03.03.2024, 21:24 ✶
Miło było spędzić chwilę samotnie, ze sobą, na podwórku, naprawdę doceniał takie momenty, kiedy mógł się oddać swoim myślom, które w skali od 1 do 10 były bezsensowne na 100. Wiedział wszystko, nie został oszukany, a i tak się wkurzał, jak mała dziewczynka, której koleżanka zabrała lalkę. Koniec końców nic nie należało do niego. Ani wynajęte mieszkanie, ani zarobione pieniądze, więc czemu ktoś kto żyje i może podejmować decyzje za siebie miałby do niego należeć?
Ochłonął, opatrzył rękę i z eleganckim białym bandażem wrócił do swojego stolika po zgarnięciu jeszcze jednej lampki wina z baru. Spojrzał barmanowi w oczy, uśmiechnął się niezręcznie, przeprosił jeszcze raz, a teraz na miejscu brońcie bogowie nawet nie odwracał tam głowy, z resztą były inne rzeczy do oglądania.
Konkurs tańca brzmiał ciekawie, już szykował się, żeby ze swojego miejsca z nogą założoną na nogę i z winem przy ustach móc obserwować zdarzenia. Sam nie tańczył, bo ma słabe kostki, woli nie skręcić żadnej i jeszcze te delikatne łąkotki. Mógł się powołać na genetykę, w końcu jego ojciec złamał nogę spadając schodząc ze schodów. Nie ma co, nie ma co, jeszcze się spoci, a romantycznym Francuzom to nie wypada, bo jak później będą nosić pod pachą bagietki, hm? No właśnie. Nie może, ma zakaz. Tak więc założył nogę na nogę i z uśmiechem obserwował parkiet ze swojego miejsca, zerkając na kręcącą się przed nim pozytywkę.
Ochłonął, opatrzył rękę i z eleganckim białym bandażem wrócił do swojego stolika po zgarnięciu jeszcze jednej lampki wina z baru. Spojrzał barmanowi w oczy, uśmiechnął się niezręcznie, przeprosił jeszcze raz, a teraz na miejscu brońcie bogowie nawet nie odwracał tam głowy, z resztą były inne rzeczy do oglądania.
Konkurs tańca brzmiał ciekawie, już szykował się, żeby ze swojego miejsca z nogą założoną na nogę i z winem przy ustach móc obserwować zdarzenia. Sam nie tańczył, bo ma słabe kostki, woli nie skręcić żadnej i jeszcze te delikatne łąkotki. Mógł się powołać na genetykę, w końcu jego ojciec złamał nogę spadając schodząc ze schodów. Nie ma co, nie ma co, jeszcze się spoci, a romantycznym Francuzom to nie wypada, bo jak później będą nosić pod pachą bagietki, hm? No właśnie. Nie może, ma zakaz. Tak więc założył nogę na nogę i z uśmiechem obserwował parkiet ze swojego miejsca, zerkając na kręcącą się przed nim pozytywkę.