01.03.2024, 23:41 ✶
Oh, jakże się cieszył, że nie był tu sam. Zdecydowanie wolał tego dnia nie wylądować w towarzystwie znajomych swoich rodziców. Na pewno chcieliby posłuchać, co tam u wszystkich było słychać, zwłaszcza po pogrzebie Derwina. Iskierki w oczach Erika przygasły na moment, gdy jego umysł zalały wspomnienia związane z krewnym. Tak, towarzystwo Geraldine Yaxley było dużo bardziej fortunne.
— I wybrałaś teatr? — Uniósł rozbawiony brwi, w pełni przygotowany na to, że jego następne słowa zrujnują jej wieczór. — Obawiam, że to nie był trafiony wybór. W tym miejscu nie ma nic normalnego. Zaufaj mi. — Rozejrzał się na boki z lekkim niepokojem, jakby w tych ścianach widział coś, czego Ger nie mogła dostrzec gołym okiem. — Tutaj się czai więcej oportunistów niż w Ministerstwie.
Na jego twarz wypłynął krzywy uśmieszek. Co tu dużo mówić, było to dla Teatru Selwynów spore osiągnięcia. Ministerstwo Magii ze swoimi licznymi departamentami i biurami zatrudniała całe armie ambitnych czarodziejów, jednak tam ograniczało ich w dużej mierze prawo. Tutaj? Tutaj granice się zacierały, bo w grę wchodziła popularność i rozpoznawalność w całym mieście, o ile nie kraju.
— A więc oboje jesteśmy ofiarami swego pochodzenia — skomentował dramatycznie, podając kobiecie swoje ramię. Jej ostatnia deska ratunku. A w sumie, to i tak miała dużo racji. Skoro los ich tu przygnał, najlepiej było wystąpić niebezpieczeństwu naprzeciw wspólnie. — Wiesz cokolwiek o tej sztuce? Nawet nie zdążyłem zerknąć na plan przedstawienia.
Wydawało mu się, że to miała być premiera lub powrót dawnego przedstawienia na deski teatru, ale po tym, jak praktycznie został wypchnięty z domu z biletem, nawet się tym zbytnio nie zainteresował. Znając życie, po głównej sztuce odbędzie się jeszcze przemówienie reżysera, scenarzysty, a potem zaproszenie na małe after-party. Aktorzy na pewno chętnie skorzystają z możliwości wyrobienia sobie kontaktów wśród socjety Londynu.
— Jak ci mija lato? — spytał, przesuwając się powoli w stronę wejścia na salę. — Miałaś już okazję wyskoczyć na jakiś urlop?
Yaxley nie brała wprawdzie udziału w walkach na Polanie Ognisk, jednak Belane było czymś, co... Wstrząsnęło społecznością. Co zresztą popchnęło Erika ku temu, aby upewnić się, że Geraldine w razie czego będzie w stanie załatwić im pokątnie kilka partii składników alchemiczno-rzemieślniczych. Ludzie na pewno już robili większe zapasy. Pytanie tylko, czy sięgali już po usługi łowców pokroju Ger.
— I wybrałaś teatr? — Uniósł rozbawiony brwi, w pełni przygotowany na to, że jego następne słowa zrujnują jej wieczór. — Obawiam, że to nie był trafiony wybór. W tym miejscu nie ma nic normalnego. Zaufaj mi. — Rozejrzał się na boki z lekkim niepokojem, jakby w tych ścianach widział coś, czego Ger nie mogła dostrzec gołym okiem. — Tutaj się czai więcej oportunistów niż w Ministerstwie.
Na jego twarz wypłynął krzywy uśmieszek. Co tu dużo mówić, było to dla Teatru Selwynów spore osiągnięcia. Ministerstwo Magii ze swoimi licznymi departamentami i biurami zatrudniała całe armie ambitnych czarodziejów, jednak tam ograniczało ich w dużej mierze prawo. Tutaj? Tutaj granice się zacierały, bo w grę wchodziła popularność i rozpoznawalność w całym mieście, o ile nie kraju.
— A więc oboje jesteśmy ofiarami swego pochodzenia — skomentował dramatycznie, podając kobiecie swoje ramię. Jej ostatnia deska ratunku. A w sumie, to i tak miała dużo racji. Skoro los ich tu przygnał, najlepiej było wystąpić niebezpieczeństwu naprzeciw wspólnie. — Wiesz cokolwiek o tej sztuce? Nawet nie zdążyłem zerknąć na plan przedstawienia.
Wydawało mu się, że to miała być premiera lub powrót dawnego przedstawienia na deski teatru, ale po tym, jak praktycznie został wypchnięty z domu z biletem, nawet się tym zbytnio nie zainteresował. Znając życie, po głównej sztuce odbędzie się jeszcze przemówienie reżysera, scenarzysty, a potem zaproszenie na małe after-party. Aktorzy na pewno chętnie skorzystają z możliwości wyrobienia sobie kontaktów wśród socjety Londynu.
— Jak ci mija lato? — spytał, przesuwając się powoli w stronę wejścia na salę. — Miałaś już okazję wyskoczyć na jakiś urlop?
Yaxley nie brała wprawdzie udziału w walkach na Polanie Ognisk, jednak Belane było czymś, co... Wstrząsnęło społecznością. Co zresztą popchnęło Erika ku temu, aby upewnić się, że Geraldine w razie czego będzie w stanie załatwić im pokątnie kilka partii składników alchemiczno-rzemieślniczych. Ludzie na pewno już robili większe zapasy. Pytanie tylko, czy sięgali już po usługi łowców pokroju Ger.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞