Nicholas ze swojej skrytości najwyraźniej wychodził na wierzch. Jednakże zachowując odpowiednią ostrożność, by nie dać się zdemaskować. Najwięcej milczał, być może więcej robił. Dawał sygnały, dyskretne. Ale nie zawsze muszące nawiązywać do tego, co może mu chodzić po głowie, albo drugiej osobie. Choćby teraz. Wstał i podszedł do Lestrange’a, aby rozmasować jego napięte mięśnie. Mogło być to zinterpretowane inaczej, niż pewnie on sam myślał. A może i nie? Za sugestię Rodolphusa, który to sam go nakierował na swoje kolana, zachęcił do większej otwartości przed nim, przed sobą. Kolejny sekret. Z kolejną osobą budowany. Bliskość z mężczyzną. Mogąca nie być tolerowana w jego rodzinie.
Nie ma winnego rozpoczęcia. Obaj niewymowni przełamali swoje granice. Obaj, pozwolili sobie na coś, przed czym najpewniej by się wstrzymali. Ale czy faktycznie nie brała w grę zemsta Rodolpshusa, wobec swojej narzeczonej? Czy faktycznie był już gotów, w taki sposób o niej zapomnieć?
Bardo możliwe, że nie bez powodu, Nicholas zaczepił o temat łóżka dnia ostatniego.
Przy rozbieraniu siebie wzajemnie z koszul, zarejestrowali, że mebel na którym siedzą, mógłby nie wytrzymać. W dodatku kolega ostrzegł Nicholasa o możliwym upadku. Travers to zarejestrował. Nie było im wygodniej. Choć ciężko było się od siebie oderwać, to jednak Nicolas z tym problemu nie miał.
Zasugerował i wstał z niego. Wskazał mu drogę, którędy ma podążyć, jeżeli jeszcze w tamtym pomieszczeniu go nie było. Nicholas w tym momencie podjął się zabezpieczenia mieszkania zaklęciami, wyjmując różdżkę. Najpewniej dzisiaj nie będą już wychodzić. Inna sprawa, jeżeli przyjdzie do nich, lub jednego z nich pilny list. W najgorszym wypadku, mogliby dostać wezwanie od Czarnego Pana. W tym ostatnim przypadku, nie będą mieli wyrobu jak się stawić.
Dobrym pomysłem było zamieszkanie wspólnie z kimś, przed kim nie trzeba było ukrywać wspólnego sekretu, przynależności do organizacji. Ułatwiało to w sumie komunikację, współpracę i wsparcie.
Nicholas wyjmując różdżkę, dokonał wszystkiego co trzeba, do zapewnienia zabezpieczenia całego swojego mieszkania. Z różdżką wrócił do sypialni swojej, na szafce nocnej położył swoją magiczną broń.
Sama sypialnia posiadała duże, dwuosobowe łóżko, w czarnych ramach, czarnej pościeli i narzucie, zaś w białym prześcieradle. Obok niego znajdowały się białe szafki nocne z szufladami. Mocny kontrast kolorów. Ściany były brudno niebieskie. Podłoga wyłożona jasnym ale zimnym parkietem. Pod jedną ze ścian, znajdowała się biała komoda, oraz ciemnogranatowy fotel. Pod drugą ścianą, czarny regał, zawierający kilka książek. Przydatnych. Podręcznych. Obok duża czarna szafa przeznaczona na ubrania. Nawet i tutaj, nie było żadnych dekoracji ozdobnych. Żadnych zdjęć, obrazów, figurek. Surowy wystrój. Mógł przyprawiać o zimno, dreszcze? Zasłony były ciemne, ciężkie. Jedyne może nie do końca pasujące do wnętrza. Co jednak Traversowi jakoś nie przeszkadzały. Kiedyś je wymieni. Podobnie jak w pozostałych pomieszczeniach, było tu czysto. Wszystko zadbane. Jakby to mieszkanie faktycznie pełniło rolę gościnną. Mieszkalną jedynie pod względem szybszego dostania się do Ministerstwa. Będące przykrywką? Ktokolwiek by chciał tutaj czegoś szukać, znajdzie jedynie ubrania, kosmetyki, lekarstwa, zioła, te kilka książek i alkohol. Pomijając wyposażenia kuchenne w naczyniach i innych przedmiotów gospodarstwa domowego. Czy choćby w łazience.
Jeżeli Rodolphus zjawił się w tej sypialni, długo nie musiał czekać na przyjście Nicholasa, który zbliżył się po chwili do niego, gotów będąc kontynuować to, co musieli przerwać w salonie. Nikt nie powinien im przeszkadzać.