27.02.2024, 20:48 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.02.2024, 21:28 przez Samuel McGonagall.)
Stoi przy barze i mówi co myśli. Niczego nie żałuję
Napitek nie przyniósł spodziewanych efektów, co było nieco rozczarowujące.
– Poprzednie były lepsze.– powiedział odstawiając szklankę i powracając do obserwacji towarzystwa, a w szczególności pary, która przed chwilą ich opuściła. Septima i Morpheus tańczyli razem zapatrzeni w siebie jak...
– ...kaczki. Czy kaczki mają uszy? Chyba nie potrzebują ich, by tańczyć swój taniec. – rozmyślał sobie swobodnie tonem gawędziarza. Brakło tylko ogniska i skwierczących kiełbasek oraz uszu chętnych do tego, by posłuchać. – A sam nie chciałem zakładać barwnej koszuli, bo przecież nie szukam nikogo, na co byłoby mi godowe upierzenie. A tu proszę. – Westchnął trochę rozczarowany faktem, że jednak się pomylił, a korespondencja była li tylko korespondencją. To wszystko była wina Ariela. Przez tego barwnego motyla żyjącego na pograniczu Doliny i Kniei, potrzeba bliskości iskrzyła w niekontrolowany sposob.
– Morpheus zawsze kojarzył mi się z wodą, to pewnie przez wspomnienie, które mi ofiarował... A więc kaczka. Myślę... Kaczka czarnoczuba... Tak... wspólne barwy i tak pięknie mają dopasowane czarne szale. – przygryzł wargę, analizując ich ruchy, wyobrażając sobie oboje z pięknymi ptasimi głowami i dumnymi czubami kręcącymi się w koło, na prawdziwym jeziorze. Nie. W jego głowie, to nie były maski. Przez życie w samotności i wychowanie chimery, większość społecznych sytuacji próbował transponować na świat natury, bezpieczne znajome przestrzenie. Normalnie opowiadał o tym swoim kozom. Bardzo się pilnował, żeby nie mówić tego przy ludziach, bardzo dziwnie wtedy reagowali z niewiadomych przyczyn... Tylko teraz, tak jakoś ten język aż nazbyt się rozwiązał...
– Z pewnością jej imponuje, widać jak świecą jej się oczy, kołyszą biodra. Myślisz, że po skończonym godowym tańcu, zabierze ją do swojego gniazda robić młode? W sumie czernice mają teraz okres lęgowy... – a może nie mają? Ostatecznie mówił o ludziach nie o kaczkach, ludzie mogli uprawiać seks kiedy tylko chcieli. – Byłoby miło, jakby urodziła im się chociaż dwójka. Ganima i Leto. Dobre imiona dla wieszczów. Dałbym im na chrzciny drewniane figurki czubatych kaczek.
Napitek nie przyniósł spodziewanych efektów, co było nieco rozczarowujące.
– Poprzednie były lepsze.– powiedział odstawiając szklankę i powracając do obserwacji towarzystwa, a w szczególności pary, która przed chwilą ich opuściła. Septima i Morpheus tańczyli razem zapatrzeni w siebie jak...
– ...kaczki. Czy kaczki mają uszy? Chyba nie potrzebują ich, by tańczyć swój taniec. – rozmyślał sobie swobodnie tonem gawędziarza. Brakło tylko ogniska i skwierczących kiełbasek oraz uszu chętnych do tego, by posłuchać. – A sam nie chciałem zakładać barwnej koszuli, bo przecież nie szukam nikogo, na co byłoby mi godowe upierzenie. A tu proszę. – Westchnął trochę rozczarowany faktem, że jednak się pomylił, a korespondencja była li tylko korespondencją. To wszystko była wina Ariela. Przez tego barwnego motyla żyjącego na pograniczu Doliny i Kniei, potrzeba bliskości iskrzyła w niekontrolowany sposob.
– Morpheus zawsze kojarzył mi się z wodą, to pewnie przez wspomnienie, które mi ofiarował... A więc kaczka. Myślę... Kaczka czarnoczuba... Tak... wspólne barwy i tak pięknie mają dopasowane czarne szale. – przygryzł wargę, analizując ich ruchy, wyobrażając sobie oboje z pięknymi ptasimi głowami i dumnymi czubami kręcącymi się w koło, na prawdziwym jeziorze. Nie. W jego głowie, to nie były maski. Przez życie w samotności i wychowanie chimery, większość społecznych sytuacji próbował transponować na świat natury, bezpieczne znajome przestrzenie. Normalnie opowiadał o tym swoim kozom. Bardzo się pilnował, żeby nie mówić tego przy ludziach, bardzo dziwnie wtedy reagowali z niewiadomych przyczyn... Tylko teraz, tak jakoś ten język aż nazbyt się rozwiązał...
– Z pewnością jej imponuje, widać jak świecą jej się oczy, kołyszą biodra. Myślisz, że po skończonym godowym tańcu, zabierze ją do swojego gniazda robić młode? W sumie czernice mają teraz okres lęgowy... – a może nie mają? Ostatecznie mówił o ludziach nie o kaczkach, ludzie mogli uprawiać seks kiedy tylko chcieli. – Byłoby miło, jakby urodziła im się chociaż dwójka. Ganima i Leto. Dobre imiona dla wieszczów. Dałbym im na chrzciny drewniane figurki czubatych kaczek.