Samuel na szczęście nie był zły ani rozczarowany sytuacją. Bardzo mnie to uspokoiło. Wydawał się szczerze rozbawiony.
— Tak... Trafiłam na taki z pozytywnym skutkiem dla mnie, ale i tak udało mi się wykorzystać go w negatywny sposób...
Powinnam się rozpogodzić, ale nie potrafiłam. Wciąż czułam się bardzo zawstydzona i zakłopotana. Jak długo będzie działać ten eliksir? Nie chciałam dłużej stanowić zagrożenia dla tu zebranych.
— Jesteś pewien, że powinnam wracać na parkiet? A co jeśli zrobię znowu komuś krzywdę? — Spytałam niepewnie. Przestałam mielić berecik w ręce, ale nawet nie miałam co z nim teraz zrobić. Nie wzięłam żadnej torebki. Może odłożę go na stół. Towarzystwo było kameralne i swojskie, nikt nie ukradnie kraciastej szmatki.
Ledwo skończyłam swoje pytanie, kichnęłam nagle i... zniknęłam.
Jakaś dziwna siła wciągała mnie przez pępek... To zupełnie tak, jak podczas deportacji... Tylko czemu się teraz teleportowałam!? I gdzie!? Czy to dalej efekt dziwnego eliksiru? Strasznie się bałam. Czyżbym tak bardzo chciała zniknąć z potańcówki, że to się stało? Dokąd mnie to zaprowadzi? Czy rozszczepię się fatalnie przez ten incydent? Może nie, skoro mam tak wielką siłę... A może ona właśnie teraz przestała działać? Gdyby tylko była ze mną babcia, wiedziałaby co zrobić. Była aurorem. Miała doświadczenie w nietypowych sytuacjach zagrażających zdrowiu i życiu... Oh, babciu... Gdybyś tylko mogła mnie uratować...
Tego wieczora Nadzieja nie była daleko od Doliny Godryka, ale nagłe pojawienie się wnuczki zaskoczyło ją.
— Babcia? Babciu, co ja tu robię!? J-ja... byłam na potańcówce... miał być konkurs tańca... Oh, przeze mnie Sam nie będzie mógł wziąć udziału...
— Na potańcówce? W tym stroju?
Nadzieja uniosła brew. Nie podobało jej się, że własna wnuczka chodzi na imprezy w tak codziennym stroju. Machnięciem różdżki wydłużyła materiał żółtej sukienki, przerabiając jej krój w gustowną szatę wyjściową, ale nie na tyle długą, by plątała się podczas młodzieńczych tańców. A berecik posłużył jako kieszonka na okulary.
— No, to gdzie ten konkurs?
Sam musiał być niesamowicie zdziwiony widząc... a raczej nie widząc mnie przez dłuższą chwilę. Nie wiem, jak długo mnie nie było i ile czasu zabrało mi pokierowanie babci do stodoły. Gdy wpadłam do środka, leciał inny utwór. Czyżby konkurs się już zaczął? Podbiegłam szybko do Samuela i niecnie wykorzystując swoją siłę, porwałam go na parkiet.
— Przepraszam, już jestem! — Wysapałam. — Czy konkurs się już zaczął? Nie przegapiłam go, prawda? Chyba jeszcze grają coś tylko dla tła, prawda?
Nawet nie zwróciłam uwagi na to, że wcześniej babcia wsunęła moje okulary do kieszeni i moja paskudna twarz była naga.
Prompt