07.03.2024, 20:26 ✶
I kto tu był bezczelny i pyskaty? Lestrange uniósł lekko kącik ust, bo mimo wszystko wyglądało na to, że Robert powoli wracał do siebie. Widział, że było odrobinę lepiej, że przestał się rzucać w środku. Zaczynał się uspokajać, przestał przeklinać. To był dobry pierwszy krok. Tyle razy już przesunął z nim granicę, że mógł pozwolić sobie na to, by przesunąć ją znowu - ale nie w przód, a w tył. Być może zrozumiał, że zabawa się skończyła - a być może po prostu uznał, że na ten moment znowu powinni grać w jednej drużynie. Albo po prostu zmienił zdanie, bo miał taki kaprys. Był jednak ostrożny, bo przecież nie chodziło mu w tej chwili o to, by znowu Roberta w jakikolwiek sposób sprowokować. To, że pozwolił mu na ten dotyk, i tak znaczyło dużo. Wyjątkowo postanowił odpuścić, pozwalając sobie wyłącznie na powolne przesunięcie dłoni wzdłuż jego ramion, zanim ich nie cofnął.
- Jakieś 4 lata temu. Krótko po finalizacji rozwodu. Chyba minął niecały miesiąc od zakończenia małżeństwa. W międzyczasie jego była żona próbowała włamać się do domu, zaatakowała go na ulicy i próbowała go okraść - niestety nie wiedział za wiele. Pamiętał tę sprawę tylko dlatego, że sam zmagał się z walniętą ex, więc trochę biednego mężczyznę rozumiał. W jego przypadku babsko dało mu spokój, przynajmniej na razie - i nie było tak zajadłe, jak była żona Angusa. - Jestem przekonany, że jego zniknięcie ma związek albo z Uną, albo z byłą żoną. Możliwe, że to jest powiązane. Rzucił żonę dla Uny? Nie zdziwiłoby mnie to, patrząc na to, co robiła z nami wczoraj. Tylko... Pamiętasz, co mówił ten śmieć? Że ma Uny pilnować.
Przypomniał, co mówił wczoraj skrzat, zanim ich nie zaatakował. Być może więc mieli jakieś szanse? Przecież skoro Człapek miał Uny pilnować i wspomniał, że gdyby go zawołali, to by pomógł... To być może nie tylko Robert i Rodolphus byli więźniami w tym domu?
- Jakieś 4 lata temu. Krótko po finalizacji rozwodu. Chyba minął niecały miesiąc od zakończenia małżeństwa. W międzyczasie jego była żona próbowała włamać się do domu, zaatakowała go na ulicy i próbowała go okraść - niestety nie wiedział za wiele. Pamiętał tę sprawę tylko dlatego, że sam zmagał się z walniętą ex, więc trochę biednego mężczyznę rozumiał. W jego przypadku babsko dało mu spokój, przynajmniej na razie - i nie było tak zajadłe, jak była żona Angusa. - Jestem przekonany, że jego zniknięcie ma związek albo z Uną, albo z byłą żoną. Możliwe, że to jest powiązane. Rzucił żonę dla Uny? Nie zdziwiłoby mnie to, patrząc na to, co robiła z nami wczoraj. Tylko... Pamiętasz, co mówił ten śmieć? Że ma Uny pilnować.
Przypomniał, co mówił wczoraj skrzat, zanim ich nie zaatakował. Być może więc mieli jakieś szanse? Przecież skoro Człapek miał Uny pilnować i wspomniał, że gdyby go zawołali, to by pomógł... To być może nie tylko Robert i Rodolphus byli więźniami w tym domu?