03.03.2024, 23:13 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.03.2024, 23:16 przez Erik Longbottom.)
Tańczę z Norą.
Jeszcze się nie wydarzyło. Los miał to do siebie, że potrafił odwrócić się w najmniej spodziewanym momencie. Erik mógł od niej uciec. Tu i teraz, nie posiłkując się żadnym logicznym wytłumaczenim. Jego odejście na pewno nie uszłoby uwadze innych gości - cholerny wzrost - jednak mógł chociaż spróbować się zmyć. Może jednak ukryłby się pośród par, które zmierzały na środek zaklętego jeziora, aby wziąć udział w grze? Mógł to zrobić, ale czy powinien? Byłaby to poniekąd skaza na jego męskim honorze, a tego akurat nie chciał ryzykować.
Poza tym... Jakie właściwie były szanse na to, że wygrają? Konkurs ewidentnie został ciepło przyjęty przez gości imprezy, a żadne z nich nie było urodzonym tancerzem. Longbottom mógł wspinać się na majowe pale i latać za złodziejami po Nokturnie, jednak jego występy na parkiecie ograniczały się do wypadów do klubów i oficjalnych bankietach, które cechowały się raczej powolnymi tańcami. Nie był żadnym profesjonalistą, a jak jeszcze dodać do tego znaczącą różnicę wzrostu, jaka dzieliła jego i pannę Figg... Ci, którzy ich nie znali, mogliby śmiało pomyśleć, że to ojciec z córką.
— Nie czuję się, jak najlepsza partia tego sezonu — przyznał z lekkim wahaniem, wodząc z niepokojem wzrokiem po zaczarowanym parkiecie.
Z całych sił liczył na to, że passa się odmieni po Beltane, pogrzebie Derwina, Widmach w Kniei i całej masie innych problemów, jakie rzucano im pod nogi. I faktycznie, początek lata wskazywał na to, że zasłużyli na chwilę oddechu i okazję do tego, aby dojść do siebie po tych okropnych wydarzeniach. Ale teraz? Wszystko zdawało się skręcać w przeciwną stronę, a on sam nie potrafił namierzyć tego jednego punktu, który zmienił bieg wydarzeń. Może dlatego, że było ich zbyt wiele? A może coś umknęło jego uwadze?
— Mogłaś trafić gorzej. Mogłaś oberwać klątwą kuchenną jak ja na wiosnę. Wszystkie sprzęty przy mnie latały i zaczynały wariować. Chyba nie chciałabyś tego w swojej knajpie — odbił piłeczkę, starając się jakoś podbudować przyjaciółkę. Użył do tego przykładu swojego własnego cierpienia. Jak oryginalnie. Wypuścił głośno powietrze z ust. — Radzisz sobie świetnie. Po prostu... Dzisiaj musimy liczyć na to, że bogowie będą po naszej stronie.
Uśmiechnął się słabo. Oby nie były to te same kapryśne bóstwa, które prawie pogrzebały Brennę żywcem podczas Beltane, bo któreś z nich wyląduje z połamanymi nogami po tej nocy. Grunt to pozytywne myślenie, powtarzał sobie bezgłośnie, chwytając mocno rękę Nory. Dopiero po kilku pierwszych ruchach, zorientował się, że ścisnął nieco za mocno, toteż zwolnił uścisk.
Położył dłoń na talii Nory, starając się przejąć prowadzenie w tańcu. Z uwagi na różnice wzrostu, wyglądałoby to nieco pokracznie, gdyby blondynka próbowała kontrolować sytuację, toteż - jakże wspaniałomyślnie - zdecydował się zdjąć ten ciężar z jej barków. Po kilku obrotach i skocznych ruchach Erik nieco się rozkręcił, pozwalając sobie nawet na uniesienie w górę kącików ust. Uśmiech dla niewidzialnych aparatów.
Jeszcze się nie wydarzyło. Los miał to do siebie, że potrafił odwrócić się w najmniej spodziewanym momencie. Erik mógł od niej uciec. Tu i teraz, nie posiłkując się żadnym logicznym wytłumaczenim. Jego odejście na pewno nie uszłoby uwadze innych gości - cholerny wzrost - jednak mógł chociaż spróbować się zmyć. Może jednak ukryłby się pośród par, które zmierzały na środek zaklętego jeziora, aby wziąć udział w grze? Mógł to zrobić, ale czy powinien? Byłaby to poniekąd skaza na jego męskim honorze, a tego akurat nie chciał ryzykować.
Poza tym... Jakie właściwie były szanse na to, że wygrają? Konkurs ewidentnie został ciepło przyjęty przez gości imprezy, a żadne z nich nie było urodzonym tancerzem. Longbottom mógł wspinać się na majowe pale i latać za złodziejami po Nokturnie, jednak jego występy na parkiecie ograniczały się do wypadów do klubów i oficjalnych bankietach, które cechowały się raczej powolnymi tańcami. Nie był żadnym profesjonalistą, a jak jeszcze dodać do tego znaczącą różnicę wzrostu, jaka dzieliła jego i pannę Figg... Ci, którzy ich nie znali, mogliby śmiało pomyśleć, że to ojciec z córką.
— Nie czuję się, jak najlepsza partia tego sezonu — przyznał z lekkim wahaniem, wodząc z niepokojem wzrokiem po zaczarowanym parkiecie.
Z całych sił liczył na to, że passa się odmieni po Beltane, pogrzebie Derwina, Widmach w Kniei i całej masie innych problemów, jakie rzucano im pod nogi. I faktycznie, początek lata wskazywał na to, że zasłużyli na chwilę oddechu i okazję do tego, aby dojść do siebie po tych okropnych wydarzeniach. Ale teraz? Wszystko zdawało się skręcać w przeciwną stronę, a on sam nie potrafił namierzyć tego jednego punktu, który zmienił bieg wydarzeń. Może dlatego, że było ich zbyt wiele? A może coś umknęło jego uwadze?
— Mogłaś trafić gorzej. Mogłaś oberwać klątwą kuchenną jak ja na wiosnę. Wszystkie sprzęty przy mnie latały i zaczynały wariować. Chyba nie chciałabyś tego w swojej knajpie — odbił piłeczkę, starając się jakoś podbudować przyjaciółkę. Użył do tego przykładu swojego własnego cierpienia. Jak oryginalnie. Wypuścił głośno powietrze z ust. — Radzisz sobie świetnie. Po prostu... Dzisiaj musimy liczyć na to, że bogowie będą po naszej stronie.
Uśmiechnął się słabo. Oby nie były to te same kapryśne bóstwa, które prawie pogrzebały Brennę żywcem podczas Beltane, bo któreś z nich wyląduje z połamanymi nogami po tej nocy. Grunt to pozytywne myślenie, powtarzał sobie bezgłośnie, chwytając mocno rękę Nory. Dopiero po kilku pierwszych ruchach, zorientował się, że ścisnął nieco za mocno, toteż zwolnił uścisk.
Położył dłoń na talii Nory, starając się przejąć prowadzenie w tańcu. Z uwagi na różnice wzrostu, wyglądałoby to nieco pokracznie, gdyby blondynka próbowała kontrolować sytuację, toteż - jakże wspaniałomyślnie - zdecydował się zdjąć ten ciężar z jej barków. Po kilku obrotach i skocznych ruchach Erik nieco się rozkręcił, pozwalając sobie nawet na uniesienie w górę kącików ust. Uśmiech dla niewidzialnych aparatów.
Rzut 1d100 - 40
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞