W dalszym ciągu słuchał uważnie tego, co miała mu do powiedzenia. Na jej słowa pokiwał lekko głową. Nie zaskakiwały go słowa Victorii. Większość ludzi nie wierzy w istnienie tego typu rzeczy, jak cykl, Limbo oraz podchodzi nad wyraz sceptycznie do przepowiadania przyszłości - na podstawie własnych doświadczeń również mógł tak twierdzić. Odpowiednio wyważona ciekawość nie była niczym złym i gdyby nie to, że sprawa nielicznej grupki czarodziejów zdołała powrócić z Limba została odpowiednio nagłośniona to nawet u niego przeszłoby bez echa.
— Jak większość ludzi. — Nie dało się nie zauważyć tego, że Victoria uważnie mu się przygląda z kamiennym wyrazem twarzy. Pracujący w Komitecie ds. Opętań Śmiertelników Leon sam uchodził momentami za widmo z wydziału duchów strasząc co poniektórych pracowników. — Nie każdy ma taką możliwość. — Mówił również o sobie, bo sam nie miał możliwości aby przekroczyć w ten sposób, co ona i kilka innych osób granicę pomiędzy światami oraz wrócić do żywych. Pod wieloma względami to nie była bezowocna rozmowa, gdyż czegoś zdołał się dowiedzieć.
— Byłbym wdzięczny. — Tylko tyle mógł mieć do dodania w trakcie ich rozmowy, która zdawała się dobiegać końca. Mógł na to liczyć i właśnie to zamierzał zrobić. Może udałoby mu się czegoś dowiedzieć o tych wydarzeniach, jakie miały miejsce w Limbo z innych źródeł. Może w tych poszukiwaniach los będzie mu sprzyjać, gdyż naprawdę ten temat wydawał mu wart zgłębienia i kto wie, co udałoby mu się odkryć. Może powinien spróbować dotrzeć do pozostałych osób, które razem z Victorią wkroczyły do zaświatów?
Podejrzewał jednak, że powiedzieli mu to samo, co przekazała mu Victoria. Na pewno mógłby udać się do biblioteki Parkinsonów. Z czasów uczęszczania do Hogwartu wyniósł przekonanie, że jak chciał znaleźć odpowiedź na swoje pytania albo rozwiązanie jakiegoś problemu to powinien iść do biblioteki. Możliwe, że kiedyś podobna sytuacja już miała miejsce. Warto było to sprawdzić.
— Dziękuję za rozmowę, Victorio. Tobie również życzę miłego dnia. — Czarownicy należały się podziękowania za to, że zechciała z nim porozmawiać i starała się odpowiedzieć na wszystkie jego pytania. Nie zamierzał dłużej jej zatrzymywać przy tym stole. Po tym jak życzył jej miłego dnia to odprowadził ją spojrzeniem. Po dokończeniu swojego posiłku, sam odniósł swoją tacę i opuścił pomieszczenie, w którym mieściła się ministerialna stołówka dla pracowników.