01.03.2024, 12:53 ✶
Cathal też ani myślał tańczyć z kimś więcej – nie było mowy, aby nagle zaczął krążyć po klubie i podrywać jakieś przypadkowe mugolki. To po pierwsze. Po drugie, pozostawienie czarodziejki z Egiptu samej sobie na środku mugolskiego klubu byłoby co najmniej niegrzeczne. Nie, żeby Ginewra nie mogła po prostu sobie pójść, dałaby sobie radę, ale nie robiło się takich rzeczy osobom, które darzyło się sympatią.
– Jestem człowiekiem, który lubi wygody – oświadczył Cathal z powagą, jakby nie spędzał całych miesięcy w obozie na środku pustyni, i nie czołgał się przez tunele pod piramidami, tylko dlatego, że koniecznie chciał poznać historię egipskiej królowej – czarownicy i dumnie umieścić artefakt, którego używała zamiast różdżki, w jednym z angielskich muzeów.
Obrócił Ginny w tańcu, a potem znów ułożył dłoń na jej talii. Gdy piosenka się zmieniła i on postarał się dostosować do nowego rytmu. Nie obejmował jej zbyt nachalnie, ale też wyraźnie nie czuł się niepewnie, trzymał jedną ręką jej palce, a drugą otaczał talię, w przeciwieństwa do Petera chyba niezbyt bojąc się, że kobieta poczuje się z tym jakoś niekomfortowo.
– Fish and chips, ryba smażona w cieście z frytkami właśnie – potwierdził Shafiq, uśmiechając się półgębkiem. Każdy kraj miał swój lokalny koloryt, który obejmował także napoje, słodycze oraz potrawy, a on chętnie ich próbował, bo zawsze było to coś nowego – obejmując wręcz przeciwną taktykę wobec takiego Ulyssesa na przykład, który nie chciał „zaśmiecać” sobie pamięci niepotrzebnymi nowościami. On ich z kolei potrzebował i może po części też dlatego był tutaj, w wybuchowej chemii, w której nie pojawił się nigdy wcześniej. – Nie mów z takim sceptycyzmem przy angielskich mugolach, mogą poczuć się urażeni, że obrażasz ich danie narodowe. Większością czarodziejów nie musisz się przejmować, większość z nich raczej nie odwiedza mugolskich fast foodów… Może bardziej spodobałby ci się pudding Yorkshire, w nim nie ma żadnej ryby – powiedział. Ten dość często pojawiał się na stole w Hogwarcie w grudniu, zwłaszcza w okresie przed świętami. – Albo pudding świąteczny, o ile nie jest jedną z tych, które nienawidzą rodzynek…
Parsknął lekko, kiedy zaczęła zastanawiać się, dlaczego fasolki są tylko dla sympatyków. Nie odpowiedział od razu, pochłonięty wspomnieniem kolegi z roku, który, jak się okazało, zjadł taką o smaku bardzo ostrej papryczki chili. Sam Cathal tego przysmaku unikał – obawiał się, że trafi na przykład na taki o smaku starych skarpet i zapamięta to już do końca życia. Tak było z fasolką mydlaną. Nie chciał powtarzać tego doświadczenia.
– Kiedy mówią „wszystkich smaków” naprawdę mają to na myśli. Możesz trafić na truskawkową, jabłkową albo anansową. Ale możesz też dostać taką o smaku herbaty, mydła, gałęzi świerku, wątróbki, trawy, pieprzu albo, jak głosi fama, starych skarpet. Jeśli ktoś cię nimi poczęstuje, nigdy nie bierz całej garści i zawsze nadgryzaj sam czubek. Podejrzewam, że Nell jest gotowa podsunąć je Jamilowi bez ostrzeżenia, ale tobie pewnie by tego nie zrobiła…
– Jestem człowiekiem, który lubi wygody – oświadczył Cathal z powagą, jakby nie spędzał całych miesięcy w obozie na środku pustyni, i nie czołgał się przez tunele pod piramidami, tylko dlatego, że koniecznie chciał poznać historię egipskiej królowej – czarownicy i dumnie umieścić artefakt, którego używała zamiast różdżki, w jednym z angielskich muzeów.
Obrócił Ginny w tańcu, a potem znów ułożył dłoń na jej talii. Gdy piosenka się zmieniła i on postarał się dostosować do nowego rytmu. Nie obejmował jej zbyt nachalnie, ale też wyraźnie nie czuł się niepewnie, trzymał jedną ręką jej palce, a drugą otaczał talię, w przeciwieństwa do Petera chyba niezbyt bojąc się, że kobieta poczuje się z tym jakoś niekomfortowo.
– Fish and chips, ryba smażona w cieście z frytkami właśnie – potwierdził Shafiq, uśmiechając się półgębkiem. Każdy kraj miał swój lokalny koloryt, który obejmował także napoje, słodycze oraz potrawy, a on chętnie ich próbował, bo zawsze było to coś nowego – obejmując wręcz przeciwną taktykę wobec takiego Ulyssesa na przykład, który nie chciał „zaśmiecać” sobie pamięci niepotrzebnymi nowościami. On ich z kolei potrzebował i może po części też dlatego był tutaj, w wybuchowej chemii, w której nie pojawił się nigdy wcześniej. – Nie mów z takim sceptycyzmem przy angielskich mugolach, mogą poczuć się urażeni, że obrażasz ich danie narodowe. Większością czarodziejów nie musisz się przejmować, większość z nich raczej nie odwiedza mugolskich fast foodów… Może bardziej spodobałby ci się pudding Yorkshire, w nim nie ma żadnej ryby – powiedział. Ten dość często pojawiał się na stole w Hogwarcie w grudniu, zwłaszcza w okresie przed świętami. – Albo pudding świąteczny, o ile nie jest jedną z tych, które nienawidzą rodzynek…
Parsknął lekko, kiedy zaczęła zastanawiać się, dlaczego fasolki są tylko dla sympatyków. Nie odpowiedział od razu, pochłonięty wspomnieniem kolegi z roku, który, jak się okazało, zjadł taką o smaku bardzo ostrej papryczki chili. Sam Cathal tego przysmaku unikał – obawiał się, że trafi na przykład na taki o smaku starych skarpet i zapamięta to już do końca życia. Tak było z fasolką mydlaną. Nie chciał powtarzać tego doświadczenia.
– Kiedy mówią „wszystkich smaków” naprawdę mają to na myśli. Możesz trafić na truskawkową, jabłkową albo anansową. Ale możesz też dostać taką o smaku herbaty, mydła, gałęzi świerku, wątróbki, trawy, pieprzu albo, jak głosi fama, starych skarpet. Jeśli ktoś cię nimi poczęstuje, nigdy nie bierz całej garści i zawsze nadgryzaj sam czubek. Podejrzewam, że Nell jest gotowa podsunąć je Jamilowi bez ostrzeżenia, ale tobie pewnie by tego nie zrobiła…