11.12.2022, 04:26 ✶
Rzuciwszy się w wir walki Chester w dalszym ciągu pozostawiał realizację głównej części tego planu w rękach swoich podkomendnych, którzy niebawem powinni dołączyć do niego. Sianie zniszczenia i odbieranie życia obecnym w tym sklepie czarodziejom to nie jest coś, co wymagało używania potężnej magii. Przyjdzie na to wszystko czas. Chester doskonale to wiedział. Z woli Czarnego Pana poprowadzi ich. Tak jak to czynił w tym momencie. I w końcu dołączył do niego Theon, wyczarowując ze swojej różdżki niewiele stado ptactwa i posyłając je ku nim.
— Expulso — Zakończywszy rzucone zaklęcie Levicorpus, pozwolił spaść funkcjonariuszowi na ziemię. Jednak zarówno on, jak i jego koledzy po fachu zostali rażeni jego kolejnym zaklęciem, które wielu z nich odepchnęło od siebie niczym szmaciane lalki, czyniąc ich łatwym celem na kolejny atak który powinien przechylić szalę zwycięstwa na ich korzyść oraz zapewnić im sposobność do ucieczki mającej na celu uniknięcie odpowiedzialności za wszystko, czego się dopuścili podczas tego ataku na ten sklep miotlarski i obecnych w jego kompletnie zdewastowanym wnętrzu klientów. Nie byli na tyle istotni, aby być traktowani jak jeńcy wojenni.
W czasie, kiedy on rozprawiał się z Brygadzistami, jego podkomendni wciąż wypełniali ostatni etap planu. Stosowana przez niego zasada ograniczonego zaufania prędzej czy później sprawi, że zajrzy na utworzone przez nich pobojowisko i miejsce zbrodni, chcąc upewnić się czy wszyscy zostali zabici z rąk wyznaczonych przez niego do tego zadania popleczników Czarnego Pana. Tym bardziej, że bycie jego Prawą Ręką zobowiązywało go do zdawania temu czarnoksiężnikowi raportów dotyczących powierzonych Śmierciożercom zadań.
— Incarcerous — Stanął nad leżącym bezwładnie na ziemi czarodziejem, którego jako pierwszego dosięgnęło rzucone przez niego zaklęcie. Postanowił go skrępować, podobnie jak pozostałych funkcjonariuszy. To na chwilę obecną rozwiązywało problem niepożądanego towarzystwa oraz pozwalało mu na zajrzenie w głąb w zdewastowanego sklepu. Gdyby nie obowiązywał go sztywny plan ataku to przeznaczyłby chwilę na torturowanie przynajmniej jednego z powalonych Brygadzistów, sprawiając aby jego krzyki niosły się echem po tej części Ulicy Pokątnej.
— Skończyliście już? — Zapytał przebywających w tym pobojowisku Śmierciożerców o to, czy rozprawili się z każdym z ocalałych. To nie było skomplikowane zadanie. Spodziewał się zastać tych czarodziejów nad pozbawionymi życia ciałami szlamowatych klientów i pracowników tego sklepu. Nikt nie miał zostać oszczędzony.
Słowa: 359
— Expulso — Zakończywszy rzucone zaklęcie Levicorpus, pozwolił spaść funkcjonariuszowi na ziemię. Jednak zarówno on, jak i jego koledzy po fachu zostali rażeni jego kolejnym zaklęciem, które wielu z nich odepchnęło od siebie niczym szmaciane lalki, czyniąc ich łatwym celem na kolejny atak który powinien przechylić szalę zwycięstwa na ich korzyść oraz zapewnić im sposobność do ucieczki mającej na celu uniknięcie odpowiedzialności za wszystko, czego się dopuścili podczas tego ataku na ten sklep miotlarski i obecnych w jego kompletnie zdewastowanym wnętrzu klientów. Nie byli na tyle istotni, aby być traktowani jak jeńcy wojenni.
W czasie, kiedy on rozprawiał się z Brygadzistami, jego podkomendni wciąż wypełniali ostatni etap planu. Stosowana przez niego zasada ograniczonego zaufania prędzej czy później sprawi, że zajrzy na utworzone przez nich pobojowisko i miejsce zbrodni, chcąc upewnić się czy wszyscy zostali zabici z rąk wyznaczonych przez niego do tego zadania popleczników Czarnego Pana. Tym bardziej, że bycie jego Prawą Ręką zobowiązywało go do zdawania temu czarnoksiężnikowi raportów dotyczących powierzonych Śmierciożercom zadań.
— Incarcerous — Stanął nad leżącym bezwładnie na ziemi czarodziejem, którego jako pierwszego dosięgnęło rzucone przez niego zaklęcie. Postanowił go skrępować, podobnie jak pozostałych funkcjonariuszy. To na chwilę obecną rozwiązywało problem niepożądanego towarzystwa oraz pozwalało mu na zajrzenie w głąb w zdewastowanego sklepu. Gdyby nie obowiązywał go sztywny plan ataku to przeznaczyłby chwilę na torturowanie przynajmniej jednego z powalonych Brygadzistów, sprawiając aby jego krzyki niosły się echem po tej części Ulicy Pokątnej.
— Skończyliście już? — Zapytał przebywających w tym pobojowisku Śmierciożerców o to, czy rozprawili się z każdym z ocalałych. To nie było skomplikowane zadanie. Spodziewał się zastać tych czarodziejów nad pozbawionymi życia ciałami szlamowatych klientów i pracowników tego sklepu. Nikt nie miał zostać oszczędzony.
Słowa: 359