Leon pokręcił głową na słowa przyjaciółki. Nie było powodu, aby przepraszała go w ten właśnie sposób. Nie oczekiwał tego aby Olivia w jakimkolwiek stopniu opowiadała mu ze wszystkimi szczegółami co działo się w jej życiu. Nie zmieniało to faktu, że to było mile widziane. Przez to w jakimś stopniu stawał się częścią życia ważnych dla siebie ludzi. Olivia była jedną z tych osób i dla niej zrobiłby wszystko, na tyle na ile byłby w stanie i na ile byłoby to zgodne z jego kodeksem moralnym. Od tego właśnie byli przyjaciele. Bardzo cenił sobie przyjaźń.
— To, co zamierzasz, nie za bardzo da się ukryć. Nie powinnaś tego zrobić w tajemnicy przed nimi, jedynie powinnaś postawić odpowiednie granice. Bliskie nam osoby chcą jedynie nas wspierać i powinni dostać swoją szansę. — Starał się przekonać swoją przyjaciółkę, że tego rodzaju postępowanie nie jest rozsądne i może przynieść sporo nieoczekiwanych i niepożądanych skutków błędnie podjętych decyzji, przed którymi starał się ją przestrzec. Gdy on zdecydował się na przeprowadzkę do magicznego Londynu to rodzina wspierała go w tym i bardzo pomogli mu w tym od strony czysto technicznej.
— A jak stoicie z finansami? — Wynajmujący na Alei Horyzontalnej mieszkanie Leon dobrze orientował się co do tego, ile dokładnie kosztuje zakupienie albo wynajęcie jakiegokolwiek lokalu w tej części magicznego Londynu. Nie bez powodu zadał to pytanie, kalkulując swoje możliwości odnośnie udzielenia im niewielkiego wsparcia finansowego dla dobra interesu.
— Jeśli tego nie potrzebujesz przy następnym naszym spotkaniu mogę spróbować przepowiedzieć przyszłość waszego sklepu. W takim razie odprowadzę cię do drzwi. Dlatego tak ważne jest ustanowienie pewnych granic. Nadopiekuńczość... przynosi więcej szkód, niż pożytku... jednak odpuściłem swoim rodzicom. Mam tylko jedno życie i nie chcę czegoś żałować. — Zaproponował również inną formę pomocy swojej przyjaciółce. Z cichym westchnięciem, powoli podniósł się ze swojego miejsca. Nadopiekuńczość ze strony rodziców nie była mu obca i chociaż postawił na swoim to nie zamierzał się kłócić z rodzicami. Wszyscy mieli jedno życie - jego własne może być znacznie krótsze, niż wszystkich innych czarodziejów.