Avelina aktualnie szukała spokoju w związkach. Wolała unikać relacji romantycznych z mężczyznami, ale samotność naprawdę mocno jej doskwierała. Tęsknota za Augustusem często wyzwalała w niej złość. Miała ochotę się z nim spotkać, aby na niego nawrzeszczeć za to, co jej zrobił, ale z drugiej strony wolała go unikać. Sprzeczność goniła sprzeczność. Dlatego ten dzisiejszy dzień był dla niej odskocznią od umartwiania się, chwilą zapomnienia, czymś przyjemnym, bo obecność Nory była naprawdę mocno kojąca. Wiedziała, że nie musiała się przy niej użalać, że mogły pić spokojnie winko i przygotowywać owoce pod przetwory.
– Jasne – uniosła kieliszek z winem w geście toastu – To za udany wypad – stuknęła się z nią kieliszkiem i napiła łyka alkoholu. Było pyszne. Nim skończyła Hogwart myślała o tym, aby otworzyć na Pokątnej winiarnie pod nazwiskiem matki, ale ostatecznie zatrudniła się w Eliksirach i żyła tam sobie spokojnie. Teraz aspirowała do otworzenia swojego biznesu, co też w pewnym sensie zasługa Nory, która ją wręcz zainspirowała do tego, że da sobie radę sama. Miała przyjaciół, mężczyzn do tego nie potrzebowała, nie?
– Jasne, że wiem. Dużo dla mnie znaczysz, zważając, że jestem tu prawie sama, bo rodziców nie ma, rodzeństwa też nie ma, więc to, że ty jesteś dużo dla mnie znaczy – wyznała szczerze. Wujka z Doliny dręczyć swoimi problemami nie zamierzała, a to że miała tutaj jakąkolwiek rodzinę naprawdę mocno trzymało ją na nogach.
– Rozumiem – skinęła głową i pomogła jej dorzucić truskawki do kotła. – Co teraz? – rozejrzała się w poszukiwaniu kolejnej ofiary do przerobienia na dżem, czy inny rodzaj owocowego dzieła.