29.02.2024, 21:20 ✶
Mimo całej tej niezręcznej otoczki, musiał przyznać, że czuł się całkiem dobrze w towarzystwie Erika. Być może nie tak swobodnie, jak przy Elliotcie lub Lycoris, ale miał wrażenie, że Longbottom jako jeden z nielicznych go rozumie. Perseus bowiem uważał, że nie pasuje do czystokrwistego splendoru, ograniczających ruchy smokingów i obrzydliwie drogiego alkoholu, a jednocześnie sądził, że jest nim zbyt przesiąknięty, by mieszkańcy Doliny mogli przyjąć go jak jednego ze swoich. Ale Erik...? On stał obiema nogami w tych światach i w obu zgrabnie się poruszał.
— Castor... — zaczął niepewnie i odchrząknął, próbując w ten sposób stłumić śmiech cisnący mu się na wargi; nieudolnie, bowiem kąciki ust drżały, gdy próbował nadać swej twarzy poważnego wyrazu — Castor to gwiazda w gwiazdozbiorze Bliźniąt. Zauważyłeś pewnie, że Blackowie nazywają swoje dzieci po konstelacjach, albo kwiatach - to nasza rodzinna tradycja, której zamierzam się trzymać. Ale Castor... Cóż, to również łacińska nazwa dla bobra.
I o ile udało mu się zachować twarz, gdy mówił o (nie)prawdziwym powodzie wyboru imienia (tak naprawdę za jego decyzją stał nieco bardziej prozaiczny powód - drugą gwiazdą Bliźniąt był Pollux, a tak właśnie na imię miał ojciec Perseusa, po którym on sam dostał drugie imię, więc po pierwsze, byłoby dziwnie nadawać je też swojemu synowi, a po drugie, nienawidził Polluxa, zatem doszedł do wniosku, że imię sąsiadującej gwiazdy będzie wystaczy, by zadowolić nestora rodu... Oczywiście, jeśli urodzi się chłopiec. Biedny, nie wiedział jeszcze, co Szeptucha miała na myśli, mówiąc Vesperze o podwójnym trudzie!), ale gdy temat zszedł na Elliotta, Perseus nie wytrzymał i roześmiał się.
— Nie wmówisz mi, że Elliott spędza w swoim gabinecie więcej niż kwadrans dziennie — rzucił rozbawiony. Prędko jednak przypomniał sobie o obecności Neila i postanowił od razu sprostować swój hermetyczny żart — No bo... ostatnio dużo pracuje w terenie.
I nie było to nawet kłamstwem; jakiś czas temu był nawet świadkiem nalotu magicznej skarbówki na dom, który zupełnym przypadkiem znajdował się naprzeciwko jego własnego... Chciał uchodzić za poważnego i dyskretnego człowieka, więc zasunął zasłony. Ale też był synem swej matki, więc obserwował wszystko przez drobny prześwit, popijał earl greya i bawił się świetnie.
— A myślałeś może o urlopie? — delikatnie poklepał Erika po ramieniu. Nie wydawał się zaskoczony odpowiedzią młodzieńca; nie skomentował jej w żaden sposób, jedynie skinął głową. Przez chwilę zastanawiał się, czy mówił o mężczyźnie, będącym tematem ich ostatnich spotkań, ale szybko wyrzucił ten pomysł z głowy.
— Wybieram dno oceanu. Nie wiem, czy skrzeloziele zadziała na księżycu i wolę nie ryzykować — odparł zdecydowanie, a następnie spojrzał na Niela wyczekująco.
— Castor... — zaczął niepewnie i odchrząknął, próbując w ten sposób stłumić śmiech cisnący mu się na wargi; nieudolnie, bowiem kąciki ust drżały, gdy próbował nadać swej twarzy poważnego wyrazu — Castor to gwiazda w gwiazdozbiorze Bliźniąt. Zauważyłeś pewnie, że Blackowie nazywają swoje dzieci po konstelacjach, albo kwiatach - to nasza rodzinna tradycja, której zamierzam się trzymać. Ale Castor... Cóż, to również łacińska nazwa dla bobra.
I o ile udało mu się zachować twarz, gdy mówił o (nie)prawdziwym powodzie wyboru imienia (tak naprawdę za jego decyzją stał nieco bardziej prozaiczny powód - drugą gwiazdą Bliźniąt był Pollux, a tak właśnie na imię miał ojciec Perseusa, po którym on sam dostał drugie imię, więc po pierwsze, byłoby dziwnie nadawać je też swojemu synowi, a po drugie, nienawidził Polluxa, zatem doszedł do wniosku, że imię sąsiadującej gwiazdy będzie wystaczy, by zadowolić nestora rodu... Oczywiście, jeśli urodzi się chłopiec. Biedny, nie wiedział jeszcze, co Szeptucha miała na myśli, mówiąc Vesperze o podwójnym trudzie!), ale gdy temat zszedł na Elliotta, Perseus nie wytrzymał i roześmiał się.
— Nie wmówisz mi, że Elliott spędza w swoim gabinecie więcej niż kwadrans dziennie — rzucił rozbawiony. Prędko jednak przypomniał sobie o obecności Neila i postanowił od razu sprostować swój hermetyczny żart — No bo... ostatnio dużo pracuje w terenie.
I nie było to nawet kłamstwem; jakiś czas temu był nawet świadkiem nalotu magicznej skarbówki na dom, który zupełnym przypadkiem znajdował się naprzeciwko jego własnego... Chciał uchodzić za poważnego i dyskretnego człowieka, więc zasunął zasłony. Ale też był synem swej matki, więc obserwował wszystko przez drobny prześwit, popijał earl greya i bawił się świetnie.
— A myślałeś może o urlopie? — delikatnie poklepał Erika po ramieniu. Nie wydawał się zaskoczony odpowiedzią młodzieńca; nie skomentował jej w żaden sposób, jedynie skinął głową. Przez chwilę zastanawiał się, czy mówił o mężczyźnie, będącym tematem ich ostatnich spotkań, ale szybko wyrzucił ten pomysł z głowy.
— Wybieram dno oceanu. Nie wiem, czy skrzeloziele zadziała na księżycu i wolę nie ryzykować — odparł zdecydowanie, a następnie spojrzał na Niela wyczekująco.
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory