Zadbała o to, aby wyglądać dzisiaj nieco inaczej. Niestety zawsze musiała tego pilnować, jej twarz była bowiem dosyć mocno kojarzona wśród czarodziejów. Uroki bycia sławnym. Nie ułatwiało to działań dla tajnej organizjaci, musiała się pilnować, aby nikt jej nie rozpoznał. Zwróciła już na siebie uwagę podczas Beltane, chyba wszyscy wiedzili, jakie ma poglądy i co sądzi o śmierciożercach, wolałaby jednak nie zostać powiązana z Zakonem Feniksa. Musiała myśleć o bezpieczeństwie swoich bliskich, szczególnie, że chyba wszyscy wiedzieli o tym, że chociażby Cameron był jej bliski. Nie wybaczyłaby sobie, gdyby przez jej zaangażowanie stała mu się krzywda. Daltego też pojawiła się tutaj dzisiaj w nieco innej odsłonie, włosy miała przyciemnione, związane w kucyk, udało jej się również ukryć charakterystyczne dla niej piegi. Zapewne wprawne oko dostrzegłoby kim jest, ale ten ktoś musiałby się jej dokładniej przyjrzeć, nie zamierzała dzisiaj dać się komukolwiek oglądać, więc to powinno wystarczyć. Na plecach miała narzuconą miotłę, praktycznie nigdy się bez niej nie ruszała, był to jej największy atut, umiejętność którą mogła się przydać w najmniej oczekiwanym momencie.
Zadanie było jasne, nie brzmiało specjalnie skomplikowanie, chociaż kto wie, jakich czarów mógł użyć Burke do tego, aby zabezpieczyć swój dom, to mogły sprawdzić dopiero na miejscu.
Na samą myśl o Little Hangleton przechodziły ją dreszcze. Nie lubiła tego miejsca, wzbudzało w niej nieprzyjemne wspomnienia i czy chciała tego, czy nie również strach, który był czymś obcym. Uważała, że to miejsce jest przeklęte, nie miała pojęcia, dlaczego ludzie tutaj mieszkali. Sama nigdy nie zdecydowałaby się na coś takiego.
Starała się nie dawać po sobie poznać, jak bardzo nie znosi tego miasteczka. - Byłam, kilka razy i za każdym razem te wizyty kończyły się w ten sam sposób. To miejsce jest paskudne. - W tym lesie natrafili na martwe zwłoki, całą masę trupów, które były ukryte na mokradłach, później drzewa próbowały ją zabić, zdecydowanie mogła się spodziewać, że dzisiaj może spotkać je coś podobnego. Dlatego też była wyjątkowo czujna.
Udało im się dotrzeć do domu, w którym mieszkał mężczyzna. Całkiem niepozorny, nie wyglądał jakby był fortecą, o której tyle mówiono.
Od tyłu, nie było wcale takim głupim pomysłem, chociaż gdyby weszły drzwiami wejściowymi, na pewno zaskoczyłby go swoją pewnością siebie. - Myślę, że możemy wejść od tyłu, chociaż zastanawiam się, czy nie powinnyśmy go wywabić z domu. Mogę zrobić coś głupiego, skupić jego uwagę na sobie, wtedy ty wejdziesz do środka. - Nie miała problemu z tym, żeby robić za przynętę i dać Dorze czas na to, aby mogła rozejrzeć się w środku, ona i tak nie mogła tam niczego dotknąć, a wolałaby nie spieprzyć zadania.