- I ja się tego dowiaduje dopiero teraz?! Po tylu latach. - Że też dopiero mu się wzięło na taki moment szczerości, przecież mogła mu siedzieć pod drzwiami, jeśli tylko by o to poprosił... Pisnęła w głos, kiedy Longbottom zjechał z kursu. Byli tak blisko celu, to niemożliwe, aby na koniec zaliczyli wywrotkę, na całe szczęście Erik dosyć szybko zapanował nad sytuacją. - Dwie ręce na sterach, ciekawe, czy swoją łajbę prowadzisz równie umiejętnie. - Przypomniała sobie o tym, że miał dużo lepszy pojazd do dyspozycji, właściwie widziała go tylko raz, nie pytała jak idzie mu pływanie...
- Niestety, myślę, że nie przyjęliby mnie do brygady z otwartymi ramionami, w końcu jestem kotem, a tam się roi od psów... - Te zwierzęta przecież za sobą nie przepadały, zgrzytało jej to. - No i poza wyczuwaniem kłamstwa to wiesz, nie mam żadnych innych umiejętności, gdybym miała kogoś gonić, to pewnie potknęłabym się o pierwszy krawężnik, który pojawiłby się na mojej drodze. - Taki był jej urok. To jakiś cud, że jeszcze nie zabił jej żaden kociołek, który spadał z szafki... - Co racja to racja, Lizzy ma dobre serce dla przybłęd, zaopiekuje się każdą, która się nawinie... - Czy to kotem, czy niedźwiedziem, chociaż o niedźwiedziu nie dane jej jeszcze było usłyszeć, na pewno się zdziwi, kiedy się dowie.
Nora nie spodziewała się, że droga będzie, aż taka fatalna. Nie myślała o tym zupełnie, kiedy wybierała kierunek jazdy. Jej tyłek teraz bardzo żałował tej decyzji. Wydawało jej się, że te kilka lat temu było inaczej, wtedy spędzała tu najwięcej czasu, całe wakacje. Przypomniała sobie o tym, jak nie mogła doczekać się swoich wizyt w Dolinie, jaką jej sprawiały przyjemność. Piękny czas. Odetchnęła głęboko i spojrzała na gwiazdy. Niebo jakby wcale nie zmieniło się od tego czasu, ciekawe, czy i on na nie teraz spoglądał, w końcu gdzieś tam był, a księżyc był jeden, może też myślał o niej gdy na niego patrzył?
Z tych krótkich rozmyśleń wyrwały ją kolejne słowa przyjaciela, chociaż nie do końca mogła się na nich skupić. Wspomnienia ją pochłonęły. - Żyję, żyję, ale co to za życie? - Rzuciła trochę bardziej melancholijnie, Erik mógł zauważyć, że nastrój jej się zmienił. - Nie ma żadnego problemu, masz rację. - Jakoś złagodniała i się wyciszyła na końcówkę tej podróży.