07.03.2024, 19:46 ✶
- Niczego nie możesz być pewny, w ekstremalnych sytuacjach ludzie nie zawsze postępują zgodnie z tym co o nich wiesz - odpowiedział jedynie, ale widok dwóch postaci dał jasno do zrozumienia jak bardzo skrewił. A tak bardzo chciał wierzyć w cud - jak zwykle się przeliczył. Miał wrażenie, że czas zwolnił, ale to tylko adrenalina uderzyła mu do mózgu. Nie było czasu na to, żeby teraz jeszcze dywagować nad tym co i kiedy ich ojciec mógł, zrobił czy mógłby zrobić. Teraz w tej chwili mieli naprawdę mało czasu na działanie.
- Wiem! - odpowiedział i zaraz cofnął się od okna z bezgłośnym "kurwa" na ustach. Pięknie spieprzył sprawę, aby tylko pomylili go z Leo. Ale nie mógł przecież polegać na głupocie przeciwników, to było jak stąpanie pod cienkim lodzie. - Zaraz po was wrócę, nie rób nic głupiego. Loe, pilnuj się jej jak rzep psiego ogona! powiedział szybkim krokiem podchodząc do dwójki młodszych dzieci i pani Roberts.
- Złapcie mnie za rękę i nie puszczajcie, to... Będzie dość specyficzne uczucie - dodał woląc oszczędzić im szczegółów uczucia podczas teleportacji - nie mieli czasu teraz na to. Kiedy tylko poczuł ich uchwyt zniknęli z cichym pyknięciem.
Pojawili się w niewielkim pomieszczeniu z kanapą, dwoma fotelami i stolikiem zastawionym kanapkami i dzbankiem z herbatą, oraz wiadra. Tak, wiadra, Thomas dobrze wiedział jak może podziałać na innych teleportowanie się po raz pierwszy.
- To normalne, uwierzcie mi nieprzyjemne uczucie zaraz minie. - powiedział prowadząc do kanapy, aby mogli odzyskać komfort na własną rękę. Chwycił mocno różdżkę w prawą rękę i dodał. - Wracam po tamtych dwoje i zaraz tu będziemy razem, potem ruszymy do waszej ciotki - wraz z ostatnim słowem znów zniknął, aby pojawić się w domu Robertsów.
- Czas na nas! - rozejrzał się uważnie za Brenną i Leo, aby i ich zabrać w podróż.
- Wiem! - odpowiedział i zaraz cofnął się od okna z bezgłośnym "kurwa" na ustach. Pięknie spieprzył sprawę, aby tylko pomylili go z Leo. Ale nie mógł przecież polegać na głupocie przeciwników, to było jak stąpanie pod cienkim lodzie. - Zaraz po was wrócę, nie rób nic głupiego. Loe, pilnuj się jej jak rzep psiego ogona! powiedział szybkim krokiem podchodząc do dwójki młodszych dzieci i pani Roberts.
- Złapcie mnie za rękę i nie puszczajcie, to... Będzie dość specyficzne uczucie - dodał woląc oszczędzić im szczegółów uczucia podczas teleportacji - nie mieli czasu teraz na to. Kiedy tylko poczuł ich uchwyt zniknęli z cichym pyknięciem.
Pojawili się w niewielkim pomieszczeniu z kanapą, dwoma fotelami i stolikiem zastawionym kanapkami i dzbankiem z herbatą, oraz wiadra. Tak, wiadra, Thomas dobrze wiedział jak może podziałać na innych teleportowanie się po raz pierwszy.
- To normalne, uwierzcie mi nieprzyjemne uczucie zaraz minie. - powiedział prowadząc do kanapy, aby mogli odzyskać komfort na własną rękę. Chwycił mocno różdżkę w prawą rękę i dodał. - Wracam po tamtych dwoje i zaraz tu będziemy razem, potem ruszymy do waszej ciotki - wraz z ostatnim słowem znów zniknął, aby pojawić się w domu Robertsów.
- Czas na nas! - rozejrzał się uważnie za Brenną i Leo, aby i ich zabrać w podróż.