09.12.2022, 04:53 ✶
Musiała przyznać, że nie spodziewała się tego rodzaju pytań i to na dzień dobry, i to od całkowitych nieznajomych. Co prawda kiedy uczęszczała do szkoły, widziała parę potomkiń wil, jednak nie mogła powiedzieć, że jej samej było do takowej jakkolwiek blisko. Ciemne włosy, ciemne oczy, a uroda ładnie przeciętna - co kto lubi. Gdzieś z tyłu głowy to wszystko kłóciło się obrazem wili, które kojarzyły się raczej z eterycznymi zjawami, które ubrane były przede wszystkim w jasne pukle, a nie całkiem zwyczajne płaszcze.
- Ciężko powiedzieć - odpowiedziała, zdając się absolutnie pewna siebie i niezbita z tropu. - Tańczące na Ostarze czarownice, które wszyscy uważają za wile, ukradły mój czar i teraz szukam sposobu na to, by go odzyskać - mówiła dalej, z błyskiem w oku i delikatnym uśmiechem malującym się na ustach. - Lyssa - powiedziała miękko, nie chcąc pozostawiać dłużną w tej drobnej wymianie uprzejmości. Przyglądała mu się w tym wszystkim uważnie, wprawnym spojrzeniem wyłapując drobne detale całej jego prezencji, które podsuwały jej kolejne fragmenty układanki. Rozchełstany ubiór, zmieżwione włosy, odrobina alkoholu snująca się w powietrzu, niezdarność, no i nie można było zapomnieć o teleportowaniu się na rekordowe odległości. - Powiedz... chciałbyś zatańczyć ze mną w lesie? - zapytała wreszcie, nieco ciszej i nieco bardziej wystudiowanym głosem, w którym teraz nieco więcej było żalu i tęsknoty za tym, co zostało jej odebrane. Nie była pewna czy wraz z wytłumaczeniami i zaserwowaniem imienia, chłopak nie doszedł już do większej trzeźwiości i zborności myśli, odrzucając tym samym ideę, że mogła być wilą z krwi i kości, ale nie zamierzała pozbawiać się sposobności by nieco sobie z niego zażartować i umilić tym samym wieczór.
- Ciężko powiedzieć - odpowiedziała, zdając się absolutnie pewna siebie i niezbita z tropu. - Tańczące na Ostarze czarownice, które wszyscy uważają za wile, ukradły mój czar i teraz szukam sposobu na to, by go odzyskać - mówiła dalej, z błyskiem w oku i delikatnym uśmiechem malującym się na ustach. - Lyssa - powiedziała miękko, nie chcąc pozostawiać dłużną w tej drobnej wymianie uprzejmości. Przyglądała mu się w tym wszystkim uważnie, wprawnym spojrzeniem wyłapując drobne detale całej jego prezencji, które podsuwały jej kolejne fragmenty układanki. Rozchełstany ubiór, zmieżwione włosy, odrobina alkoholu snująca się w powietrzu, niezdarność, no i nie można było zapomnieć o teleportowaniu się na rekordowe odległości. - Powiedz... chciałbyś zatańczyć ze mną w lesie? - zapytała wreszcie, nieco ciszej i nieco bardziej wystudiowanym głosem, w którym teraz nieco więcej było żalu i tęsknoty za tym, co zostało jej odebrane. Nie była pewna czy wraz z wytłumaczeniami i zaserwowaniem imienia, chłopak nie doszedł już do większej trzeźwiości i zborności myśli, odrzucając tym samym ideę, że mogła być wilą z krwi i kości, ale nie zamierzała pozbawiać się sposobności by nieco sobie z niego zażartować i umilić tym samym wieczór.