28.02.2024, 05:17 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.02.2024, 05:18 przez Dora Crawford.)
rozmawiam sobie z Julienem i pije drina
Dora uśmiechnęła się lekko na widok Effie, która odprowadził z parkietu Morpheus, ale jej uwagę dość szybko zwróciło co innego, a mianowicie krzyczący na całą salę wyjec, który oznajmił właśnie Brennie głosem Heather, że ta wychodzi za mąż. A więc dopełniło się - jeszcze parę dni temu rzucona niechcący uwaga Longbottom przy stole faktycznie się spełniła.
Ale nie miała co długo cieszyć się z tej dobrej nowiny, bo znalazł się przy niej Julian, podając jej drinka.
- Oh, dobry wieczór! - uśmiechnęła się do niego wesoło. Dobrze było widzieć, że postanowił jednak wyjść z Warowni i wziąć udział w trwającej zabawie. Może już minęło niemal całe lato, ale Dora niezmiennie martwiła się o niej od Beltane, kiedy wrócił do domu w tak okropnym stanie. Nawet, jeśli nie mieli zbyt wielu okazji, by zamienić chociaż parę słów.
- Dziękuję, ale nie martw się, rozmowa z tobą to zawsze przyjemność - jak z każdym z resztą w jej wypadku. No, prawie z każdym, bo gdyby miała prowadzić rozmowę z kimś z Borginów, to pewnie nie byłoby jej aż tak do śmiechu. Znowu. - Drinka jednak wypiję, skoro jest specjalnie dla mnie - uśmiechnęła się do niego ładnie, przyjmując wyciągnięty w jej stronę kieliszek i kiwając lekko główką w podzięce. - Cóż... może faktycznie, w porównaniu z innymi, nie rozmawialiśmy za dużo, ale przecież mieszkasz z nami dopiero od niedawna, prawda? A zawsze jest idealny moment na to, żeby nadrobić zaległości. - upiła nieco podanego drinka. - Bawię się bardzo dobrze. Jest ładnie, Brenna tak bardzo się postarała. Losowałeś w ogóle coś w koszyku na wejściu? Masz coś ładnego?
!magicznydrink
Dora uśmiechnęła się lekko na widok Effie, która odprowadził z parkietu Morpheus, ale jej uwagę dość szybko zwróciło co innego, a mianowicie krzyczący na całą salę wyjec, który oznajmił właśnie Brennie głosem Heather, że ta wychodzi za mąż. A więc dopełniło się - jeszcze parę dni temu rzucona niechcący uwaga Longbottom przy stole faktycznie się spełniła.
Ale nie miała co długo cieszyć się z tej dobrej nowiny, bo znalazł się przy niej Julian, podając jej drinka.
- Oh, dobry wieczór! - uśmiechnęła się do niego wesoło. Dobrze było widzieć, że postanowił jednak wyjść z Warowni i wziąć udział w trwającej zabawie. Może już minęło niemal całe lato, ale Dora niezmiennie martwiła się o niej od Beltane, kiedy wrócił do domu w tak okropnym stanie. Nawet, jeśli nie mieli zbyt wielu okazji, by zamienić chociaż parę słów.
- Dziękuję, ale nie martw się, rozmowa z tobą to zawsze przyjemność - jak z każdym z resztą w jej wypadku. No, prawie z każdym, bo gdyby miała prowadzić rozmowę z kimś z Borginów, to pewnie nie byłoby jej aż tak do śmiechu. Znowu. - Drinka jednak wypiję, skoro jest specjalnie dla mnie - uśmiechnęła się do niego ładnie, przyjmując wyciągnięty w jej stronę kieliszek i kiwając lekko główką w podzięce. - Cóż... może faktycznie, w porównaniu z innymi, nie rozmawialiśmy za dużo, ale przecież mieszkasz z nami dopiero od niedawna, prawda? A zawsze jest idealny moment na to, żeby nadrobić zaległości. - upiła nieco podanego drinka. - Bawię się bardzo dobrze. Jest ładnie, Brenna tak bardzo się postarała. Losowałeś w ogóle coś w koszyku na wejściu? Masz coś ładnego?
!magicznydrink
The woods are lovely, dark and deep,
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.
But I have promises to keep,
And miles to go before I sleep.