Plan był bowiem bardzo prosty, mówić prawdę, no bo wszystko z czym do niej przyszła było prawdą, tylko odrobinę podkoloryzowaną. Kobieta wpuściła ją do domu, Trixie dziwiło to, że była taka naiwna, ale lepiej dla niej. Ludzie nadal potrafili ją zaskakiwać, na szczęście miała wobec niej dzisiaj dobre zamiary, Vivianne sama prosiła się o kłopoty z takim podejściem.
- Tak, tak pierwsza część. - Potwierdziła słowa kobiety. Szła za nią do salonu.
Zdumiał ją wygląd tego pomieszczenia, był duży pełen mugolskich wynalazków. Po co ktoś miałby zbierać takie graty? Zupełnie tego nie rozumiała, ale nie dało się ukryć, że Harrisowie byli prawdziwymi pasjonatami mugolskiego świata, okropne. Strasznie ją to obrzydzało. Nie miała jednak wyjścia, usiadła na fotelu wskazanym przez kobietę, gotowa do dalszej rozmowy. Widziała, że Vivienne przejęła się powodem jej wizyty, co spowodowało, że Bellatrix poczuła się pewniej, zaraz wyśpiewa jej wszystko, czego potrzebuje i będzie mogła opuścić to miejsce.
- Strasznie mnie dziwi opieszałość brygadzistów, dlatego chciałam sama się w to zaangażować. Mam wrażenie, że nie działają oni odpowiednio szybko. Martwię się o nią strasznie, ten pożar, sama pani rozumie. Nie mogła się przecież zapaść pod ziemię, a co jeśli potrzebuje pomocy? Nie wybaczyłabym sobie, gdybym zostawiła ją na pastwę losu. - Po raz kolejny próbowała wytłumaczyć dlaczego się tutaj znalazła, chociaż miała wrażenie, że nie jest to potrzebne bo rybka w postaci pani Harris już połknęła haczyk. - Tak, Fletchley, zwróciła pani na nią uwagę? - Wydawało jej się, że na takich konferencjach pojawiają się raczej ciągle te same osoby, Alanna musiała się wyróżnić, skoro to był jej pierwszy raz, bardzo dobrze, że kobieta ją zapamiętała. Nikt nie pozostawał anonimowy. Szczególnie, w przypadku w którym wcześniej nie zjawiał się w miejscach jak to, była ciekawa, dlaczego ją zauważyła, może właśnie dzięki temu, że nigdy wcześniej jej tutaj nie było. Niestety, były to tylko domysły, niczego nie mogła być pewna, nie było możliwości, aby dowiedziała się, co faktycznie się tutaj wydarzyło.