Na razie miejsce Nicholas wyznaczył opcjonalne, aby mogli się znaleźć. Bez świadków. W ciemności znanego im otoczenia. Dzięki temu z domu swojego nie miał daleko na ten cmentarz. A stąd także nie było zbyt daleko do Kromlechu. Cierpliwie czekał. Aż się doczekał. Cervus zjawił się tak, jak umówili. Papilio nie miał nic przeciwko temu, aby przenieść się w inne miejsce. Rozumiał tego potrzebę. Przez maskę zniekształcającą głos, nie rozpoznawał czarodzieja. Nie było to szczerze istotne. Ważne były informacje, jakie posiadał. Jakie mógł przekazać.
Nicholas w odzieniu śmierciożercy, ruszył z nim na jego znak. Kierując się w znanym sobie kierunku. Aby zniknąć w kłębie mgły. Aby nikt ich nie widział. Aby nikt nie słyszał. Mając pozwolenie na możliwość rozmowy, postanowił zacząć od pytania. Dość ważnego dla niego.
- Próbuję dowiedzieć się, co się dzieje z Canisem. Wiem, że był na Beltame. Nie wrócił stamtąd. Wiesz coś na ten temat?Był poważny. To był jego brat. Musiał wiedzieć co się z nim dzieje, inaczej babka sama go zabije. Wystarczyło, chociaż wiedzieć, czy żyje. Czy przeżył? Jeżeli nie dane było mu wiedzieć więcej. Bo nikt nie chciał mu nic powiedzieć. Albo faktycznie nie wiedzieli, albo nie mogli informacji zdradzić.