Granice. Wielu z nich sobie je stawiało. Aby pewnej linii nie przekroczyć. Aby zachowywać pozory. Aby nie dać się wciągnąć w jakieś konflikty, relacje czy inne sytuacje. Czy Nicholas miał jakieś granice? Być może. Dla dobra koleżeńskiej współpracy, Travers jedynie doradził, aby Lestrange za bardzo nie przekraczał pewnych granic w swojej znajomości z Mulciberem. Nie to, żeby o coś był zazdrosny. Ale o to, aby czasem nie rozdrażnił Roberta i nie został sprowadzony do punktu zerowego, gdzie musiałby na nowo pracować nad zaufaniem. Dwa lata poszłyby mu się walić. To była koleżeńska sugestia. A to co zrobi Rodolphus, będzie należało tylko do niego.
Na jego odpowiedź, Nicholas jedynie pokiwał głową, przyjmując słowa do wiadomości. Nie widział powodu komentowała kwestii granic. Doceniał jednak stwierdzenie, że nie zrobił nic, aby i z nim miałby się jakkolwiek bawić.
- Podobno zaklęte, zapieczętowane świece mogą dawać różny efekt. Na razie nie chcę ryzykować i eksperymentować na nas.Coś na ten temat mu powiedziano, ale Nicholas nie chciał skorzystać z takich ekskluzywności sklepu Roberta. Może innym razem. Jednakże dobrze było taką wiedzę otrzymać. I tak. Nicholas nie umiał w żarty. Raz na jakiś odległy czas, może zdarzy mu się coś zabawnego palnąć.
Również i Nicholas sięgnął po swój napar, niezalewany wrzątkiem, wiedząc iż zioła mogą stracić na właściwościach. Pamiętał o tym, dzięki swojej ekspertce od herbatek ziołowych. Zawsze jak mu podawała, pamiętała o rozpisaniu mu wszystkiego w jakich ilościach powinien sypać, w ilu stopniach zaparzać. Ile trzymać pod przykryciem.
Tym samym zadał pytanie, czy Rodolphus poinformował Roberta i jego tymczasowej zmianie miejsca zamieszkania. Na wszelki wypadek, gdyby Mulciber go szukał. Jak dzisiaj rano.
Odpowiedź była niepełnie przecząca. A skoro Rodolphus osobiście nie powiedział Robertowi, to znaczy, że nie wiedział. Albo może po prostu się domyślił? Kto wie.
Temat został w sumie wyczerpany. Nicholas powrócił do skosztowania swojej porcji, nie przejmując się tym, że kolega w pewnym momencie odstawił talerz z niedokończoną kolacją. Jadł już wcześniej. Bowiem najpewniej musiał. Najwyżej odgrzeje sobie na poranne śniadanie. Lub dokończy później.
Nicholas też nie przeciążał żołądka. Zjadł tyle, aby nie odczuwać głodu. Odłożył widelec i sięgnął po kubek z herbatą, po czym upijając łyk, powędrował spojrzeniem za Rodolphusem, co postanowił podziwiać. Widok za oknem?