29.02.2024, 20:22 ✶
Pokiwał głową na znak, że faktycznie lepiej zapobiegać niż potem le... Urządzać pogrzeby. Odetchnął głęboko czują nieprzyjemne uczucie w żołądku, dziwne przeczucie, że coś gdzieś tu pójdzie nie tak. Nienawidził tego uczucia, szczególnie, że rzadko się sprawdzało ale jednocześnie nie mógł go od tak zignorować, przecież przychodząc tutaj zobowiązał się zadać nie tylko o swoje bezpieczeństwo.
Cóż, rozmowa z mieszkającymi tutaj osobami była w tej chwili w kwestii Brenny, lepiej się nadawała do tego niż on, natura poskąpiła mu krasomówczego talentu i czasami był wręcz do bólu dosadny. Nim weszli do środka rzucił jeszcze uważne spojrzenie na okolicę widoczną z drzwi chcąc być pewnym, że nie ma nikogo w zasięgu wzroku.
W środku wcale się nie rozluźnił, na to pozwoli sobie dopiero kiedy już zakończą zadanie. Miał już powiedzieć że zazwyczaj szaleni panowie pukający do drzwi są dość przekonywujący, ale w porę ugryzł się w język z kilku powodów: ojciec i mąż prawdopodobnie ich spotkał, oni nie pukali a w chodzili z drzwiami - a nie potrzebowali teraz lamentowania i histerii.
- Oczywiście, chyba nie sądziłaś, ze będę dobry do przekonywania kogokolwiek - odpowiedział i skinął na Leo. - Prowadź młody, znieśmy bagaże. Zanim wrócimy pewnie twoja matka będzie gotowa do drogi - i bez zbędnej zwłoki ruslyzł za młodzieńcem.
Cóż, rozmowa z mieszkającymi tutaj osobami była w tej chwili w kwestii Brenny, lepiej się nadawała do tego niż on, natura poskąpiła mu krasomówczego talentu i czasami był wręcz do bólu dosadny. Nim weszli do środka rzucił jeszcze uważne spojrzenie na okolicę widoczną z drzwi chcąc być pewnym, że nie ma nikogo w zasięgu wzroku.
W środku wcale się nie rozluźnił, na to pozwoli sobie dopiero kiedy już zakończą zadanie. Miał już powiedzieć że zazwyczaj szaleni panowie pukający do drzwi są dość przekonywujący, ale w porę ugryzł się w język z kilku powodów: ojciec i mąż prawdopodobnie ich spotkał, oni nie pukali a w chodzili z drzwiami - a nie potrzebowali teraz lamentowania i histerii.
- Oczywiście, chyba nie sądziłaś, ze będę dobry do przekonywania kogokolwiek - odpowiedział i skinął na Leo. - Prowadź młody, znieśmy bagaże. Zanim wrócimy pewnie twoja matka będzie gotowa do drogi - i bez zbędnej zwłoki ruslyzł za młodzieńcem.