01.03.2024, 10:41 ✶
Witam się z Patrickiem
Brenna zamrugała, spoglądając za Sebastianem nieco zdziwiona - bo mówił, że planuje znaleźć Patricka, a przecież Steward był chyba gdzieś w pobliżu sceny i drinków, w zupełnie drugą stronę... Ale być może Macmillan tak bardzo chciał znaleźć się z daleka od niej, że nawet nie patrzył, gdzie idzie: to było całkiem prawdopodobne.
- Cześć, Patrick - przywitała się, podchodząc do Stewarda. Nie była pewna, czy auror się pojawi, bo ostatnio zdawał się mieć bardzo wiele na głowie, ale jego obecność napawała ją swego rodzaju ulgą. Jakby nie było, to on tutaj dowodził, a cała impreza została zorganizowana głównie z myślą o Zakonie Feniksa. Po prostu... dobrze, że mogli go tutaj zobaczyć.
- Świetny głos i niesamowity występ, nie myślałeś o karierze wokalnej? - spytała, po czym rozejrzała się kontrolnie po sali, tak sprawdzając, czy nikt już więcej nie lewituje, nie zamienia się w niedźwiedzie albo bobry i czy w ogóle nie dzieje się coś, co wymagało szybkiej interwencji. Na dłuższą chwilę zatrzymała wzrok na bracie, mrużąc przez chwilę oczy, a potem odwróciła spojrzenie od niego, obiecując sobie, że dopadnie go później. - Chyba musze porozmawiać z Johnnym, te drinki nie miały być jakieś specjalnie mocne, a Sebastian właśnie oznajmił mi, że wyglądam jak ofiara najgorszego opętania, jakie kiedykolwiek widział, ale nie muszę się przejmować, bo przynajmniej wypadam lepiej niż ten wystrój. Chyba bez wzmacniacza nie miałby tyle odwagi, musiało bardzo mocno dać mu po głowie - stwierdziła ze śmiechem. Nie wspominała o ciągu dalszych, czyli tych wszystkich poezjach, które wzięła za egzorcyzmy i propozycji pójścia gdzieś razem, bo wszak obiecała, że spuszczą na to wieczną zasłonę milczenia.
Brenna zamrugała, spoglądając za Sebastianem nieco zdziwiona - bo mówił, że planuje znaleźć Patricka, a przecież Steward był chyba gdzieś w pobliżu sceny i drinków, w zupełnie drugą stronę... Ale być może Macmillan tak bardzo chciał znaleźć się z daleka od niej, że nawet nie patrzył, gdzie idzie: to było całkiem prawdopodobne.
- Cześć, Patrick - przywitała się, podchodząc do Stewarda. Nie była pewna, czy auror się pojawi, bo ostatnio zdawał się mieć bardzo wiele na głowie, ale jego obecność napawała ją swego rodzaju ulgą. Jakby nie było, to on tutaj dowodził, a cała impreza została zorganizowana głównie z myślą o Zakonie Feniksa. Po prostu... dobrze, że mogli go tutaj zobaczyć.
- Świetny głos i niesamowity występ, nie myślałeś o karierze wokalnej? - spytała, po czym rozejrzała się kontrolnie po sali, tak sprawdzając, czy nikt już więcej nie lewituje, nie zamienia się w niedźwiedzie albo bobry i czy w ogóle nie dzieje się coś, co wymagało szybkiej interwencji. Na dłuższą chwilę zatrzymała wzrok na bracie, mrużąc przez chwilę oczy, a potem odwróciła spojrzenie od niego, obiecując sobie, że dopadnie go później. - Chyba musze porozmawiać z Johnnym, te drinki nie miały być jakieś specjalnie mocne, a Sebastian właśnie oznajmił mi, że wyglądam jak ofiara najgorszego opętania, jakie kiedykolwiek widział, ale nie muszę się przejmować, bo przynajmniej wypadam lepiej niż ten wystrój. Chyba bez wzmacniacza nie miałby tyle odwagi, musiało bardzo mocno dać mu po głowie - stwierdziła ze śmiechem. Nie wspominała o ciągu dalszych, czyli tych wszystkich poezjach, które wzięła za egzorcyzmy i propozycji pójścia gdzieś razem, bo wszak obiecała, że spuszczą na to wieczną zasłonę milczenia.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.