29.02.2024, 22:57 ✶
Ups, nadepnąłem małej żmijce na ogon... Ale nie to było najgorsze, bo ta duża też zareagowała. Niedobrze... Momentalnie uniosłem ręce w górę w ramach kapitulacji, po czym wycofałem się przygarbiony do tyłu; przygarbiony - bo tu było wstrętnie nisko ze sklepieniem, zaś do tyłu - żeby zrobić miejsce dla tych moich kobietek. Nie zamierzałem już im wchodzić w drogę. Niech robią co chcą, niech kupują co chcą. Już chuj kupię wszystkie te zbędne rzeczy dla świętego spokoju, a po drodze jeszcze może znajdę coś dla siebie...? Mieli tu jakieś fancy bronie? Chyba tylko kociołki i kurz. Meh. Nuda. Kocioł to ja sobie mogłem co najwyżej założyć na głowę by wyglądać jak debil i być pewnym, że żadna mena nie uszkodzi mi czerepu. Przy okazji nic być nie widział, więc... niezwykle pomocnie.
Od niechcenia przejechałem palcem po półce i przyjrzałem się tym kłakom kurzu. Omnomnom. Nie, nie zjadłem ich. Jeszcze tak mnie nie pojebało, ale te rozkminy uświadomiły mi z kolei, że w sumie robiłem się głodny. Może powinniśmy coś zjeść na mieście? Tak w trójkę...? Choć patrząc na to, jaki to był monotonny i długotrwały proces wybrać garnek, to co dopiero będzie z jedzeniem???
O, ale słyszałem, że wybór padła na jakiś kocioł, więc wychyliłem się z ciekawością spomiędzy regałów, ale szybko tego pożałowałem. Wybór mojej córki był, cóż, mrocznie niebezpieczny. Ta to miała gust... Ciekawe po kim miała tak zryty gust???
Spojrzałem na Persephonkę, a potem zaraz na Megarkę i ten czarny, dziwny kociołek. Jak nic zniesie nam do domu jakieś cholerstwo. Kolejne, bo ta jej lalka to upiorne lalcisko było. Nessie... Phi. Nessie... Chyba Piekielna Mała Kurwa. Pemka w skrócie, ale nie powiem o tym córce. Ani Pers. Ani nikomu. Taki koleś ja jak przecież nie bał się byle laleczek.
- Myślicie, że jak pomaluję go na biało, to straci swoje mhroczne właściwości? - zapytałem tak bardziej żartem, rzecz jasna, ale nie byłoby dziwnym, gdyby ktoś mnie odebrał na poważnie. A mając na myśli ktoś, to miałem raczej Megarkę w swojej głowie, bo Persephonka raczej znała moje oschłe poczucie humoru. Albo właściwie mój oschły brak poczucia humoru? Jak zwał, tak zwał. Jeśli tego będzie chciała, niechybnie znowu przeszyje mnie swoim groźnym spojrzeniem, a ja serio wolałbym przytulić się do jej cycków niż być tu insektem na tym spacerku naszym. Może byłem duży, ogromny, taki bydlak osiedlowy, ale jednak miałem uczucia, no nie?
Od niechcenia przejechałem palcem po półce i przyjrzałem się tym kłakom kurzu. Omnomnom. Nie, nie zjadłem ich. Jeszcze tak mnie nie pojebało, ale te rozkminy uświadomiły mi z kolei, że w sumie robiłem się głodny. Może powinniśmy coś zjeść na mieście? Tak w trójkę...? Choć patrząc na to, jaki to był monotonny i długotrwały proces wybrać garnek, to co dopiero będzie z jedzeniem???
O, ale słyszałem, że wybór padła na jakiś kocioł, więc wychyliłem się z ciekawością spomiędzy regałów, ale szybko tego pożałowałem. Wybór mojej córki był, cóż, mrocznie niebezpieczny. Ta to miała gust... Ciekawe po kim miała tak zryty gust???
Spojrzałem na Persephonkę, a potem zaraz na Megarkę i ten czarny, dziwny kociołek. Jak nic zniesie nam do domu jakieś cholerstwo. Kolejne, bo ta jej lalka to upiorne lalcisko było. Nessie... Phi. Nessie... Chyba Piekielna Mała Kurwa. Pemka w skrócie, ale nie powiem o tym córce. Ani Pers. Ani nikomu. Taki koleś ja jak przecież nie bał się byle laleczek.
- Myślicie, że jak pomaluję go na biało, to straci swoje mhroczne właściwości? - zapytałem tak bardziej żartem, rzecz jasna, ale nie byłoby dziwnym, gdyby ktoś mnie odebrał na poważnie. A mając na myśli ktoś, to miałem raczej Megarkę w swojej głowie, bo Persephonka raczej znała moje oschłe poczucie humoru. Albo właściwie mój oschły brak poczucia humoru? Jak zwał, tak zwał. Jeśli tego będzie chciała, niechybnie znowu przeszyje mnie swoim groźnym spojrzeniem, a ja serio wolałbym przytulić się do jej cycków niż być tu insektem na tym spacerku naszym. Może byłem duży, ogromny, taki bydlak osiedlowy, ale jednak miałem uczucia, no nie?