— Co? — Zareagowałam jak ostatni głupek, wpatrując się tępo w Sama po tym, jak sprawił mi komplement. Najpewniej się zaczerwieniłam wtedy wyglądając z twarzy już zupełnie jak mięso na schabowego. — Uhm, to znaczy, dziękuje...
Spuszczając wzrok mogłam w końcu przyjrzeć się wykreowanej przez babci kreacji. Niby dużo nie zrobiła, ale efekt był. Sukienka mini zamieniła się w zwiewną hippisowską szatę. Dobra w miejsca magiczne i niemagiczne. Ale nim rozpocznie się konkurs, chciałam wyjaśnić Samuelowi sytuację.
— Słuchaj... Bo ty się znasz na teleportacji... Ja totalnie nie wiem, co się teraz stało! Po prostu zniknęłam, tak jakby porwał mnie jakiś niewidzialny świstoklik. To chyba nie mógł być kolejny efekt eliksiru, co nie? To mnie wzięło i teleportowało do mojej babci. I całe szczęście, bo dzięki niej mogłam szybko wrócić tutaj. No i babcia mi tą sukienkę tak wydłużyła trochę... Eh, faktycznie to lepiej wygląda. Szkoda, że sama nie wpadłam na ten pomysł... Ale przynajmniej nie muszę się już martwić, że jestem nieodpowiednio ubrana, co nie? Ale co do tej teleportacji... To co to mogło być? Czy to możliwe, że wyteleportowałam sama siebie tylko dlatego, że chciałam zniknąć? Ale wiele razy tak się czuję, a dotychczas nie znikałam...
Wylałam z siebie dość sporo słów w szybkim tempie, tak że chłopak mógł doznać wspomnienia swojego znajomego inżyniera od magicznego termomixu. Wspominając babcię szybko wskazałam na ślicznie ubraną staruszkę, która ucięła sobie z kimś pogawędkę przy stole. Nie wiedziałam wtedy, że ma tutaj kilku znajomych z powodu swojej przynależności do pewnego tajnego zgromadzenia.