- Swoje gacie trzymam w swojej szufladzie, w sypialni. - Rozbawiło go to, jak się denerwowała. Nie wiedzieć czemu musiał jej tłumaczyć takie proste rzeczy. - Czy tutaj na Nokturnie to normalne, że swoje trzymacie na zewnątrz? Może to jakieś różnice kulturowe, czy coś. - Podrapał się po głowie próbując zrozumieć temat, tyle, że najwyraźniej rozumiał z tego wszystkiego coraz mniej. Nie znał nikogo z Nokturnu, przynajmniej jak do tej pory, ale wydawało mu się, że śmietniki działają tutaj jak wszędzie, że nie są to prywatne schowki mieszkańców. Może całe życie żył w błędzie? Nie wydawało mu się jednak, żeby miało to sens, bo raczej wszędzie świat działał podobnie. Dziewczyna chciała mu zamieszać w głowie, spowodować zwątpienie, ale on się nie da!
Zaśmiał się w głos kiedy usłyszał jej kolejny komentarz. To cię zmuszę. Naprawdę była zabawna. - Możesz spróbować, obawiam się jednak, że jesteś trochę jak te małe pieski, które głośno szczekają, a nie potrafią zrobić krzywdy. - Może i te słowa były zupełnie niepotrzebne, ale Sammy nie wiedział, kiedy się zamknąć, taki już miał charakter i zawsze mówił trochę za dużo.
Nie obawiał się tego, że może wyciągnąć różdżkę, bo wiedział, że kiedy tylko po nią sięgnie, będzie miał czas na to, aby stąd zniknąć. Jego umiejętności związane z translokacją były ponad przeciętne, ba nie bez powodu wybrali go na nauczyciela uczniaków w Hogwarcie. Był w tym dobry, o ile nie wybitny i miał tego świadomość. Może właśnie przez to tak kozaczył.
Zrobił krok do przodu od kubła na śmieci, w końcu tego oczekiwała. - Tyle wystarczy? Czy mam się jeszcze trochę przesunąć. - Otworzył swoją dłoń, aby spojrzeć na kamień, który wydawał mu się być czerwony, Samuel widział świat w swoich barwach, był bowiem daltonistą, więc nie do końca miał świadomość, co trzyma w dłoni. Bardziej mu to wyglądało nawet na szkło.
- Ach u jubilera, czyli to coś, co mam w dłoni, to nie jest kawałek szkła? - Musiał to być jakiś wartościowy kamień, inaczej by się tak tym nie przejęła. - Wyrzuciłaś go przypadkiem, co? - Chyba ułożył sobie w głowie, to co musiało się tutaj wydarzyć.