05.03.2024, 20:52 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.03.2024, 20:58 przez Christopher Rosier.)
– Zamek został wyłamany, a część zabezpieczeń naruszona, ale nieudolnie. Zrobił to ktoś, kto mógł wejść do środka Domu Mody. Dopiero w przypadku mojej pracowni włamano się… na poważnie. Któryś z naszych pracowników niemal na pewno pomógł w tej kradzieży – powiedział Christopher, a jego śliczniutka buźka wykrzywiła się w paskudnym grymasie: jakby na raz spróbował zjeść całą cytrynę. Wcale nie miał ochoty przyznawać komukolwiek, że jakiś pracownik był złodziejem, ale jeszcze bardziej nie chciał, by temu uszło to na sucho. Suknia? Chciał ją odzyskać, bo była warta fortunę i stanowiła dzieło jego życia. Ale gdzieś w głębi ducha wiedział, jak niewielkie są na to szanse, niemniej pozostawała kwestia ich reputacji…
…oraz zemsty, oczywiście.
Był Ślizgonem.
Chciał się zemścić.
– Nawet przez chwilę nie było mowy, aby ktokolwiek inny uszył tę suknię – stwierdził, z odrobiną zniecierpliwienia, jakby samo pytanie zdało mu się niesamowicie absurdalne. Oczywiście, że dla Rosierów nie istniała prawdziwa konkurencja. I oczywiście, że on musiał zrealizować zamówienie. – Anna Lynette. Włoszka, czysta krew, spadkobierczyni wielkiej fortuny. Poślubia Lorcana Selwyna – mruknął. Było to jedno z głośniejszych wydarzeń tego sezonu: Lorcan Selwyn był bogaty, był znanym aktorem i miał całe rzesze adoratorek. Poza tym był przyjacielem Christophera, o ile ten w ogóle miał jakichkolwiek przyjaciół, i dlatego było oczywiste, kto ubierze na ślub jego narzeczoną. Nie wspominając o tym, że matka Selwyna była ich najwierniejszą klientką. – Lynettowie nie mają wrogów w Anglii, nie sądzę też, żeby ktoś chciał mścić się na Selwynach jako takich, ale Lorcan miał wiele kobiet. Bardzo wiele. Jeżeli powodów miałby być osobisty, stawiałbym na jakąś zazdrosną pannę… – stwierdził i aż z nerwów szarpnął jasne włosy, a przecież zwykle dbał o swoją fryzurę. Do tej pory nawet nie przyszło mu do głowy, że powody mogły być osobiste, ale jak się nad tym zastanawiał, to w grę wchodziłaby chyba tylko zazdrość.
W pomieszczeniu używano całkiem sporo magii – Christopher regularnie posługiwał się transmutacją i kształtowaniem, kiedy tworzył wstępne projekty i sprawdzał, jak coś będzie się prezentowało, zanim użyje prawdziwych materiałów. Używano magicznej taśmy mierniczej. Za parawanem migotało coś – ale okazało się, że to inny projekt, być może ta suknia, którą Rosier przygotowywał teraz w pośpiechu. Biorąc pod uwagę, że nie mógł zabrać się do pracy wcześniej niż przed dwiema godzinami, gdy jego ojciec poszedł do siedziby Brygady, wykonał całkiem sporo roboty, ale na razie na manekinie wisiał tylko gorset, z tego samego materiału co oryginalna suknia, i wewnętrzna część spódnicy.
Cała ta sytuacja sprawiała, że Christopher stał się nieco bardziej rzeczowy i bardziej skupiony na czymś poza strojami niż zwykle.
– Odkryłem zniknięcie sukni dzisiaj, koło dziesiątej, kiedy przyszedłem, wykonać ostatnie poprawki. Wczoraj zamknąłem pracownię o dwudziestej i wciąż wisiała na wieszaku. Poza mną nikt nie ma prawa wchodzić do środka. Zapasowy klucz ma mój ojciec. Ten klucz znikł. Nie jest w stanie powiedzieć kiedy, bo nie potrzebował go od jakiegoś czasu, ale trzyma je w swoim gabinecie, gdzie również nie każdy ma wstęp.
…oraz zemsty, oczywiście.
Był Ślizgonem.
Chciał się zemścić.
– Nawet przez chwilę nie było mowy, aby ktokolwiek inny uszył tę suknię – stwierdził, z odrobiną zniecierpliwienia, jakby samo pytanie zdało mu się niesamowicie absurdalne. Oczywiście, że dla Rosierów nie istniała prawdziwa konkurencja. I oczywiście, że on musiał zrealizować zamówienie. – Anna Lynette. Włoszka, czysta krew, spadkobierczyni wielkiej fortuny. Poślubia Lorcana Selwyna – mruknął. Było to jedno z głośniejszych wydarzeń tego sezonu: Lorcan Selwyn był bogaty, był znanym aktorem i miał całe rzesze adoratorek. Poza tym był przyjacielem Christophera, o ile ten w ogóle miał jakichkolwiek przyjaciół, i dlatego było oczywiste, kto ubierze na ślub jego narzeczoną. Nie wspominając o tym, że matka Selwyna była ich najwierniejszą klientką. – Lynettowie nie mają wrogów w Anglii, nie sądzę też, żeby ktoś chciał mścić się na Selwynach jako takich, ale Lorcan miał wiele kobiet. Bardzo wiele. Jeżeli powodów miałby być osobisty, stawiałbym na jakąś zazdrosną pannę… – stwierdził i aż z nerwów szarpnął jasne włosy, a przecież zwykle dbał o swoją fryzurę. Do tej pory nawet nie przyszło mu do głowy, że powody mogły być osobiste, ale jak się nad tym zastanawiał, to w grę wchodziłaby chyba tylko zazdrość.
W pomieszczeniu używano całkiem sporo magii – Christopher regularnie posługiwał się transmutacją i kształtowaniem, kiedy tworzył wstępne projekty i sprawdzał, jak coś będzie się prezentowało, zanim użyje prawdziwych materiałów. Używano magicznej taśmy mierniczej. Za parawanem migotało coś – ale okazało się, że to inny projekt, być może ta suknia, którą Rosier przygotowywał teraz w pośpiechu. Biorąc pod uwagę, że nie mógł zabrać się do pracy wcześniej niż przed dwiema godzinami, gdy jego ojciec poszedł do siedziby Brygady, wykonał całkiem sporo roboty, ale na razie na manekinie wisiał tylko gorset, z tego samego materiału co oryginalna suknia, i wewnętrzna część spódnicy.
Cała ta sytuacja sprawiała, że Christopher stał się nieco bardziej rzeczowy i bardziej skupiony na czymś poza strojami niż zwykle.
– Odkryłem zniknięcie sukni dzisiaj, koło dziesiątej, kiedy przyszedłem, wykonać ostatnie poprawki. Wczoraj zamknąłem pracownię o dwudziestej i wciąż wisiała na wieszaku. Poza mną nikt nie ma prawa wchodzić do środka. Zapasowy klucz ma mój ojciec. Ten klucz znikł. Nie jest w stanie powiedzieć kiedy, bo nie potrzebował go od jakiegoś czasu, ale trzyma je w swoim gabinecie, gdzie również nie każdy ma wstęp.