06.12.2022, 20:18 ✶
Szczerze mówiąc to nawet nie orientował się w stopniu zażyłości relacji swojej siostry. Dosyć mocno pilnowała swojej prywatności. Kiedy kogoś zapraszała to w głównej mierze w tym czasie Castiel był gdzieś zajęty. Nie należał do najbardziej towarzyskich osób i poznawanie nowych przychodziło mu z trudem. Pozostało więc odnosić się do relacji sprzed lat jeśli rozmawiał z Fergusem. Mógł wyglądać podejrzanie, mógł mieć coś za uszami ale nie obchodziło go dopóty dopóki Cynthia dominowała w tej relacji. Nie miał ku temu żadnych wątpliwości skoro nawet w relacji ze swoim starszym bratem bliźniakiem była tą "silniejszą".
- Nie rozumiem. - odpowiedział wprost na ten jego wyrwany komentarz. Mózg miał zbyt ociężały, może to wina długiej pracy, pogody, zamknięcia w czterech ścianach, braku nawodnienia, słońca, morza... trudno stwierdzić. Nie ocknął się jeszcze z tego marazmu więc obecność Ferugsa była oczekiwaną przerwą. Jeśli przeniesie myśli na inne tory to może go olśni w sprawach pracy?
- Prawidłowa odpowiedź. - aż się uśmiechnął do niego, chyba pierwszy raz od paru lat. Nie pamiętał aby w ich luźnej relacji występowało cokolwiek poza spokojną mimiką i gestykulacją w trakcie krótkich i sporadycznych rozmów. Nigdy nie kwapił się aby poznać go lepiej bo też Fergus "należał" do grona znajomych jego siostry. Nie żeby teraz zapałał ku temu wielką chęcią ale kulturalnie zaprosił do środka, napoi, pogawędzi i dopiero wypuści, a następnie zanurzy się ponownie w swojej frustracji. Obaj ewidentnie mieli kiepskie dni, widać to było po ich znużonych twarzach.
- Ona cię lubi, naprawdę sądzisz, że będzie próbowała cię za cokolwiek zabić? Przecież ją znasz. - wzruszył ramionami ale powiódł wzrokiem za rzuconymi książkami.
- Wyglądają kiepsko. Jeśli to mojej siostry to może weź je machnij paroma zaklęciami... - uniósł brew bo jednak książki dla bliźniąt były jednak istotnym elementem pracy i posiadali w sobie wrażliwość na ich estetykę. Mógł robić bałagan wokół siebie ale o rzeczy własne dbał. Spojrzenie miał takie, że mógłby "rzucić na nie okiem"... jeśli zostanie do tego przekonany.
- Nie ma menu ale do piwa go nie potrzeba. - wyszedł na moment z salonu wąskim korytarzem do kuchni. Wrócił po dwóch minutach a w ręku trzymał już schłodzone zaklęciem dwie ciemne butelki korzennego piwa. Podał Fergusowi jedno i usiadł na kanapie z ciężkim westchnięciem.
- Nie pamiętam kiedy ostatnio byłeś w naszym domu. - stwierdził kiedy tylko otworzył butelkę. Położył stopę na kolanie drugiej nogi i w tak swobodnej pozycji taskował spojrzeniem Fergusa.
- Nie rozumiem. - odpowiedział wprost na ten jego wyrwany komentarz. Mózg miał zbyt ociężały, może to wina długiej pracy, pogody, zamknięcia w czterech ścianach, braku nawodnienia, słońca, morza... trudno stwierdzić. Nie ocknął się jeszcze z tego marazmu więc obecność Ferugsa była oczekiwaną przerwą. Jeśli przeniesie myśli na inne tory to może go olśni w sprawach pracy?
- Prawidłowa odpowiedź. - aż się uśmiechnął do niego, chyba pierwszy raz od paru lat. Nie pamiętał aby w ich luźnej relacji występowało cokolwiek poza spokojną mimiką i gestykulacją w trakcie krótkich i sporadycznych rozmów. Nigdy nie kwapił się aby poznać go lepiej bo też Fergus "należał" do grona znajomych jego siostry. Nie żeby teraz zapałał ku temu wielką chęcią ale kulturalnie zaprosił do środka, napoi, pogawędzi i dopiero wypuści, a następnie zanurzy się ponownie w swojej frustracji. Obaj ewidentnie mieli kiepskie dni, widać to było po ich znużonych twarzach.
- Ona cię lubi, naprawdę sądzisz, że będzie próbowała cię za cokolwiek zabić? Przecież ją znasz. - wzruszył ramionami ale powiódł wzrokiem za rzuconymi książkami.
- Wyglądają kiepsko. Jeśli to mojej siostry to może weź je machnij paroma zaklęciami... - uniósł brew bo jednak książki dla bliźniąt były jednak istotnym elementem pracy i posiadali w sobie wrażliwość na ich estetykę. Mógł robić bałagan wokół siebie ale o rzeczy własne dbał. Spojrzenie miał takie, że mógłby "rzucić na nie okiem"... jeśli zostanie do tego przekonany.
- Nie ma menu ale do piwa go nie potrzeba. - wyszedł na moment z salonu wąskim korytarzem do kuchni. Wrócił po dwóch minutach a w ręku trzymał już schłodzone zaklęciem dwie ciemne butelki korzennego piwa. Podał Fergusowi jedno i usiadł na kanapie z ciężkim westchnięciem.
- Nie pamiętam kiedy ostatnio byłeś w naszym domu. - stwierdził kiedy tylko otworzył butelkę. Położył stopę na kolanie drugiej nogi i w tak swobodnej pozycji taskował spojrzeniem Fergusa.