03.03.2024, 01:54 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.03.2024, 01:56 przez Erik Longbottom.)
Stoję jeszcze przez chwilę z Perseuszem, Elliotem i Norą.
Żegnam się chwilowo z Perseuszem i Elliotem. Chucham na nich chłodnymi płomieniami na odchodne.
Odłączam się z Norą od grupy - idziemy w stronę parkietu.
— Zapewniam cię, Perseuszu, że wszyscy na tym skorzystamy — obiecał Blackowi.
Na pewno jego rodzice, jak i cała familia panny młodej na czele z nią bardzo doceni to, że pan młody zjawi się na ceremonii ślubnej wypoczęty i w pełni sił. I że w ogóle się na niej zjawi. Po plecach Longbottoma rozlały się dreszcze, gdy wyobraził sobie całą armię Rookwoodów pod swoim domem.
Miał wrażenie, że wówczas musiałby powstrzymać co najmniej kilka osób od podniesienia alarmu na skalę całego Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Godryk mógłby się poczuć zagrożony. A Brenna tylko poszłaby w jego ślady, chociaż meili skomplikowaną relację.
— Nie przypominaj mi o tym, Noro. — Westchnął przeciągle. — Dalej mam koszmary.
Nie zwrócił większej uwagi na to, że Perseusz właśnie sięgał po swoje specjalne dary. Jak miałby? Może był detektywem, ale nie posiadał jeszcze umiejętności grzebania ludziom w głowach i ich emocjach. Poza oczywistymi oczywistościami, jakich Black i tak się już domyślał, mógł być może dostrzec też coś na kształt szarych prześwitów od strony Erika, które odzwierciedlały aurę, jaka mu towarzyszyła w ostatnich dniach.
Erik zmełł w ustach przekleństwo, posyłając zmęczone spojrzenie w stronę muzyka, czy też wodzireja, wynajętego przez Brennę. Powinien był się tego spodziewać. Przeszłość robiła to, co robiła najlepiej - doganiała go. Nawet tutaj, w miejscu tak bardzo oddalonym do Londynu i wszystkiego, co mogło łączyć się z Selwynem, przeznaczeniu udało się pociągnąć za odpowiednie sznurki, aby mu o nim przypomnieć.
Konkurs tańca, tak?, pomyślał z przekąsem. Cóż by to była za ironia losu, gdyby przez całkowity przypadek wygrałby główną nagrodę. To byłby chyba ostateczny dowód na to, że świat miał co do niego jakieś plany. Ciężko tylko było określić, czy te miały wynieść go na piedestał, czy też strącić w przepaść. Gdyby ta przepowiednia się spełniła, to Morfeusz i Vakel na pewno pialiby z radości, mogąc go przebadać. W końcu to było przedziwne zrządzenie losu, czyż nie?
— Ta, dzięki! — Skinął Perseuszowi i Elliotowi głową, zanim Nora nie odciągnęła w stronę parkietu na jeziorze. Mimo to w stronę obu mężczyzn poleciało kilka chłodnych płomyków.
Już nie wiedział, co powinien robić, toteż pozwolił Norze poprowadzić się tylko w jej znanym kierunku. Miał wrażenie, że jego plan trzymania się z dala od kłopotów nie do końca wypalił. Najpierw zaliczył lot w powietrze, potem misiek musiał go przygwoździć do podłogi, zamknął się w łazience, ponownie nie zdołał zamienić więcej niż paru słów z Malfoyem, a teraz jeszcze musiał wziąć udział w konkursie tańca wymyślonym przez Emeraldę Selwyn. Na jego twarzy zagościła bolesna mina, gdy powtórzył w myślach to nazwisko.
— Mam nadzieję, że masz jakiś plan w związku z tym porwaniem — rzucił do blondynki, z ulgą przyjmując do wiadomości fakt, że magiczny efekt eliksiru przeminął. — Obawiam się, że zażądanie okupu nie zapewni nam wygranej. — Jakby ktokolwiek w tej szopie chciał kiedykolwiek wydać pieniądze na takiego Longbottoma. — Ale oczywiście, zrobię co w mojej mocy.
Żegnam się chwilowo z Perseuszem i Elliotem. Chucham na nich chłodnymi płomieniami na odchodne.
Odłączam się z Norą od grupy - idziemy w stronę parkietu.
— Zapewniam cię, Perseuszu, że wszyscy na tym skorzystamy — obiecał Blackowi.
Na pewno jego rodzice, jak i cała familia panny młodej na czele z nią bardzo doceni to, że pan młody zjawi się na ceremonii ślubnej wypoczęty i w pełni sił. I że w ogóle się na niej zjawi. Po plecach Longbottoma rozlały się dreszcze, gdy wyobraził sobie całą armię Rookwoodów pod swoim domem.
Miał wrażenie, że wówczas musiałby powstrzymać co najmniej kilka osób od podniesienia alarmu na skalę całego Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów. Godryk mógłby się poczuć zagrożony. A Brenna tylko poszłaby w jego ślady, chociaż meili skomplikowaną relację.
— Nie przypominaj mi o tym, Noro. — Westchnął przeciągle. — Dalej mam koszmary.
Nie zwrócił większej uwagi na to, że Perseusz właśnie sięgał po swoje specjalne dary. Jak miałby? Może był detektywem, ale nie posiadał jeszcze umiejętności grzebania ludziom w głowach i ich emocjach. Poza oczywistymi oczywistościami, jakich Black i tak się już domyślał, mógł być może dostrzec też coś na kształt szarych prześwitów od strony Erika, które odzwierciedlały aurę, jaka mu towarzyszyła w ostatnich dniach.
Erik zmełł w ustach przekleństwo, posyłając zmęczone spojrzenie w stronę muzyka, czy też wodzireja, wynajętego przez Brennę. Powinien był się tego spodziewać. Przeszłość robiła to, co robiła najlepiej - doganiała go. Nawet tutaj, w miejscu tak bardzo oddalonym do Londynu i wszystkiego, co mogło łączyć się z Selwynem, przeznaczeniu udało się pociągnąć za odpowiednie sznurki, aby mu o nim przypomnieć.
Konkurs tańca, tak?, pomyślał z przekąsem. Cóż by to była za ironia losu, gdyby przez całkowity przypadek wygrałby główną nagrodę. To byłby chyba ostateczny dowód na to, że świat miał co do niego jakieś plany. Ciężko tylko było określić, czy te miały wynieść go na piedestał, czy też strącić w przepaść. Gdyby ta przepowiednia się spełniła, to Morfeusz i Vakel na pewno pialiby z radości, mogąc go przebadać. W końcu to było przedziwne zrządzenie losu, czyż nie?
— Ta, dzięki! — Skinął Perseuszowi i Elliotowi głową, zanim Nora nie odciągnęła w stronę parkietu na jeziorze. Mimo to w stronę obu mężczyzn poleciało kilka chłodnych płomyków.
Już nie wiedział, co powinien robić, toteż pozwolił Norze poprowadzić się tylko w jej znanym kierunku. Miał wrażenie, że jego plan trzymania się z dala od kłopotów nie do końca wypalił. Najpierw zaliczył lot w powietrze, potem misiek musiał go przygwoździć do podłogi, zamknął się w łazience, ponownie nie zdołał zamienić więcej niż paru słów z Malfoyem, a teraz jeszcze musiał wziąć udział w konkursie tańca wymyślonym przez Emeraldę Selwyn. Na jego twarzy zagościła bolesna mina, gdy powtórzył w myślach to nazwisko.
— Mam nadzieję, że masz jakiś plan w związku z tym porwaniem — rzucił do blondynki, z ulgą przyjmując do wiadomości fakt, że magiczny efekt eliksiru przeminął. — Obawiam się, że zażądanie okupu nie zapewni nam wygranej. — Jakby ktokolwiek w tej szopie chciał kiedykolwiek wydać pieniądze na takiego Longbottoma. — Ale oczywiście, zrobię co w mojej mocy.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞