaj się — ostrzegł uczciwie Elliota, mimowolnie odwzajemniając jego uśmiech, chociaż w przypadku Erika ten zwiądł równie szybko, jak zakwitł na jego twarzy. — Tutaj bawią się praktycznie same stare dziadki. Plus trzy dychy na karku, to już nie przelewki. Trzeba uważać, co się robi.
Czy miał opinię na temat zmian w aparycji Malfoya? Cóż, nieodłącznie kojarzył mu się z jasną czupryną, jednak gdyby zdecydował się nieco ją przyciemnić, to nie miałby z tym największego problemu. Czy jednak przyszły dziedzic tak prominentnego rodu podjąłby tak brzmienną w skutkach decyzję? Bądź co bądź, byłaby to niezła strata wizerunkowa. Jeszcze co poniektórzy zapomnieliby, że jest owocem lędźwi Fortinbrasa.
— Zamierzasz spać w Lecznicy w noc przed swoim ślubem — powtórzył po Blacku, upewniając się, że dobrze zrozumiał.
Nie rozumiał, jak mógł nawet rozważać tę opcję. Przecież powinien się przygotować zawczasu do ceremonii. Sprawdzić, czy z garniturem wszystko było w porządku, że obrączki były na miejscu... Rozpoczęcie dnia ślubu obudzeniem się na kozetce na wsi nie rysowało się w głowie Erika jako zbytnio zachwycająco. Pokręcił głową. Co to, to nie. Nie pozwoli na to. Jeszcze panna młoda przyjdzie do niego z pretensjami. Albo do Brenny. A to nikomu nie wyjdzie na zdrowie.
— Oczywiście. Ktoś będzie musiał zamówić naszemu drogiemu księciu Błędnego Rycerza. — Wskazał ruchem podbródka na Blacka. — Trzeba też zapłacić kierowcy, żeby go podprowadził pod same drzwi — wyjaśnił bez zająknięcia na pytanie Malfoya, jakie to zobowiązania czekały go na tej imprezie, jeśli tylko uważał, że podoła tak wielkiemu wyzwaniu. — Nie chcę obudzić się z armią Rookwoodów przy płocie, żądających wydania Perseusza, bo nie dotarł do domu.
Dopiero gdy skończył wydawać instrukcje, skierował swą uwagę ku Norze, która dołączyła do ich zacnego grona. Skinął jej głową na ponowne powitanie i odebrał jednego drinka, zanim ktoś spróbował go uprzedzić. Momentalnie zamoczył usta w alkoholu w kolorze neonowego turkusu. Czyżby jakaś radioaktywna mieszanka? Cóż, może po tym nie oślepnie.
— Dzięki Merlinowi! Może i te drinki są problematyczne, ale za to jakie dobre.
Pokręcił głową, biorąc jeszcze jednego łyka. Może powinni dodać tego barmana i jego dostawców na stałą listę kontaktów Warowni Longbottomów? Może taka metoda na rozluźnienie ucieszyłaby gości na przyszłych przyjęciach? Zerknął ponownie na koszulę Elliota, jednak tym razem to jego słowa bardziej zwróciły jego uwagę, niż fragment odzienia.
— ''Spektakularnie''? — Zamrugał, jakby to określenie w ogóle nie przeszło mu przez myśl. Otaksował blondyna oceniającym wzrokiem, kiwając głową z pewnym wymuszeniem. — Skoro tak twierdzisz.
W trakcie wypowiedzi z ust Erika wyleciał błękitny, chłodny płomyk, który poleciał prosto na twarz Elliota. Nie zrobił mu jednak krzywdy, a rozbił się na jego policzku, momentalnie go schładzając. Blondyn mógł poczuć się, jakby właśnie poczuł podmuch lodowatego grudniowego powietrza. Erik momentalnie zasłonił usta, wbijając zdziwione spojrzenie w pannę Figg. No tego, to się w ogóle nie spodziewał.
Piję zaczarowanego drinka i ''zione'' ogniem na Elliota.
Nieźle to znoszą, biorąc pod uwagę rodzinne dramaty, pomyślał ze skonsternowaną miną, gdy Perseusz zaczął żartować na temat swojego poprzedniego kawalerskiego. Czy to nie było lekkim... afrontem? Z drugiej strony, ta dwójka znała się ze sobą tak dogłębnie, że może nawet kwestia poprzedniego narzeczeństwa Blacka nie była tak dużym problemem? Erik nie miał pojęcia, jak miałby traktować byłego narzeczonego swojej siostry. Nawet nie przedstawiła mu do tej pory żadnego ze swoich chłopaków, to nawet nie miał na kim poćwiczyć. Może nawet nigdy nie zyska takiej szansy.
— Nie zapędzaj się — ostrzegł uczciwie Elliota, mimowolnie odwzajemniając jego uśmiech, chociaż w przypadku Erika ten zwiądł równie szybko, jak zakwitł na jego twarzy. — Tutaj bawią się praktycznie same stare dziadki. Plus trzy dychy na karku, to już nie przelewki. Trzeba uważać, co się robi.
Czy miał opinię na temat zmian w aparycji Malfoya? Cóż, nieodłącznie kojarzył mu się z jasną czupryną, jednak gdyby zdecydował się nieco ją przyciemnić, to nie miałby z tym największego problemu. Czy jednak przyszły dziedzic tak prominentnego rodu podjąłby tak brzmienną w skutkach decyzję? Bądź co bądź, byłaby to niezła strata wizerunkowa. Jeszcze co poniektórzy zapomnieliby, że jest owocem lędźwi Fortinbrasa.
— Zamierzasz spać w Lecznicy w noc przed swoim ślubem — powtórzył po Blacku, upewniając się, że dobrze zrozumiał.
Nie rozumiał, jak mógł nawet rozważać tę opcję. Przecież powinien się przygotować zawczasu do ceremonii. Sprawdzić, czy z garniturem wszystko było w porządku, że obrączki były na miejscu... Rozpoczęcie dnia ślubu obudzeniem się na kozetce na wsi nie rysowało się w głowie Erika jako zbytnio zachwycająco. Pokręcił głową. Co to, to nie. Nie pozwoli na to. Jeszcze panna młoda przyjdzie do niego z pretensjami. Albo do Brenny. A to nikomu nie wyjdzie na zdrowie.
— Oczywiście. Ktoś będzie musiał zamówić naszemu drogiemu księciu Błędnego Rycerza. — Wskazał ruchem podbródka na Blacka. — Trzeba też zapłacić kierowcy, żeby go podprowadził pod same drzwi — wyjaśnił bez zająknięcia na pytanie Malfoya, jakie to zobowiązania czekały go na tej imprezie, jeśli tylko uważał, że podoła tak wielkiemu wyzwaniu. — Nie chcę obudzić się z armią Rookwoodów przy płocie, żądających wydania Perseusza, bo nie dotarł do domu.
Dopiero gdy skończył wydawać instrukcje, skierował swą uwagę ku Norze, która dołączyła do ich zacnego grona. Skinął jej głową na ponowne powitanie i odebrał jednego drinka, zanim ktoś spróbował go uprzedzić. Momentalnie zamoczył usta w alkoholu w kolorze neonowego turkusu. Czyżby jakaś radioaktywna mieszanka? Cóż, może po tym nie oślepnie.
— Dzięki Merlinowi! Może i te drinki są problematyczne, ale za to jakie dobre.
Pokręcił głową, biorąc jeszcze jednego łyka. Może powinni dodać tego barmana i jego dostawców na stałą listę kontaktów Warowni Longbottomów? Może taka metoda na rozluźnienie ucieszyłaby gości na przyszłych przyjęciach? Zerknął ponownie na koszulę Elliota, jednak tym razem to jego słowa bardziej zwróciły jego uwagę, niż fragment odzienia.
— ''Spektakularnie''? — Zamrugał, jakby to określenie w ogóle nie przeszło mu przez myśl. Otaksował blondyna oceniającym wzrokiem, kiwając głową z pewnym wymuszeniem. — Skoro tak twierdzisz.
W trakcie wypowiedzi z ust Erika wyleciał błękitny, chłodny płomyk, który poleciał prosto na twarz Elliota. Nie zrobił mu jednak krzywdy, a rozbił się na jego policzku, momentalnie go schładzając. Blondyn mógł poczuć się, jakby właśnie poczuł podmuch lodowatego grudniowego powietrza. Erik momentalnie zasłonił usta, wbijając zdziwione spojrzenie w pannę Figg. No tego, to się w ogóle nie spodziewał.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞