02.03.2024, 18:51 ✶
Przełknął nerwowo ślinę, wbił wzrok w podłogę i podkulił kolana, a opuszki palców rozpoczęły mozolną wędrówkę wzdłuż kwiecistych zdobień papierośnicy. Wyrzuty sumienia rozlały się gorzkim smakiem w ustach, boleśnie zacisnęły żołądek i sprawiły, że pożałował, że w ogóle tego wieczora wybrał się do Doliny.
— Nadal mierzycie się ze skutkami Beltane? — zmiana tematu była jedynie grą pozorów; w rzeczywistości Perseus przeniósł spojrzenie na Erika i skupił się na kolorze jego aury. Nie mógł wyzbyć się wrażenia, że nieświadomie sprawił mu przykrość, tak jak nie mógł wyzbyć się wrażenia, Longbottom jest ogólnie jakiś... nieswój. — Mam nadzieje, że to się więcej nie powtórzy.
Ale było to pobożne życzenie.
— Nie ma presji — odpowiedział z równie łagodnym uśmiechem. Neil poruszył czuły punkt, pobudził ciekawość Perseusa, jednak nie na tyle, aby przypierać go do do ściany i domagać się wyjaśnień. Skoro nie była to towarzyska anegdotka, nie zamierzał ciągnąć tematu.
Uśmiechnął się szerzej, gdy chłopak zwrócił się do niego po imieniu. To dobrze, to bardzo dobrze; w różnych sytuacjach bywał doktorem Blackiem i w różnych bywał Percym – spotkanie w toalecie zdecydowanie należało do tych drugich.
— Oddaję swoją rękę — odpowiedział bez wahania. Nie wyobrażał sobie poświęcać Vespery; już ponosiła wystarczającą ofiarę, nosząc pod sercem jego dziecko. Widział na jej przykładzie, że to stan wcale-nie-tak-błogosławiony. — Zabieram kota ze sobą i nazywam go Bombarda.
Czy istniało bardziej urocze stworzenie niż mały kociak? Chyba tylko mała kapibara...
— Neil, wolałbyś na zawsze zostać na wsi, czy nie móc nigdy wyjeżdżać z miasta? — i znów Erik — Wolałbyś nigdy więcej nie zjeść ulubionego deseru, czy całkowicie zrezygnować z którejś z używek?
Odkryj wiadomość pozafabularną
— Nadal mierzycie się ze skutkami Beltane? — zmiana tematu była jedynie grą pozorów; w rzeczywistości Perseus przeniósł spojrzenie na Erika i skupił się na kolorze jego aury. Nie mógł wyzbyć się wrażenia, że nieświadomie sprawił mu przykrość, tak jak nie mógł wyzbyć się wrażenia, Longbottom jest ogólnie jakiś... nieswój. — Mam nadzieje, że to się więcej nie powtórzy.
Ale było to pobożne życzenie.
— Nie ma presji — odpowiedział z równie łagodnym uśmiechem. Neil poruszył czuły punkt, pobudził ciekawość Perseusa, jednak nie na tyle, aby przypierać go do do ściany i domagać się wyjaśnień. Skoro nie była to towarzyska anegdotka, nie zamierzał ciągnąć tematu.
Uśmiechnął się szerzej, gdy chłopak zwrócił się do niego po imieniu. To dobrze, to bardzo dobrze; w różnych sytuacjach bywał doktorem Blackiem i w różnych bywał Percym – spotkanie w toalecie zdecydowanie należało do tych drugich.
— Oddaję swoją rękę — odpowiedział bez wahania. Nie wyobrażał sobie poświęcać Vespery; już ponosiła wystarczającą ofiarę, nosząc pod sercem jego dziecko. Widział na jej przykładzie, że to stan wcale-nie-tak-błogosławiony. — Zabieram kota ze sobą i nazywam go Bombarda.
Czy istniało bardziej urocze stworzenie niż mały kociak? Chyba tylko mała kapibara...
— Neil, wolałbyś na zawsze zostać na wsi, czy nie móc nigdy wyjeżdżać z miasta? — i znów Erik — Wolałbyś nigdy więcej nie zjeść ulubionego deseru, czy całkowicie zrezygnować z którejś z używek?
Rzut na percepcję, podglądam aurę Erika
Rzut PO 1d100 - 73
Sukces!
Sukces!
![[Obrazek: 2eLtgy5.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=2eLtgy5.png)
if i can't find peace, give me a bitter glory