07.03.2024, 12:55 ✶
Lestrange po prostu złożył się jak domem z kart, gdy stracił przytomność. Jebane skrzaty domowe. To, że w ogóle Człapek wpadł na pomysł, żeby zabrać im różdżki i w ogóle podnieść na nich rękę, był urągający. Zdążył tylko pomyśleć, że najchętniej widziałby to stworzenie z roztrzaskaną głową na podłodze, zanim nie otoczyła go ciemność. Cóż, przynajmniej nikt nie zarzuci mu, że nie próował, prawda?
Wciąż słyszał jego głos. Irytujący, wwiercający się w mózg. Rodolphus zmarszczył brwi i wykrzywił twarz w nieprzyjemnym grymasie, bo przecież jak spał to nie chciał słuchać durnych skrzatów. Co to w ogóle kurwa za pomysł, żeby... Spał? Lestrange otworzył gwałtownie oczy w chwili, gdy Robert na niego zerknął. Tak, odzyskał przytomność. I tak, był wkurwiony i zdezorientowany. Widać to było po jego twarzy, po tym jak wodził wzrokiem po pomieszczeniu, po tym jak zaciskał dłonie na pościeli. Pokonani przez Człapka - powinni im to na nagrobku wyryć.
- Zapierdolę go - warknął, ale przytomnie po tym, jak Człapek zniknął. Być może odrobinę się nie hamował, ale przecież nie wyskakiwał z łóżka jak oparzony i nie zaczynał się miotać po całej sypialni. Próbował się opanować, ale wybitnie mu to nie szło. Ta historia wdeptała jego ego w ziemię.
Łóżko nie należało do największych, ale akurat Rodolphusowi to nie przeszkadzało. Nie był typem osoby, która przytulała się podczas snu. Być może dotykał Roberta nieświadomie, ale przynajmniej skrzat nie zastał ich w jeszcze bardziej krępującej pozycji, niż teraz. Lestrange usiadł i spuścił nogi na ziemię. Bolała go głowa, czuł też ogromne pragnienie.
- Jesteś cały? - on nie był, ale tylko psychicznie. Fizycznie nic mu nie dolegało, poza tym bólem głowy. Zerknął na Mulcibera przelotnie. Chyba nie musiał mówić, że jeżeli wyjdą z tego cało, to NIGDY o tym nie wspomną NIKOMU, prawda?
Wciąż słyszał jego głos. Irytujący, wwiercający się w mózg. Rodolphus zmarszczył brwi i wykrzywił twarz w nieprzyjemnym grymasie, bo przecież jak spał to nie chciał słuchać durnych skrzatów. Co to w ogóle kurwa za pomysł, żeby... Spał? Lestrange otworzył gwałtownie oczy w chwili, gdy Robert na niego zerknął. Tak, odzyskał przytomność. I tak, był wkurwiony i zdezorientowany. Widać to było po jego twarzy, po tym jak wodził wzrokiem po pomieszczeniu, po tym jak zaciskał dłonie na pościeli. Pokonani przez Człapka - powinni im to na nagrobku wyryć.
- Zapierdolę go - warknął, ale przytomnie po tym, jak Człapek zniknął. Być może odrobinę się nie hamował, ale przecież nie wyskakiwał z łóżka jak oparzony i nie zaczynał się miotać po całej sypialni. Próbował się opanować, ale wybitnie mu to nie szło. Ta historia wdeptała jego ego w ziemię.
Łóżko nie należało do największych, ale akurat Rodolphusowi to nie przeszkadzało. Nie był typem osoby, która przytulała się podczas snu. Być może dotykał Roberta nieświadomie, ale przynajmniej skrzat nie zastał ich w jeszcze bardziej krępującej pozycji, niż teraz. Lestrange usiadł i spuścił nogi na ziemię. Bolała go głowa, czuł też ogromne pragnienie.
- Jesteś cały? - on nie był, ale tylko psychicznie. Fizycznie nic mu nie dolegało, poza tym bólem głowy. Zerknął na Mulcibera przelotnie. Chyba nie musiał mówić, że jeżeli wyjdą z tego cało, to NIGDY o tym nie wspomną NIKOMU, prawda?