28.02.2024, 15:59 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.03.2024, 15:54 przez Millie Moody.)
Powiadają, że tyle wiemy o sobie, na ile nas sprawdzono. Milles miała wrażenie, że BUmiarska przygoda nabrała teraz tempa, przywdziewając Zakonne fatałaszki. Nowe ciuszki (oczywiście super duper tajne) podbijały stawkę i sprawiały, że adrenalinowy szum był jeszcze smaczniejszy, a spotkania z wrogami (już nie przestępcami) zdawały się bardziej ekscytujące.
Od pierwszych słów Brenny sprzed ledwie kilku tygodni, zakładała, że Ci po drugiej stronie barykady nie będą się cackać. A więc głos zabrzmiał znad niej, wielki włochaty czarny wilk (wewnętrznie oczywiście) ostrzegł, a ona, skromny czerwony kapturek (również wewnętrznie, bo kurtkę miała akurat szaroburą) poprawiła chwyt na różdżce jak rasowy rewolwerowiec w samo południe w absolutnie odmiennym anturażu i chwyciła mocno za chachły swojego partnera w zbrodni jakby była małą dziewczynką szukającą u niego ratunku. Nic bardziej mylnego... To nie byłby pierwszy raz, gdy odwalała taką roszadę, więc liczyła na to, że jej wielki zły wilk nie będzie przez to skołowany. Gdy tylko zobaczyła, jak dwa żołędne dupki unoszą różdżki w geście absolutnie odmiennym od poddania się, teleportowała ich we dwoje na plecy przeciwników.
Erik dał im szanse, teraz niech poczują jego gniew na swoim karku. Czasami nie było lepszego zaklęcia niż lepa w ryj.
Od pierwszych słów Brenny sprzed ledwie kilku tygodni, zakładała, że Ci po drugiej stronie barykady nie będą się cackać. A więc głos zabrzmiał znad niej, wielki włochaty czarny wilk (wewnętrznie oczywiście) ostrzegł, a ona, skromny czerwony kapturek (również wewnętrznie, bo kurtkę miała akurat szaroburą) poprawiła chwyt na różdżce jak rasowy rewolwerowiec w samo południe w absolutnie odmiennym anturażu i chwyciła mocno za chachły swojego partnera w zbrodni jakby była małą dziewczynką szukającą u niego ratunku. Nic bardziej mylnego... To nie byłby pierwszy raz, gdy odwalała taką roszadę, więc liczyła na to, że jej wielki zły wilk nie będzie przez to skołowany. Gdy tylko zobaczyła, jak dwa żołędne dupki unoszą różdżki w geście absolutnie odmiennym od poddania się, teleportowała ich we dwoje na plecy przeciwników.
Erik dał im szanse, teraz niech poczują jego gniew na swoim karku. Czasami nie było lepszego zaklęcia niż lepa w ryj.
Rzut PO 1d100 - 38
Slaby sukces...
Slaby sukces...