Zanim przejdzie do zareklamowania towaru, na początek postanowił wyjaśnić pewne kwestie związane z kadzidłami. Każdy organizm może odbierać ich działanie różnie. Dlatego pierw chciał wybadać temat z punktu widzenia klientki. Co jak widać, przyjęła do wiadomości, że jej organizm mógł źle reagować. Mimo wszystko, kobieta brnęła dalej w swoje. Aż w miedzy czasie kelnerka zdążyła przynieść mu kawę i postawić na stoliku. Richard skupiał się na słowach pani Delacour, która jak się okazało, jest pracownicą szpitala Świętego Munga. Bardzo ważna informacja. Cenna znajomość, którą warto wypielęgnować. Mieć po swojej stronie.
- Z całym szacunkiem, Panią rozumiem.Odpowiedział jej na tyle uprzejmie, na ile było go stać. Zachowywał także odpowiednią cierpliwość do sytuacji i samej rozmowy. Lata w służbie aurorskiej na coś też się przydały.
Bratanicę przed nią usprawiedliwił, więc Margaret w sumie była bezpieczna. Wykonała swoją robotę, jak umiała. Nadal się uczyła. Do jej tematu już nie musieli w sumie wracać. Cała uwaga była skupiona na tych nieszczęsnych kadzidłach.
Kobieta brnęła w temat dalej. A Richard z cierpliwym lekkim uśmiechem ją słuchał. Przynajmniej chwaliła świece, skoro nie podchodził jej ten pakiet kadzideł. Przysunięte pudełko, Richard wziął w swoje dłoń, otworzył i postanowił samemu wybadać ich wygląd, powąchał nawet, jakby chciał sprawdzić intensywność zapachu i użytej mieszanki. Może za dużo dodano jednego ze składników? Co spowodowało zbyt mocne działanie? Kto wie. Zamknął pudełko i odłożył na bok, po swojej stronie. Uznając, że najpewniej towar ze sobą zabierze.
Zbytnio nie zwracał uwagi na jej promienny uśmiech. Jeżeli próbowała jakoś na niego wpłynąć, to niestety na Richarda żadne podrywy, słodkie oczka, promienne uśmiechy nie działały. Nie był niestety typem romantyka.
- Rozumiem.Przytaknął na jej odpowiedzi, a także wcześniejsze wyjaśnienia. Miał na to rozwiązanie. Był przygotowany. Sięgnął do swojej teczki z dokumentami, w której wyjął odszukany dokument, a także przyrząd do pisania.
- Jeżeli chce Pani zwrócić towar, przyjmę go. Prosiłbym zatem o wypełnienie tego dokumentu, będącego reklamacją towaru. Opisania powodu i odczuwalnych skutków ubocznych. Ułatwi to nam przesłanie opinii naszym wytwórcom, aby mieli na uwadze takie przypadki. Jak Pani sama powiedziała, dla dobra innych osób. W ramach przeprosin, przyślemy sową sprawdzony towar.
Ze spokojem, poprosił i podał jej wspomniane materiały i zaproponował w ramach przeprosin wysłanie sprawdzonego towaru. Na dokumencie znajdowało się kilka pól do wypełnienia, jak dane personalne, adres zamieszkania, nazwa towaru jaki jest do zwrotu, powód i ostatnia jako informacja dotycząca będąca uwagami, do szerokiego opisania. Jeżeli miała czas, mogła tego wypełnienia dokonać na miejscu. Mieliby formalności załatwione. Na końcu wystarczyłoby jedynie złożyć podpis z datą.
Czy szanowna Pani Delacour, przystanie na taką propozycję? Zgodzi się współpracować na tej zasadzie, aby podzielić swoimi problemami? Uwagami na papierze, dotyczącymi wady działania kadzidlanego dymu? Richard już wiedział, że ten egzemplarz raczej do kosza nie poleci. Może okazać się przydatny, jeżeli faktycznie ma takie negatywne działanie dla ludzkiego organizmu. Może się przydać gdzie indziej.