Trixie wiedziała, co chciała osiągnąć tym drobnym naginaniem prawdy. Zależało jej na tym, aby kobieta poczuła jej rozgoryczenie związane z opieszałością policji, wydawało jej się, że dzięki temu może łatwiej pięknie. To nie to, że czuła, że inaczej nie wyciągnie z niej żadnych informacji, bo pani Harris wydawała się być bardzo, ale to bardzo wylewna. Naprawdę była zadowolona z takiego przebiegu sytuacji, szczególnie, że wcale nie musiała korzystać ze swoich magicznych umiejętności. Być może faktycznie czasem wystarczał urok osobisty, którego również jej nie brakowało.
Czyli Alanna próbowała coś zrobić, pojawiła się tutaj, aby wykonać zadanie Voldemorta, coś ją jednak powstrzymało. Czy to tak kobieta pokrzyżowała jej plany? Black zakładała, że Carrow by sobie z nią poradziła bez mniejszego problemu, to musiało być coś innego. - Może to stres? To na pewno było dla pani wielkie wydarzenie, ta konferencja. - Nie chciała, żeby Vivianne zrobiła się podejrzliwa, najlepiej, aby nie powiązała działań Carrow z tymi śmierciożerców. Skoro jednak Alanna rzuciła na nią urok, to dlaczego nie dokończyła swojego zadania, dlaczego stąd wyszła. Czyżby odezwało się w niej sumienie? Gdyby sprawy się skomplikowały mogłaby się udać do Mistrza i mu wszystko wytłumaczyć, pewnie dałby jej drugą szansę, ale ona postanowiła spalić swoje mieszkanie i uciec, teraz nie było powrotu. Czy naprawdę przez to małżeństwo mugolaków przestała widzieć to, co słuszne? Dziwna sprawa, bardzo dziwna.
- Nie musi pani pytać męża, wydaje mi się, że to wystarczy. To, co mi pani opowiedziała to dobry początek, aby zacząć jej szukać. Może nigdy nie dotarła do domu, wie pani, czasy są niebezpieczne, być może komuś się nie spodobało to, że się pojawiła na tej konferencji. - Czy dowiedziała się dużo? To, co ją interesowało. Zyskała informacje związane z wizytą Carrow tutaj, miała podstawy by twierdzić, iż próbowała wykonać zadanie, ale z tego zrezygnowała, strasznie ciekawił ją powód decyzji którą podjęła, będzie musiała podzielić się tym wszystkim z Lou, kiedy stąd wyjdzie. - Jestem pani ogromnie wdzięczna za to, że mnie pani wysłuchała i zechciała pomóc. - Wypadało w końcu jeszcze coś powiedzieć.