Oboje wiedzieli jak to jest – kiedy to rodzice układają ci życie, a ty masz do powiedzenia tak naprawdę niewiele. Victoria spała na pieniądzach i cóż z tego? Wiedziała doskonale, że przez całe swoje życie, że i tak zostanie wciśnięta jakiejś rodzinie i mężczyźnie, którego nawet nie będzie chciała. I w obu przypadkach nie chciała, a jednak w tym drugim… pogodziła się z tym, bo polubiła tego, którego miała poślubić. A nawet więcej, niż polubiła… Ale przechodziła przez to dwa razy i nie zamierzała ani razu więcej. Miała tyle problemów, że nie planowała zajmować się jeszcze tym, żeby mamusia była zadowolona. Bo to była tylko mamusia – sama też nie była z głównej linii rodu to i naciski były trochę mniejsze. Ale nikt, kto miał głowę na karku, nie chciał, by kierowano jego życiem za niego. Dlatego na oszczędne słowa Rodolphusa kiwnęła ledwie zauważalnie głową. Tak, rozumiał jak to jest – tak przynajmniej uważała, gdy mu się przyglądała. Nie patrzył na nią, tylko błądził spojrzeniem gdzieś zupełnie indziej.
– Istnieje szansa? – zapytała, gdy jego słowa wybrzmiały. Co to niby miało znaczyć, ze istniała szansa, nie wiedział? Z drugiej strony i jej Sauriel robił jakieś dziwaczne wybiegi, by ostatecznie bez słowa ostrzeżenia wymusić na ojcu, by zerwał ich zaręczyny. I oto była tutaj, w mieszkaniu na alei Horyzontalnej, siedząc naprzeciwko kuzyna. Nie spodziewała się po nim niczego konkretnego, sama była raczej zaskoczona głównie jego niepewnością. – Nie sądzę, że dadzą mi spokój. Jestem pieprzonym wybrykiem natury – powiedziała cicho po chwili. Po ty, gdy wylazła z Limbo żywa, stała się popularna, rozpisywano się o niej w gazetach… Może nie była tak bardzo na świeczniku jak skandaliczne bliźniacze rodzeństwo Lestrange, ale nadal… Ludzie zwracali na nią uwagę. I prędzej czy później wieść o tym, że rozstała się z narzeczonym, też trafi do szerszej publiczności. Bardziej chodziło tutaj o rodzinę… Ale nie była wcale przekonana, że dadzą jej spokój. Raczej spodziewała się, że będą jednakowo męczyć i ją i Rodolphusa. – Ale jak to nie jesteś pewien… Nie dostałeś jednoznacznej i oficjalnej informacji? Wasi rodzice nic nie wiedzą? – zapytała, patrząc badawczo na czarnowłosego. – Nie próbowałeś się z nią od tamtego czasu kontaktować? – dodała z namysłem.