05.03.2024, 19:26 ✶
Robert był zazdrosny? To było... Niespotykane. Tak samo jak niespotykane było to, że aż tak zabiegał o uwagę kogokolwiek, a już w szczególności kobiety. Z reguły to inni starali się Mulciberowi przypodobać, a nie na odwrót. Coś tu było nie tak. Gdy Una wstała i zbliżyła się do Roberta, Rodolphus zaczął dostrzegać pewne mankamenty. Niepasujące do układanki elementy. Owszem, wciąż była piękna, nawet jeżeli była starsza (nie miał przecież żadnego problemu z różnicą wieku, jak już było wiadomo), ale... Nie była zachwycająca. Była śliczna, była zadbana, była pełna gracji i wdzięku. Była interesująca i naprawdę miała piękne oczy i uśmiech, ale żeby zaraz skakać Mulciberowi do gardła? Z powodu baby?
Lestrange zamrugał. Una nie odpowiadała na pytania, które jej zadawali. To znaczy inaczej: odpowiadała, ale tylko na te, które chciała. Omijała te niewygodne, lekko muskała palcami palce Roberta, gdy podawała mu książkę. Posyłała mu ten przepiękny uśmiech, wodziła spojrzeniem. Brakowało tylko, żeby oblizała usta. I wtedy zrozumiał - w końcu. Czar, pod wpływem którego się znajdował, prysnął jak bańka mydlana. W końcu mózg Rodolphusa zaczął działać tak, jak należy - na wysokich obrotach. Szkoda tylko, że nie było czasu na myślenie, tak samo jak na ostrzeżenie Roberta o tym, że to pułapka. Gdyby krzyknął, zwróciłby na siebie uwagę blondynki.
Lestrange bez ostrzeżenia wyszarpnął różdżkę - nie miał zamiaru tracić czasu na wstawanie, ostrzeganie, proszenie czy nawet na lepsze celowanie. Spróbował cisnąć w kobietę zaklęciem, by transmutować ją w karalucha. Jej zagrywki były tak samo obrzydliwe, jak te stworzenia. Pasowało.
Rzut na transmutację
Lestrange zamrugał. Una nie odpowiadała na pytania, które jej zadawali. To znaczy inaczej: odpowiadała, ale tylko na te, które chciała. Omijała te niewygodne, lekko muskała palcami palce Roberta, gdy podawała mu książkę. Posyłała mu ten przepiękny uśmiech, wodziła spojrzeniem. Brakowało tylko, żeby oblizała usta. I wtedy zrozumiał - w końcu. Czar, pod wpływem którego się znajdował, prysnął jak bańka mydlana. W końcu mózg Rodolphusa zaczął działać tak, jak należy - na wysokich obrotach. Szkoda tylko, że nie było czasu na myślenie, tak samo jak na ostrzeżenie Roberta o tym, że to pułapka. Gdyby krzyknął, zwróciłby na siebie uwagę blondynki.
Lestrange bez ostrzeżenia wyszarpnął różdżkę - nie miał zamiaru tracić czasu na wstawanie, ostrzeganie, proszenie czy nawet na lepsze celowanie. Spróbował cisnąć w kobietę zaklęciem, by transmutować ją w karalucha. Jej zagrywki były tak samo obrzydliwe, jak te stworzenia. Pasowało.
Rzut na transmutację
Rzut Z 1d100 - 32
Akcja nieudana
Akcja nieudana