Pewne zmiany w życiu są potrzebne. Niektórzy pozwalają je sobie wprowadzić, inni kurczowo trzymają zasad. Nicholas już od dawna, wiedząc że nie w głowie mu zakładanie rodziny, odciął się od tego, zasłaniając pracą. Dokształcaniem, uczestnictwem w klubach i potajemnie w organizacji. Że jest zapracowanym człowiekiem. Ale czas na swoje pragnienia jest wstanie znaleźć. Bezpiecznie. W ramionach męskich przyjemności. Tak było kilka lat temu. Tak było i teraz.
Nie spodziewał się co prawda, że kolega z pracy postanowił być tak szybko otwarty i zgodny na zbliżenie. Nicholas podszedł do tego dyskretnie. Nie narzucając się. Nie chciał aby kontynuacja budowania zaufania została zachwiana. Nie chciał jej budować na nowo. Mając przy sobie Rodolphusa, też mógł mieć choć minimalną kontrolę nad nim. Nad jego działaniami. W ten także sposób jakby czuł, że pomaga mistrzowi. Bo przecież, w ostatnim czasie nie działo się dobrze w ich relacji. Zostało to jednak wyjaśnione. Temat zamknięty. Nicholas poznając prawdę problemu, nie podejmował rozmowy. Zachowywał to dla siebie. Był jakby szpiegiem, informatorem między tą dwójką. Ale żadnemu z nich nie chciał zaszkodzić. Nie szkodził. Ani Rodolphusowi. Ani Robertowi.
Zmianę twarzy, Nicholas zdążył wybaczyć już w momencie odzyskania własnego wyglądu z powrotem. Nie wybaczyłby mu, gdyby czegoś nie przywrócił na swoje miejsce. I dzisiaj, nie mógłby pewnie tutaj zamieszkać. Zmiana wyglądu, to także najgorsza tortura dla winnego. Dla podejrzanego.
Travers nie krył się z tym, że tym razem role musieli zamienić. Ale pozwolił sobie na przetestowanie. Spróbowanie. Wybadanie terenu, gruntu. Siedział mu na kolanach. Czuł jak dłoń Lestrange’a powędrowała za plecy, jakby chciał go przytrzymać. Najwyżej razem rąbną na ziemie. Nie wiadomo czy to krzesło ich wytrzyma. Obaj wysocy, to wygodniej byłoby im chyba na kanapie.
Czułość była zbyt delikatna. W oczach Rodolphusa widział to, że chyba chciał czegoś więcej. Drapieżności? Zachłanności? Nie ma problemu. Najwyraźniej obaj potrzebowali mocniejszych wrażeń. Nie byli przecież pierdolonymi babami.
Rodolphus rozpinał jego koszulę. Nicholas nie miał nic przeciwko. Podobnie postępował z guzikami odzieży górnej swojego kolegi. Nie przechodząc do kolejnych pocałunków. Zbędna odzież. Rozpiął jego koszulę i odkrył sobie jego tors. Dotknął go pierw całą dłonią a potem zaczął przejeżdżać paznokciami. Drażniąc jego skórę niczym nakręcone zwierzę. Spojrzał mu w oczy z pożądaniem. A następnie, jeżeli Rodolphus nie miał żadnych oporów, pocałował go zachłannie. Nie będąc na początek zbyt gwałtownym, ale stopniowo do tego podchodząc. Jeżeli Rodolphus chciał pozbyć się jego koszuli, Nicholas umożliwił mu to, żeby pozostać bez niej. Półnago. Dzięki temu mógłby drapać jego plecy, nie naruszając materiału odzieży. Przemoc fizyczna? To mogłoby być interesujące.