Ten spokój. Czy to była troska? Kompletnie nie pasowało jej to do tego Reginy, którego znała i szczerze nie znosiła. Może ostatnimi czasy uderzył się w głowę? Zaliczył jakiś poważny wypadek, wylądował w Mungu i wyszedł jakiś taki odmieniony? Hm... to byłoby nawet prawdopodobne, gdyby nie to, że poza tym jednym jedynym momentem zachowywał się prawie tak samo jak zawsze. Zmarszczyła brwi, przyglądając mu się z dużą uwagą. Większą niż wcześniej.
Zrezygnowała jednak z komentarza. Jeszcze zaczęliby się tutaj awanturować i tym samym przyciągnęli uwagę Pani Malfoy.
- W takim razie możemy uznać, że zapewniłam Ci naprawdę interesujący wieczór. Pewnie w innym przypadku byś się tylko okropnie nudził. - pozwoliła sobie lekko zażartować. Trysnąć tą odrobiną optymizmu, który miała w sobie... może i nie zawsze, ale z pewnością całkiem często. Ot, taka to już jej ruda natura.
- Słodkie? - zainteresowała się tym konkretnym rodzajem roladek. Przynajmniej na głos. W myślach bowiem rozważała czy dobrym posunięciem byłoby sięgnięcie po wszystkie. Mięsne, warzywne, mieszane. Nigdy wcześniej tego nie jadła, więc byłoby to coś nowego. Budziło niewątpliwie jej ciekawość. Tylko czy nie wyglądałaby wówczas jak ten mężczyzna, który nałożył samemu sobie całą górę jedzenia?
Tyle wątpliwości!
Raz jeszcze rozejrzała się po stoliku, chcąc wreszcie na coś się zdecydować. Wybrać coś konkretnego. Tak ostatecznie. Bez dalszego kombinowania.
- Wiesz, te ziemniaki wyglądają okropnie. - pozwoliła sobie, aby powiedzieć to po cichu. Kolejny komentarz. Tak, żeby tylko Regina ją usłyszał. - Ma się wrażenie, że po czymś takim można byłoby powiedzieć: dziękuje za obiad. Nigdy wcześniej nie widziałam tak ugotowanych ziemniaków. I nie byłoby w tym nic pozytywnego.
Wskazała na wspomniane ziemniaki. Dyskretnie. Następnie wróciła do roladek. Chyba rzeczywiście prezentowaly się najbardziej apetycznie z tego wszystkiego, co było dostępne. Przynajmniej dla niej. Pozwoliła sobie umieścić na talerzu dwie. Wybór padł na takie, które zawierały farsz mieszany.
I kiedy ponownie odwracała się w jego stronę, w zasadzie gotowa, żeby odejść z tym talerzem gdzieś na bok, w ustronne miejsce, to Regina zaczął coś mówić o lataniu. Teraz już kompletnie nie wiedziała, co miała na jego temat myśleć. Był jakiś dziwny. Może to szampan miał na niego taki wpływ? Zdążył już zbyt dużo wypić? Kontrolnie nawet zerknęła na jego lampkę. Podejrzliwie.
Chyba, że to jakieś narkotyki?
Czy Renigald Malfoy zażywał narkotyki? Środki odurzające?
- Nie masz przypadkiem gorączki? - zapytała. Tak bezpośrednio. Bez owijania w bawełnę. Może faktycznie było z nim coś nie tak i potrzebował pomocy? Może nawet tego, żeby ktoś pilnie zabrał go do Munga?
Tylko czy chciałoby się jej to robić? Może gdzieś w pobliżu był Aidan? Gotów ją wyręczyć w tej sprawie...