07.12.2022, 17:57 ✶
Obaj potrzebowali rozrywki i chociaż żaden nie powiedział tego na głos to ewidentnie potrzebowali męskiego towarzystwa, dobrego piwa i odpoczynku. Może to nie jest taki zły pomysł? Przez swoją pracę nie udzielał się towarzysko. Tę domenę wypełniała głównie Brenna i czasami Layla. Przyda się odmiana, co nie?
- Naucz się alfabetu morsa i jeśli moja siostra na coś cię przerobi to wystukaj sygnał "sos" to cię odczaruję.- zaproponował uprzejmie bo nie miał nic do niego. Może nie mieli zbyt zażyłej relacji i przez lata nie kwapili się do lepszego zaznajomienia ale zawsze mógł liczyć u niego na tą podstawową uprzejmość.
- Jeśli wylejesz na to mydliny to zostanie z tego paćka. W niektórych księgarniach można wykupić usługę naprawczą. - podsunął propozycję choć Fergus wyglądał na takiego, co wolał mieć już to wszystko za sobą. Przeszedł z piwem przez połowę salonu i rozsiadł się wygodnie na kanapie. Pod jego stopami zaszeleściły niewidzialne kulki pergaminu a on taktownie udawał, że nic się nie dzieje. Upił łyk alkoholu i odetchnął z ulgą. Tego potrzebował.
- Myślałem, że jesteście przyjaciółmi. Wychodzi na to, że macie jakąś dziwną relację.- popatrzył na niego podejrzliwie, lekko mrużąc przy tym oczy. Może powinien wykazywać większe zainteresowanie relacjami Cynthii… co prawda dziewczyna nigdy w życiu nie pozwoli wtrącać się w swoje życie prywatne. Miał na to sposób, a zwał się on "jestem twoim bliźniakiem". To zazwyczaj działa. Miał przewagę, a co.
- A, ciotki. Tak, mamy klika. Trzy przetrzymuję w piwnicy a pozostała szóstka siedzi w dokach. - postanowił zażartować ale zapomniał się uśmiechnąć, zmienić ton głosu…. brzmiał poważnie, można było zastanawiać się czy przypadkiem nie jest obłąkany.
- Dobre piwo?- zapytał wymownie, unosząc lekko brwi. Kąciki jego ust drgały od powstrzymywanego uśmiechu. Czy Fergus da się nabrać na psychodeliczne zapędy obecnego gospodarza?
- Naucz się alfabetu morsa i jeśli moja siostra na coś cię przerobi to wystukaj sygnał "sos" to cię odczaruję.- zaproponował uprzejmie bo nie miał nic do niego. Może nie mieli zbyt zażyłej relacji i przez lata nie kwapili się do lepszego zaznajomienia ale zawsze mógł liczyć u niego na tą podstawową uprzejmość.
- Jeśli wylejesz na to mydliny to zostanie z tego paćka. W niektórych księgarniach można wykupić usługę naprawczą. - podsunął propozycję choć Fergus wyglądał na takiego, co wolał mieć już to wszystko za sobą. Przeszedł z piwem przez połowę salonu i rozsiadł się wygodnie na kanapie. Pod jego stopami zaszeleściły niewidzialne kulki pergaminu a on taktownie udawał, że nic się nie dzieje. Upił łyk alkoholu i odetchnął z ulgą. Tego potrzebował.
- Myślałem, że jesteście przyjaciółmi. Wychodzi na to, że macie jakąś dziwną relację.- popatrzył na niego podejrzliwie, lekko mrużąc przy tym oczy. Może powinien wykazywać większe zainteresowanie relacjami Cynthii… co prawda dziewczyna nigdy w życiu nie pozwoli wtrącać się w swoje życie prywatne. Miał na to sposób, a zwał się on "jestem twoim bliźniakiem". To zazwyczaj działa. Miał przewagę, a co.
- A, ciotki. Tak, mamy klika. Trzy przetrzymuję w piwnicy a pozostała szóstka siedzi w dokach. - postanowił zażartować ale zapomniał się uśmiechnąć, zmienić ton głosu…. brzmiał poważnie, można było zastanawiać się czy przypadkiem nie jest obłąkany.
- Dobre piwo?- zapytał wymownie, unosząc lekko brwi. Kąciki jego ust drgały od powstrzymywanego uśmiechu. Czy Fergus da się nabrać na psychodeliczne zapędy obecnego gospodarza?