06.03.2024, 13:04 ✶
O skrzacie mowa. Gdy tylko przypomniał Robertowi o tym, że poza ich trójką w domu był jeszcze skrzat, ten zjawił się, jakby przywołany zaklęciem. To, co mówił, było zastanawiające. Miał pilnować Uny? Szkoda, że nie powiedział tego, kurwa, wcześniej. Teraz było już za późno na to, by przejść do rozmowy i tłumaczenia się. Mogliby próbować, ale coś mu podpowiadało, że skrzat nie będzie ich słuchać. Skoro był bezczelny w stosunku do kobiety, a teraz ich związał i mówił coś o swoim panu... Mleko się rozlało, nie było co płakać.
Ale też nie zamierzał stać jak ten idiota i pozwolić, by ta brudna larwa zabrała mu różdżkę. Nie miał prawa jej dotykać, tak samo jak nie miał prawa podnosić rękę na czarodzieja. Oczywiście to zależało od punktu siedzenia, bo gdyby to był jego skrzat i miałby go bronić, to by mu przyklasnął. Ot, hipokryzja - najwyraźniej wcale nie różnili się od siebie z Robertem. Lestrange syknął wściekle, a następnie przemienił się w węża przy pomocy animagii. Nie da się związać jak jakiś pierwszy lepszy przygłup. Być może nie był ostatnio sobą, być może jego działania były chaotyczne i nie do końca przemyślane, ale nie da się rozbroić jakiemuś podrzędnemu stworzeniu. Wyczarowane przez skrzata liny opadły, mieszając się z cienkim, czarnym ciałem węża, w którego przemienił się Rodolphus. W tej postaci odbił z kotłowiska lin, korzystając z niesamowitej wręcz prędkości, którą posiadały węże, gdy atakowały. On jednak nie zamierzał atakować, tylko wydostać się na tyle, by móc powrócić do swojej ludzkiej postaci - z tą różnicą, że nie byłby związany. Liczył, że skoro w tej chwili skrzat zajmował się Uną i przekładał ją do słoika, to zdąży.
Ale też nie zamierzał stać jak ten idiota i pozwolić, by ta brudna larwa zabrała mu różdżkę. Nie miał prawa jej dotykać, tak samo jak nie miał prawa podnosić rękę na czarodzieja. Oczywiście to zależało od punktu siedzenia, bo gdyby to był jego skrzat i miałby go bronić, to by mu przyklasnął. Ot, hipokryzja - najwyraźniej wcale nie różnili się od siebie z Robertem. Lestrange syknął wściekle, a następnie przemienił się w węża przy pomocy animagii. Nie da się związać jak jakiś pierwszy lepszy przygłup. Być może nie był ostatnio sobą, być może jego działania były chaotyczne i nie do końca przemyślane, ale nie da się rozbroić jakiemuś podrzędnemu stworzeniu. Wyczarowane przez skrzata liny opadły, mieszając się z cienkim, czarnym ciałem węża, w którego przemienił się Rodolphus. W tej postaci odbił z kotłowiska lin, korzystając z niesamowitej wręcz prędkości, którą posiadały węże, gdy atakowały. On jednak nie zamierzał atakować, tylko wydostać się na tyle, by móc powrócić do swojej ludzkiej postaci - z tą różnicą, że nie byłby związany. Liczył, że skoro w tej chwili skrzat zajmował się Uną i przekładał ją do słoika, to zdąży.