29.02.2024, 00:08 ✶
- Nie? - uniosła lekko brew, mierząc go spojrzeniem - A już myślałam, że każesz mi biec do niego w podskokach - rzuciła złośliwie, przekrzywiając lekko głowę na bok. Trochę kiepską taktykę sobie wybrał, jeśli chciał z nią porozmawiać bez naleciałości tych wszystkich lat, które mieli już za sobą. Każda jego sugestia, nawet jeśli miała być najbardziej światłą pod słońcem, nie mogła liczyć na gładką zgodę. Oczekiwał od niej odrobiny rozumu? Zabawne, mógł o tym pomyśleć te cztery lata temu, kiedy ją pierwszy raz rozłożył na stole, żeby ulżyć swojej złości.
- Oooh, nie mów mi teraz, że ci żal. Myślałam, że to lubisz - uśmiechnęła się do niego słodko, jednak wyraz ten podszyty był szyderą. To było nawet słodkie, że nazywał to dopierdalaniem, kiedy to on zwykle grał pierwsze skrzypce we wszystkim, co działo się w ich relacji. To on wracał, jakby go ktoś do niej uwiązał na postronku, zamiast dać sobie spokój i się odczepić. Nie musiał przecież reagować na wróżby, które wysyłała mu od czasu do czasu. Ale może bardziej niż myślała przeszkadzało mu, że nie był w stanie stłamsić jej bez reszty.
- Popychadłem? Masz o sobie bardzo duże mniemanie - nie zmieniła wyrazu twarzy, wciąż uśmiechając się do niego złośliwie, tak samo jak i nie ruszyła się, kiedy wyciągnął do niej ręce, żeby przyciągnąć do siebie jeszcze bardziej. Skrzywiła się nieco, czując ból i jak wolną dłonią łapie za policzki, chcąc zrobić sobie lepszy widok na to, co zrobił jej Hades. Dopiero wtedy sięgnęła ręką, łapiąc go za nadgarstek, chcąc uwolnić z jego uścisku twarz, jakby wciąż nie nauczyła się, że był od niej o wiele silniejszy.
- Kto? Nie rozśmieszaj mnie, już chciałbyś wiedzieć? Nie wypadłeś chyba ostatnio z formy? Nie uderzysz mnie, nie skarmisz krwią, ani nie pocałujesz? Szkoda, bo już się nastawiałam - zacmokała z rozczarowaniem. - Jeszcze pomyślę, że zaczyna ci zależeć - zaśmiała się zwyczajni, zaciskając nieco mocniej palce na jego ręce, ale też nie mając zamiaru odpowiadać mu na zadane pytanie. Nikt oprócz rodziny nie miał prawa wiedzieć o tym, że to Hades się na nią rzucił, a i tak to nie ona zamierzała o tym rozpowiadać. Zdziwiłaby się więc gdyby ktoś oprócz Stanleya się o tym dowiedział. Nic co do tej pory wydarzyło się między nią a Louvainem nie kwalifikowało go do pozycji kogoś, kto mógł wyciągnąć z niej wiedzę na temat jej własnych krzywd.
- Oooh, nie mów mi teraz, że ci żal. Myślałam, że to lubisz - uśmiechnęła się do niego słodko, jednak wyraz ten podszyty był szyderą. To było nawet słodkie, że nazywał to dopierdalaniem, kiedy to on zwykle grał pierwsze skrzypce we wszystkim, co działo się w ich relacji. To on wracał, jakby go ktoś do niej uwiązał na postronku, zamiast dać sobie spokój i się odczepić. Nie musiał przecież reagować na wróżby, które wysyłała mu od czasu do czasu. Ale może bardziej niż myślała przeszkadzało mu, że nie był w stanie stłamsić jej bez reszty.
- Popychadłem? Masz o sobie bardzo duże mniemanie - nie zmieniła wyrazu twarzy, wciąż uśmiechając się do niego złośliwie, tak samo jak i nie ruszyła się, kiedy wyciągnął do niej ręce, żeby przyciągnąć do siebie jeszcze bardziej. Skrzywiła się nieco, czując ból i jak wolną dłonią łapie za policzki, chcąc zrobić sobie lepszy widok na to, co zrobił jej Hades. Dopiero wtedy sięgnęła ręką, łapiąc go za nadgarstek, chcąc uwolnić z jego uścisku twarz, jakby wciąż nie nauczyła się, że był od niej o wiele silniejszy.
- Kto? Nie rozśmieszaj mnie, już chciałbyś wiedzieć? Nie wypadłeś chyba ostatnio z formy? Nie uderzysz mnie, nie skarmisz krwią, ani nie pocałujesz? Szkoda, bo już się nastawiałam - zacmokała z rozczarowaniem. - Jeszcze pomyślę, że zaczyna ci zależeć - zaśmiała się zwyczajni, zaciskając nieco mocniej palce na jego ręce, ale też nie mając zamiaru odpowiadać mu na zadane pytanie. Nikt oprócz rodziny nie miał prawa wiedzieć o tym, że to Hades się na nią rzucił, a i tak to nie ona zamierzała o tym rozpowiadać. Zdziwiłaby się więc gdyby ktoś oprócz Stanleya się o tym dowiedział. Nic co do tej pory wydarzyło się między nią a Louvainem nie kwalifikowało go do pozycji kogoś, kto mógł wyciągnąć z niej wiedzę na temat jej własnych krzywd.
she was a gentle
sort of horror
sort of horror