Sammy bywał w dziwnych miejscach, bo można tam było znaleźć najwięcej skarbów, tyle, że Nokturn uważał zawsze za jedno z najgorszych. Nie chciałby tutaj skończyć, zdecydowanie nie było to fajne miejsce do życia. Nie dość, że śmierdziało to sąsiedzi mogli okazać się bardzo wątpliwi. Przyzwyczajony był raczej do uprzejmości, z którą spotykał się w Dolinie Godryka, gdzie wszyscy się znali i darzyli sympatią. Do tego okolica była zdecydowanie przyjemniejsza dla oka, świeże powietrze i cała masa innych zalet. Nie umiał zrozumieć tych, którzy wybierali Nokturn jako swoje miejsce do życia, bo nie widział w nim niczego atrakcyjnego.
- Ta? Nie widzę tutaj podpisu. - Udał, że spogląda na kontenery. Nie do końca rozumiał o co chodzi tej lasce, jakim cudem śmieci miały być jej? Nie była to rzecz, która mogła należeć do kogokolwiek. - A jak nie odłożę to co? - Nawet bawiła go ta rozmowa. Szczególnie, że wiedział, iż tak naprawdę w sekundę może zniknąć tej dziewczynie sprzed nosa. Był specjalistą od transportu, nie miał problemu z teleportacją w żadnych warunkach, mimo wszystko nadal tu stał, bo sytuacja go rozbawiła i ta krótka wymiana zdań.
Carrow nawet przez sekundę nie myślał o tym, żeby sięgnąć po różdżkę, nie potrzebował jej. Nie widział sensu w rzucaniu zaklęć na ulicy, nie była to sytuacja, która tego wymagała. Zresztą najczęściej wybierał opcje najmniej bolesne, także po prostu zrobi cyk i zniknie, jeśli sytuacja zacznie podążać w stronę, która go nie usatysfakcjonuje.
- Jeśli będę potrzebował przewodnika, to zapamiętam do kogo się zgłosić. - Uśmiechnął się bezczelnie. Zdecydowanie nie wyglądała mu na osobę, która zna okolice, ale mogło być różnie. Nie spowodowało to wcale, że poczuł się mniej pewnie, bo niby dlaczego? - Dasz jakieś namiary, czy coś? - Skoro już mu to zaproponowała, to może faktycznie skorzysta z oprowadzania w dalekiej przyszłości, nie, żeby faktycznie tego potrzebował, ale kto wie, co mu się może w życiu przydarzyć. Nigdy nie można tego przewidzieć.
Zacisnął mocniej pięść, w której trzymał kamień, tak naprawdę nie zależało mu na nim wcale, był po prostu ładną błyskotką, jednak skoro już wpadł w jego dłonie... Potrzebował jakiegoś argumentu, aby oddać go dziewczynie. To, że mówiła, że to jej śmieci wcale nie było wystarczające, bo mogła kłamać. Ciekawe do czego go potrzebowała.